Chile: Ile znaczy mit zwycięstwa socjalisty Allende w dobie pandemii?

Chile, Allende, Pinochet, Ameryka Południowa, Salvador, Santiago, prezydent, protesty, koronawirus

Mural przedstawiający prezydenta Chile Salvadora Allende (w latach 1970-1973 r.) przy stacji Rojas Magallanes w stolicy kraju - Santiago. / Foto via flickr @Przewodniczący podkomisji smoleńskiej, były szef MON Antoni Macierewicz uznał zarzut postawiony kontrolerom za “jak najbardziej słuszny”.Ulloa, licencja (CC BY-NC 2.0)

Chilijczycy nadal walczą z kryzysem wywołanym pandemią koronawirusa. Jakie znaczenie może mieć po 50 latach wspominanie zwycięstwa socjalistycznego prezydenta Salvadora Allende, w 1973 r. odsuniętego od władzy przez generała Augusto Pinocheta przy wsparciu USA?

 

 

Pamięć o zwycięstwie wyborczym (4 września 1970 r.) Salvadora Allende obalonego w trzy lata później (11 września 1973 r.) w wyniku zamachu stanu kierowanego przez generała Augusto Pinocheta przy wydatnym wsparciu USA jest jeszcze bardziej aktualna niż kiedykolwiek, twierdzi chilijski (od dawna mieszkający w USA) dramaturg Ariel Dorfman. Powodem jest kryzys ekonomiczny wywołany pandemią koronawirusa oraz rosnące nierówności społeczne.

Trzylecie rządów Allende i zwycięstwo popierającej go koalicji Frontu Jedności Ludowej (UP) stało się mitem i do dziś budzi ogromne emocje w Chile, a sam prezydent został symbolem walki z nierównościami ekonomicznymi. Allende stał się także jednym z symboli antyrządowych protestów z jesieni w 2019 r. w Chile, a jego podobizny zdobią wiele murali w stolicy kraju – Santiago.

Szczyt UE przełożony, szef Rady Europejskiej na kwarantannie / Europa i świat w skrócie

Szczyt UE planowany na ten tydzień, przełożony na następny. Przewodniczący Rady Europejskiej trafił bowiem na kwarantannę. Tymczasem Turcja i Grecja podejmą rozmowy na temat morskich sporów granicznych. Europa i świat w skrócie.

Neoliberalne Chile w odwrocie?

Dorfman stworzył w 1990 r. głośny, rozliczeniowy dramat Śmierć i dziewczyna, w którym ofiara faszystowskiego reżimu rozpoznaje w przypadkowo spotkanym po latach mężczyźnie swojego kata i oprawcę. Urządza mu w domu sąd za dawne krzywdy.

Dramaturg w przywołanym rocznicowym tekście opublikowanym m.in. w „EL Pais” przekonuje że dziedzictwo Allende jest tym bardziej aktualne, gdy na oczach mieszkańców Chile rozpada się ostatecznie neoliberalny porządek odziedziczony po pinochetowskiej dyktaturze, który zabetonował układ społeczny i powiększył nierówności społeczne.

Według OECD, Chile przed pandemią należało do czołówki państw o największych nierównościach społecznych. W kraju co kilka lat wybuchają strajki – ich kulminacją były gromadzące setki tysięcy osób protesty z jesieni ubiegłego roku. Wówczas fala społecznego niezadowolenia wystąpiła także w kilku innych krajach Ameryki Południowej.

Społeczne niezadowolenie skłoniło rządzącego Sebastiána Piñerę – pierwszego prawicowego prezydent od upadku dyktatury w latach 90-tych – do rozpisania referendum ws. zmiany ultraliberalnej ustawy zasadniczej, która pamięta jeszcze Pinocheta. Kwietniowe głosowanie przesunięto na październik z powodu pandemii.

W lipcu br. Piñera podpisał z kolei pomimo krytyki ustawę demontującą częściowo system emerytalny – niegdyś stawiany za wzór dla państw przechodzących transformacje demokratyczną, jak Polska. W wyniku zmian Chilijczycy otrzymali możliwość wycofania do 10 proc. środków zgromadzonych w prywatnych funduszach emerytalnych. Inicjatywa centrolewicy miała przynajmniej częściowo ulżyć najbardziej dotkniętym skutkami pandemii mieszkańcom.

Przez koronawirusa Ameryka Południowa może się gospodarczo cofnąć o dekadę

Kontynent południowoamerykański stał się jednym z najmocniej dotkniętych przez pandemię koronawirusa regionów świata. Choć patogen uderzył w Amerykę Południową nieco później niż w Azję czy Europę, nie dał wiele czasu na przygotowania.

Allende: Chilijska droga do socjalizmu

Ulice Chile w 1970 r. wypełniały słowa piosenek śpiewanych przez sympatyzujących z lewicą i socjalistami artystów spod znaku nueva canción chilena, jak zamordowany w 1973 r. przez bojówki Pinocheta Victor Jara (bard rewolucji) czy zespół Inti Illimani. W jednej z piosenek z tego czasu śpiewali oni, że tym razem nie chodzi tylko o zmianę prezydenta, lecz o lud, który stworzy inne Chile (tutaj w wersji z nagrania „pandemicznego”). Inne tzn. z wywłaszczeniem majątków ziemskich na rzecz ludu, nacjonalizacji dużych przedsiębiorstw – w kraju znajdują się znaczne złoża metali: miedzi i węgla.

Allende, z wykształcenia lekarz, od lat 30. XX w. związany z centrolewicową Partią Socjalistyczną szedł do wyborów z programem radykalnych zmian społecznych, awansu ekonomicznego biedoty, która musiała doprowadzić do konfrontacji z klasami uprzywilejowanymi i nieprzychylną zmianom prawicą.

Przyszły prezydent jako rzecznik wykluczonych nie tylko zapowiadał głębokie zmiany w lewicowym duchu, ale, jak napisał w Gorączce latynoamerykańskiej Artur Domosławski „Obiecywał wino i empanadas (paszteciki) i mawiał, że Chile potrzebuje rewolucji w kolorze nie krwi, lecz wina”, co miało świadczyć o jego koncyliacyjnym nastawieniu wobec politycznych oponentów – tak istotnego ze względu na historię walki o władze i przewrotów w Ameryce Południowej oraz rozedrganego od emocji społeczeństwa.

Karnawał lewicy trwał od stycznia 1970 r. do wyborów z września tego roku, jednak Allende wygrał głosowanie z poparciem 36 proc. wyprzedzając dwójkę swoich najpoważniejszych kontrkandydatów o włos. Brak większości dał asumpt opozycji do mówienia o powtórzeniu plebiscytu. Dyskusję zakończyła armia, której dowódca – wkrótce miał zginąć w zamachu – uznał legalnie wybranego prezydenta.

Koronawirus: Coraz gorsza sytuacja w Ameryce Południowej, ale w dwóch krajach radzą sobie z wirusem

Paragwaj i Urugwaj w przeciwieństwie do innych państw Ameryki Południowej radzą sobie w walce z pandemią koronawirusa. Co decyduje o ich sukcesie i jaki ma to związek z piciem tradycyjnych napojów: mate i tereré?

Prezydent Allende: Od września do września

Allende po wyborczym triumfie znalazł się między młotem a kowadłem. Nie pomagały mu skrajne odłamy spod znaku Ruchu Lewicy Rewolucyjnej (MIR), które w trakcie jego rządów oskarżały go o zdradę ideałów rewolucji i domagały się śmielszych posunięć. Z drugiej strony prawica, dziś niektórzy nazwaliby ją totalną, nierzadko za pieniądze Amerykanów organizowała strajki w fabrykach oraz podgrzewała polityczną atmosferę prowokując bójki na ulicach czy organizując zamachy. Celem był totalny paraliż władzy.

Allende został prezydentem w złym czasie. W trakcie zimnej wojny, świata podzielonego na dwa zwalczające się bloki, wreszcie po rewolucji kubańskiej, która wyniosła do władzy braci Castrów, realizowanie postępowej społecznie agendy pod bokiem USA musiało skończyć się nieuchronną klęską. Waszyngton nie mógł sobie pozwolić na wyrośnięcie w swojej strefie wpływów znacznie większej od Kuby enklawy socjalizmu w Ameryce Południowej.

Nowej władzy nie pomagała także koniunktura. Pierwszy rok rządów był czasem prosperity i wypełniania obietnic: podwyżki płac, większych wydatków socjalnych czy budownictwa społecznego. Jednak splot okoliczności: spadek cen miedzi na rynkach światowych, niekompetencja nowych urzędników, często z klucza politycznego czy w końcu sabotowanie gospodarki przez USA doprowadziły Chile na skraj przepaści i, jak twierdzą specjaliści, niewiele brakowało do wybuchu wojny domowej.

Kres napięciu i i zagrożeniu „czerwonej dyktatury” przyniosła armia, która rankiem 11 września 1973 r. rozpoczęła akcję przejmowania kontroli nad krajem. W jej wyniku zbombardowano pałac prezydencki. Allende popełnił samobójstwo, a przez kolejne lata krajem zarządzała czteroosobowa junta z Pinochetem jako prezydentem. W jej trakcie zamordowano 3-4 tys. przeciwników politycznych, a kilkadziesiąt tys. torturowano.

WHO ostrzega: Epicentrum pandemii koronawirusa przenosi się do Ameryki Południowej

W Ameryce Południowej rośnie liczba nowych zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 oraz zgonów z tego powodu.

Zamiast rewolucji neoliberalny eksperyment

Dojście do władzy Piocheta przy wsparciu USA zakończyło okres zmian społecznych rozpoczętych rządami Allende, a od 1975 r. przy wsparciu tzw. „chłopców z Chicago” (Chicago boys) – grupy młodych, chilijskich ekonomistów, którzy zdobyli wykształcenie na amerykańskich uczelniach w latach 50-70., XX w., rozpoczął się w Chile eksperyment liberalny.

Chicago Boys zainspirowani myślą Miltona Friedmana, po uzyskaniu w latach 70-tych wpływu na wojskową juntę, przeprowadzili szereg reform, w tym m.in. emerytalną. W 1980 r. zaproponowali przekształcenie repartycyjnego systemu w kapitałowy o tzw. zdefiniowanej składce. System emerytalny w Chile miał składać się z trzech filarów. Pierwszy przewidziano jako element zabezpieczenia socjalnego.

Wypłacane z niego emerytury przeznaczono dla osób, które nie wpłacały środków na żaden inny filar (Pensión Básica Solidaria (PBS)). Drugi filar to fundusze emerytalne, do których co miesiąc spływa 10 proc. uposażenia każdej osoby pracującej. Oszczędzanie w trzecim filarze, podobnie jak po reformie emerytalnej w Polsce w 1999 r.  było dobrowolne.

W praktyce jednak zdecydowano, że na emerytury obywatele mieli oszczędzać wyłącznie w II filarze. Składki trafiały do kilku prywatnych funduszy, które przez lata zgromadziły ponad 200 mld dolarów. Wprowadzono także m.in. skomercjalizowany system edukacyjny, polegający na pobieraniu czesnego od uczniów przeznaczanych nie na poprawę poziomu edukacji czy pensje kadry, lecz traktowany jako dodatkowy dochód dla szkół. System ten skutecznie uniemożliwiał zdobywanie wykształcenia mniej zamożnej młodzieży

Brazylia znalazła skuteczny lek na koronawirusa?

Czy dostępność w aptekach cudownego leku na koronawirusa uratuje prezydenturę Bolsonaro?

Dwie twarze Chile

Efekty? Chile ma dwie twarze. Z jednej strony to od wielu lat południowoamerykański prymus pod względem wzrostu gospodarczego. PKB na głowę Chilijczyka wzrósł na przestrzeni niemal 30. lat (1990-2018) z 2 tys. 490 dolarów do prawie 16 tys. dol., podczas gdy w całej Ameryce Łacińskiej – z 2 tys. 490 do 9 tys. dol. W 2000 r. 30 proc. Chilijczyków żyło za 5 dol. dziennie, w 2018 r. – już 6,5 proc.

Pensja minimalna w 2019 r. w Chile wynosiła równowartość 415 dolarów miesięcznie (1560 zł), tymczasem ponad 80 proc. mieszkańców kraju nie otrzymywało na emeryturze więcej niż wyznaczona minimalną pensją granica. Tylko najlepiej zarabiający mogli liczyć na wyższe emerytury, ale i tak stanowiły one nie więcej niż 70 proc. ich ostatniego uposażenia.

Jak wynika ze wskaźników OECD, w Chile żyje rozwarstwione społeczeństwo, w którym bogatsi stają się jeszcze bogatsi. Górne 5 proc. najbogatszych Chilijczyków zarabiało przed pandemią prawie 260 razy więcej niż dolne 5 proc. najuboższych. A na 1 proc. najzamożniejszych przypadło 27 proc. bogactwa narodowego. Jednocześnie połowa ludności żyje za 550 dol. miesięcznie, czyli niewiele więcej niż wynosi płaca minimalna.

Dodatkowo cyklicznie, co kilka lat krajem wstrząsały strajki uczniów i studentów domagających się reformy systemu szkolnictwa. Wszystkie te czynniki doprowadziły do masowych demonstracji jesienią 2019 r., gdy niewielka podwyżka cen biletów na metro sprowokowała falę społecznego niezadowolenia – w Santiago w największej demonstracji w historii wzięło udział w październiku ponad 1,2 mln osób – z powodu rosnących nierówności w kraju. A na ulicach ponownie śpiewano pieśni rewolucyjnego barda Victora Jary.

Wenezuela: UE nakłada nowe sankcje. Nicolás Maduro odpowiada wydaleniem unijnej ambasador

Nowe unijne sankcje dla 11 wenezuelskich polityków, parlamentarzystów i urzędników spotkały się z natychmiastową reakcją prezydenta Nicolása Maduro. Przewodnicząca unijnej delegacji – Isabel Brilhante Pedrosa – otrzymała 72 godz. na opuszczenie Wenezueli.

Druga szansa na zmiany

Referendum konstytucyjne w Chile zaplanowano na 25 października. Ponad 14 mln uprawnionych do głosowania będzie musiało odpowiedzieć na dwa pytania: czy są za zmianą obecnej konstytucji, a jeśli tak – to drugie pytanie będzie dotyczyło sposobu jej przygotowania. Z odpowiedzi na drugie pytanie będzie wynikało, który organ będzie odpowiedzialny za opracowanie nowego tekstu ustawy zasadniczej: wspólna komisja konstytucyjna czy zgromadzenie konstytucyjne.

25 września zapadnie decyzja czy plebiscyt nie zostanie przesunięty, jak poprzednim razem z powodu pandemii koronawirusa. Chile znajduje się w czołówce państw z potwierdzoną liczbą zakażeń SARS-CoV-2. Obecnie przekracza już ona 430 tys. Zmarło prawie 12 tys. osób.

Z badań opinii publicznej zrealizowanych w 2020 r. wynika, że znaczna większość obywateli opowiada się za zmianą. Z przeprowadzonego w połowie sierpnia badania pracowni Activa wynika, że w ten sposób zagłosowałoby 68 proc. przeciwko 10,3 proc. osób przeciwnych sprzeciwiających się. Ponad 60 proc. osób deklaruje chęć udziału w głosowaniu, podczas gdy jednocześnie 65 proc. osób wyraża rosnące zaniepokojenie z powodu sytuacji epidemicznej.

Ariel Dorfman zastanawiał się w cytowanym tekście, w jaki sposób potoczyłyby się losy Chile, gdyby generałowie nie dokonali zamachu stanu w 1973 r. Pisarz nie uważa wprawdzie, by ewentualny sukces rządów Allende zastopował popularność idei wolnorynkowych i ich wpływu na życie mieszkańców Chile oraz w innych krajach. Jego zdaniem są one jednak odpowiedzialne za wzrost nierówności ekonomicznych, a więc i napięć społecznych.

Referendum daje szanse na zmianę niechcianej przez większość społeczeństwa ustawy zasadniczej. Tylko czy zmiany nie zastopuje ponownie pandemia koronawirusa?