Chile: Naród pisze nową konstytucję

ustawa zasadnicza, Chile, konstytucja, liberalizm, Pinochet, neoliberalizm, gospodarka, reformy, Ameryka południowa

Jesienią 2019 r. w Chile doszło do „społecznej rewolty” spowodowanej narastającą drożyzną. Protesty z października 2019 r. trwały z różnym natężeniem jeszcze przez kilka miesięcy i wyhamowała ja dopiero pandemia koronawirusa. Na zdj. protest z listopada 2019 r. / Foto via unsplash [Cristian Castillo]

Niedziela (4 lipca) była symbolicznym dniem dla Chile. Tego dnia pracę zaczęło Zgromadzenie Konstytucyjne składające się ze 155 osób. Celem prac będzie opracowanie ustawy zasadniczej, która zastąpi powszechnie odrzuconą konstytucję pamiętającą dyktaturę generała Augusto Pinocheta. Przewodniczącą zgromadzenia będzie językoznawczyni Elisa Loncón, która wywodzi się z tubylczej ludności Mapuczów.

 

 

W niedzielę (4 lipca) doszło do inauguracji Zgromadzenia Konstytucyjnego, 155-osobowego organu ustawodawczego, którego zadaniem będzie opracowanie nowej ustawy zasadniczej. Chilijska konstytuanta będzie miała maksymalnie rok na opracowanie konstytucji. Dokument zostanie w drugiej połowie 2022 r. poddany pod głosowanie obywateli w ogólnokrajowym referendum.

Dla Chilijczyków oznacza to, że po raz pierwszy od 1833 r., gdy uchwalono pierwszą konstytucję tego kraju, obywatele będą mieli wpływ na kształt najważniejszego dokumentu w państwie.

Elisa Loncón, 58-letnia profesor językoznawstwa wywodzącą się z tubylczej ludności zamieszkującej region Araukania składała w niedzielę przysięgę z flagą Mapuczów w dłoniach, a jej pierwsze słowa były wypowiedziane w języku mapudungun używanego przez kilkaset tysięcy osób tubylczej mniejszości w Chile i Argentynie. Loncón w swoim przemówieniu podkreśliła doniosłość chwili dla kraju. „Ta konstytuanta zmieni Chile”, podkreśliła Loncón. 

Przewodnicząca zgromadzenia zapewniła, że ​​organ, któremu ma przewodniczyć, „przekształci Chile w wielonarodowy, międzykulturowy kraj” i wezwała do opieki nad „Matką Ziemią”, zaapelowała o dostęp do praw społecznych i prawo do wody”, co jest jednym z głównych postulatów rdzennych ludów.

Chile: Ile znaczy mit zwycięstwa socjalisty Allende w dobie pandemii?

Trzylecie rządów Salvadora Allende i zwycięstwo popierającej go koalicji Frontu Jedności Ludowej (UP) stało się mitem i do dziś budzi ogromne emocje w Chile.

Chile królestwem nierówności

Chile zdecydowało w referendum w październiku 2020 r. o losie konstytucji z 1980 r., a więc pamietającej jeszcze dyktaturę generała Augusto Pinocheta (lata 1973-90). Nowa ustawa zasadnicza zastąpi obecną – wiele razy poprawianą (50 razy na przestrzeni 40 lat!) – ale powszechnie odrzuconą przez społeczeństwo.

Najdobitniejszym tego przykładem był gwałtowny i masowy bunt społeczny z jesieni 2019 r., który wstrząsnął krajem. Wówczas doszło do „społecznej rewolty” spowodowanej narastającą drożyzną. Protesty z października 2019 r. trwały z różnym natężeniem przez kilka miesięcy i wyhamowała ja dopiero pandemia koronawirusa.

Bezpośrednią przyczyną gniewu była niewielka podwyżka cen biletów na metro, która zadziałała jak katalizator dla społecznych frustracji. Ze wskaźników OECD sprzed pandemii wynika że, w Chile żyje rozwarstwione społeczeństwo, w którym bogatsi stają się jeszcze bogatsi.

Górne 5 proc. najbogatszych zarabiało prawie 260 razy więcej niż dolne 5 proc. najuboższych. A na 1 proc. najzamożniejszych przypadło 27 proc. bogactwa narodowego. Jednocześnie połowa ludności żyła za 550 dol. miesięcznie, czyli niewiele więcej niż wynosi płaca minimalna.

Dodatkowo co kilka lat krajem cyklicznie wstrząsały strajki uczniów i studentów domagających się reformy systemu szkolnictwa. Niezadowolenie społeczne z 2019 r. dość szybko przerodziło się w w bunt przeciwko niesprawiedliwemu państwu: dziurawej służbie zdrowie czy ultraliberalnemu systemowi emerytalnemu wprowadzanemu przez juntę przy wsparciu tzw. Chicago boys – grupy młodych, chilijskich ekonomistów, którzy zdobyli wykształcenie na amerykańskich uczelniach w latach 50-70., XX w. i przeszczepiali na rodzimy grunt liberalną myśl Miltona Friedmana.

Koronawirus: Chile demontuje system emerytalny z powodu pandemii. Ekonomiści ostrzegają przed konsekwencjami

Prezydent Sebastián Piñera podpisał ustawę mimo że był jej przeciwny.

Naród wybiera Zgromadzenie Konstytucyjne

Społeczny bunt oraz antyrządowe nastroje przyczyniły się do totalnej porażki obozu rządzącej prawicy w zorganizowanych pod koniec maja br. wyborach do Zgromadzenia Konstytucyjnego. W głosowaniu przewagę uzyskali zwolennicy zmiany konstytucji z czasów dyktatury generała Pinocheta, a zdecydowaną porażkę poniosła rządząca prawica i partie centroprawicowe.

Do wyborów stanęło ponad 1,3 tys. kandydatów w większości apolitycznych i reprezentujących różne środowiska zawodowe, grupy społeczne czy organizacje pozarządowe. To także lokalni działacze społeczni lub środowiskowi niezwiązani z partiami politycznymi.

W nowym zgromadzeniu po raz pierwszy połowę mandatów konstytucyjnych mają kobiety – dokładnie 77 miejsc przy 78 mężczyznach. To efekt zastosowania uchwalonej niedawno w Chile ustawy, wprowadzającej zasadę ścisłego parytetu płci. Ponadto aż 17 mandatów jest zarezerwowanych dla przedstawicieli tubylczej ludności indiańskiej: Ajmarów, Keczua czy Mapuczów, dotąd pozbawionych głosu w zasadniczych sprawach publicznych.

Dziś Chile w referendum pożegna konstytucję Augusto Pinocheta?

Głosowanie zdeterminuje przyszłość kraju, w którym neoliberalna polityka przyczyniła się do szerokiego rozwarcia nożyc nierówności ekonomicznych.

Zwolennicy zmian mają większość

Wyniki głosowania uznano za klęskę starych partii politycznych. Prawie jedną trzecią miejsc w zgromadzeniu, które napisze nową konstytucję, zdobyli delegaci niezależni, niezwiązani z żadną tradycyjną partią polityczną. Koalicja centrolewicowa „Jestem Za” oraz lewicowa „Godność” zdobyły odpowiednio 25 i 28 mandatów.

Oznacza to, że obóz, który domaga się nowej konstytucji i radykalnej reformy ustroju Chile, będzie miał wygodną większość konieczną do uchwalenie postanowień nowej ustawy zasadniczej. To znalazło potwierdzenie w niedzielnym głosowaniu na przewodniczącą Zgromadzenia. Elisa Loncón zyskała poparcie 96 przedstawicieli konstytuanty, głównie lewicy, centrolewicy, mniejszości oraz niezrzeszonych. 

Rządząca koalicja prawicowa „Naprzód Chile” prezydenta Sebastiana Pinery liczyła przed majowym głosowaniem na co najmniej jedną trzecią miejsc potrzebną do skutecznego negocjowania i blokowania niekorzystnych z jej punktu widzenia zapisów nowej konstytucji. Jednak zamiast 52 głosów prawica otrzymała zaledwie 38 mandatów i musi szukać porozumienia z innymi siłami w Zgromadzeniu na rzecz forsowania swoich pomysłów.

Wśród najważniejszych żądań nowej centrolewicowej większości jest przywrócenie państwu silnej roli w gospodarce oraz wpływu na zasadnicze dziedziny funkcjonowania kraju, jak służba zdrowia, edukacja, szkolnictwo wyższe, system emerytalny, kwestie środowiska, prawa ludności tubylczych. Słowem konstytuanta zaprojektuje Chile od nowa.

Brazylia: Prezydent Bolsonaro wciąż lekceważy koronawirusa, a poparcie dla niego spada

Jair Bolsonaro dalej prowadzi ostrą walkę nie z koronawiruem, ale z tymi, którzy chcą pandemii przeciwdziałać.

Wyszczerbiona konstytucja

Konstytucja z 1980 r. przetrwała w innej niż początkowo postaci. Na przestrzeni lat usunięto z niej najbardziej niedemokratyczne zapisy, jak w 2006 r., gdy zrezygnowano z mianowania dożywotnich senatorów. Jednak innych postanowień, jak dotyczących prywatnego szkolnictwa czy systemu emerytalnego strzegły wpisane w ustawę bezpieczniki w postaci wysokich progów większości kwalifikowanej czy w ostateczności – co brzmi znajomo zwłaszcza w kontekście sporu politycznego w Polsce – mianowany za poprzedniego reżimu Trybunał Konstytucyjny.

Ich zmiana okazała się niemożliwa w spolaryzowanym kraju, w którym nawet rządząca centrolewica napotykała na opór wspieranej korzystną ordynacją wyborczą prawicy. I tak przez lata nierówności społeczne oraz głodowe emerytury były de facto zadekretowane przez państwo. Jednocześnie młodym ludziom z biedniejszych rodzin już na starcie było trudno poprawić status społeczny z powodu systemu prywatnej edukacji.

W takiej rzeczywistości utrwalała się dotychczasowa struktura społeczna państwa, gdzie nielicznych zamożnych stać na wykształcenie dzieci, a pozostali skazani są na życie bez perspektyw. Największy strajk studentów przed 2019 r. odbył się na początku dekady. W 2011 r. poparcie dla postulatów demonstrujących sięgało ponad 80 proc.

Teraz kontestujący działanie państwa Chilijczycy zyskają szansę na dokonanie daleko idących korekt i zaprojektowanie nowej rzeczywistości, a świat powinien bacznie przyglądać się temu eksperymentowi.