Bezrobocie w UE najniższe od dwóch dekad

Zdjęcia via unsplash.com

Francja notuje najniższe bezrobocie od ponad dekady, a stopa bezrobocia w państwach UE jest najniższa w historii pomiarów Eurostatu. Jaka może być dynamika zmian w następnych miesiącach i dlaczego „gig economy” zmieni rynek pracy w przyszłości.

 

 

Zacznijmy od faktów: Państwowy Instytut Statystyki i Badań Ekonomicznych (INSEE) poinformował w czwartek o spadku bezrobocia we Francji. Dane z IV kwartału 2019 r. wskazują, że stopa bezrobocia w kraju spadła do 8,1 proc. To najniższe wskazanie od 11 lat. W III kwartale 2019 r. bezrobocie było wyższe o 4 pproc.

Dane z Francji nakładają się na statystyki zaprezentowane pod koniec stycznia przez Eurostat. Wynika z nich, że stopa bezrobocia w 28 państwach członkowskich Wspólnoty wyniosła w grudniu ubiegłego roku 6,2 proc. To najniższy poziom w historii od początku comiesięcznych pomiarów.

Eurostat informuje, że najniższy poziom bezrobocia w grudniu 2019 r. odnotowano w Czechach (2 proc.), a także w Niemczech i Holandii (po 3,2 proc). Polskę także sklasyfikowano w czołówce z trzecim wynikiem w UE, ze wskaźnikiem 3,3 proc., jednak – co należy podkreślić – metodologia Eurostatu jest inna niż Głównego Urzędu Statystycznego, który ocenia stopę bezrobocia zarejestrowanego w Polsce w grudniu 2019 r. na 5,2 proc.

„Obecnie mamy do czynienia z nieco wyższym bezrobociem ze względu na zimę i koniec prac sezonowych, jednak w najbliższych miesiącach sytuacja powinna wrócić do normy”, przekonuje w rozmowie z EURACTIV.pl Sebastian Koćwin, wiceprzewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych (OPZZ).

1% najbogatszych ma ponad 2 razy więcej niż pozostałe 99% ludzi na świecie

Nierówności społeczne nieustannie rosną. Najbogatsi powiększają majątki, podczas gdy setki milionów ludzi żyje w skrajnym ubóstwie. Jednocześnie większość państw świata nie zapewnia odpowiednich warunków rozwoju dla swoich mieszkańców, a sytuacja może ulec pogorszeniu w najbliższych latach – czytamy w raporcie …

Sukces oślepia

Prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego (PTE) prof. Elżbieta Mączyńska ze Szkoły Głównej Handlowej w rozmowie z EURACTIV.pl tonuje jednak nastroje. „Pozytywny wskaźnik bezrobocia przysłania nam szerszą perspektywę, ponieważ z równą uwagą powinniśmy śledzić stopę zatrudnienia [odsetek ludności w wieku produkcyjnym pracuje zawodowo – red]. Polski wskaźnik należy do jednego z najsłabszych w Europie oraz w krajach OECD”. Z danych GUS wynika, że w naszym kraju 62 proc. społeczeństwa stanowią osoby w wieku produkcyjnym, natomiast osób powyżej 64 r. życia jest niemal 20 proc.

Tymczasem prognozy rynkowe specjalistów pokazują, że w ciągu najbliższych 30 lat ta sytuacja ulegnie znaczącym zmianom. Liczba osób w wieku produkcyjnym spadnie do 56 proc., podczas gdy seniorzy będą stanowili w 2050 r. ponad 28 proc. społeczeństwa. Taka struktura nie tylko obciąży system emerytalny, ale wpłynie również negatywnie na funkcjonowanie rynku pracy, który w nadchodzących latach będzie musiał zmierzyć się z aktywizacją zawodową osób 50 plus.

Katastrofalne prognozy demograficzne dla Polski

Polska będzie się wyludniać, gwałtownie przybywać będzie emerytów, a dzieci będzie coraz mniej. Tak źle jeszcze nie było.

 
Główny Urząd Statystyczny opublikował właśnie wstępne dane demograficzne za 2019 r. Powiedzieć, że jest źle, to nic nie powiedzieć. Jest fatalnie.
Przyrost naturalny był …

Demografia ma znaczenie

W jaki sposób wyjaśnić więc spadek stopy bezrobocia w sytuacji gdy kraje UE stają w obliczu spowolnienia gospodarczego i starzenia się społeczeństw? Częściową za tę sytuacje odpowiadają tendencje demograficzne w Europie. Prof. Elżbieta Mączyńska zwraca uwagę, że „starzenie się społeczeństwa powoduje, że przechodzące na emeryturę powojenne roczniki boomu demograficznego nie są w wystarczający sposób zastępowane przez dopiero co wschodzących na rynek pracy”.

Z tą konstatacją zgadza się Sebastian Koćwin, który dodaje jednak, że to nie jedyne wytłumaczenie. „Wpływ na poziom bezrobocia mają także automatyzacja i robotyzacja, zastępowanie pracowników przez maszyny. I chociaż trendy te powinny zwiększać bezrobocie, nie dzieje się tak, ponieważ pracownicy przekwalifikują się i znajdują zatrudnienie w innych branżach”.

Prezes PTE podkreśla, że nowe technologie znaczącą wpłyną na rynek pracy w najbliższych latach. „Szczególnie zagrożeni powinni czuć się przedstawiciele klasy średniej, którzy pracują w zawodach zastępowanych przez komputery. Volkswagen już zrobotyzował produkcję w fabryce pod Poznaniem. Cyfryzacja coraz śmielej wkracza na rynek pracy. Trzeba się liczyć z tym, że w kolejnych latach może dojść do niestabilności na rynku pracy. Już teraz znikają miejsca pracy w handlu. Maszyny zastępują ludzi”.

Prof. Mączyńska przekonuje, że nie powinno się podchodzić z lękiem do wyzwań współczesności. „Kopiowanie zachowań luddystów z XIX w. Anglii w niczym nie pomoże. A przecież czym jest zakazywanie blokowania takich aplikacji jak Uber, jak nie współczesnym luddyzmem?”

Francja: Rząd gotowy do ustępstw ws. reformy emerytalnej

Protesty przeciwko zmianom w systemie emerytalnym trwają, tymczasem premier Édouard Philippe ogłosił, że rząd jest gotowy na ustępstwa w sprawie jednego z kluczowych punktów reformy.

 

 

Protesty przeciwko reformie emerytalnej rządu trwają we Francji już piąty tydzień. To dłużej niż opór społeczny z …

Zaoszczędzić i zwolnić

Istnieją także inne czynniki, które mogą przyczynić się do zwiększenia bezrobocia. Część ekspertów wskazuje na zwiększanie płacy minimalnej. Prof. Mączyńska przypomina, że gdy drożeją koszty pracy, pracodawcy szukają oszczędności, a to prosta droga do wzrostu bezrobocia.

Od 1 stycznia 2020 r. płaca minimalna w Polsce wynosi 2,6 tys. brutto. To wzrost o 350 zł w porównaniu do ubiegłego roku. W przyszłym roku minimalne wynagrodzenie ma wzrosnąć do 3 tys. zł, jak zapowiedział przed kilkoma tygodniami premier Mateusz Morawiecki, a w planach rządu jest podwyżka nawet do 4 tys. począwszy od 2023 r. Taka deklaracja padła podczas jednej z przedwyborczych konwencji PiS.

W połowie stycznia Komisja Europejska rozpoczęła pracę nad europejską płacą minimalną. Bruksela ma nadzieję na opracowanie pierwszych wniosków jeszcze przed wakacjami. Ujednolicenie płacy minimalnej w całej UE oznaczałoby ustalenie stałego jej poziomu w relacji do krajowej mediany. W przeszłości Parlament Europejski rekomendował wyznaczenie progu na 60 proc. mediany wynagrodzeń w poszczególnych państwach UE. Nie wiadomo jednak, czy KE zamierza podążyć w tym kierunku.

Sebastian Koćwin inaczej postrzega ostatnie podwyżki płacy minimalnej. „Spełnienie przez rząd postulatu podwyższenia płacy minimalnej może mieć co najwyżej marginalny wpływ na powiększenie bezrobocia w Polsce. Oczywiście, w najbliższych miesiącach znajdą się jednostkowe przypadki, gdy przedsiębiorcy będą z tego powodu zmniejszali zatrudnienie, ale – jestem o tym przekonany – w dłuższej perspektywie powinniśmy obserwować kontynuację pozytywnego trendu”.

Wynika to z faktu – jak przekonuje ekspert OPZZ – że w Polsce nadal cierpimy na niedobór pracowników. „Wciąż brakuje chętnych do pracy w wielu branżach, a pracodawcy skarżą się na brak potencjalnych kandydatów”. Dlatego „nie wydaje mi się, że zapowiedzi spowolnienia gospodarczego wpłyną negatywnie na sytuację na rynku pracy. Możliwe, że wystąpią przejściowe trudności, jednak nasz rynek wciąż jest chłonny i atrakcyjny np. dla obywateli z Ukrainy”.

Według Sebastiana Koćwina polskiemu rynkowi pracy nie grozi odpływ pracowników ze Wschodu do Niemiec w związku z otwarciem tamtejszego rynku pracy. „Za naszą zachodnią granicą potrzeba specjalistów, ludzi znających język, a obywatele Ukrainy – przynajmniej na razie – pracują w Polsce w znacznej mierze w usługach i budownictwie”.

Komisja Europejska rozpoczyna konsultację w sprawie europejskiej płacy minimalnej

Komisja Europejska argumentuje, że przyjęcie europejskiej płacy minimalnej na poziomie unijnym przysłuży się interesom osób o niższych zarobkach.

 

 

Komisja Europejska poczyniła we wtorek (14 stycznia) pierwszy krok w kierunku ustanowienia na poziomie unijnym europejskiej płacy minimalnej. Bruksela ma nadzieję na opracowanie …

Zadbać o aktywizację

W jaki sposób można zatem spróbować zahamować nieuniknione i spróbować wypełnić lukę na rynku pracy? Jednym z rozwiązań mogą być migranci. Ten system od lat działa w krajach Zachodniej Europy czy w Skandynawii, których rynki pracy żywią się napływającymi mieszkańcami Afryki czy Azji. Dostarczycielem siły roboczej przez lata była także Polska. W 2017 r. brytyjski urząd statystyczny oszacował liczbę naszych rodaków na 1,2 mln osób.

Teraz rolę państw, które drenowane są z siły roboczej przejęły kraje bałkańskie. W Bułgarii znalezienie chętnych do wykonywania najprostszych zawodów często graniczy z cudem, a poszukiwania operatorów koparek trwają nawet do 6 miesięcy. „Ludzi wolą wyjechać na Zachód, gdzie zarobią więcej . To podobna sytuacja do Polaków szturmujących rynki pracy po rozszerzeniu Wspólnoty w 2004 r.”, przypomina prof. Mączyńska.

Eksperci zapytani przez EURACTIV.pl zgodnie podkreślają, że w kolejnych latach – zgodnie z przytaczanymi statystykami dotyczącymi aktywizacji osób 50 plus – wzrośnie rola zatrzymania starszych osób na rynku pracy. Z dorocznego raportu PwC Golden Age Index wynika, że pod względem poziomu zatrudnienia i aktywności zawodowej seniorów jesteśmy daleko w tyle za innymi narodami. W Polsce stopa zatrudnienia osób między 55 a 64 r.ż. wynosi 46,2 proc., co daje nam 30 miejsce w rankingu, piąte od końca. Dla porównania, średnia we wszystkich krajach OECD wynosi 61 proc. Pierwsze trzy miejsca w rankingu zajmują niezmiennie Islandia, Nowa Zelandia i Izrael.

Eksperci PwC przekonują, że gdyby krajom OECD udało się zwiększyć stopę zatrudnienia tej grupy do poziomu notowanego w Nowej Zelandii (76,1 proc. w 2016 r.), PKB tych państw w długiej perspektywie wzrosłoby nawet o 3,5 bln dolarów. Dla samej Polski oznaczałoby to wzrost PKB o 66 mld dol.

Prezes PTE zwraca uwagę, że takie działania podejmowane są we Francji, Niemczech i innych państwach „starej UE”. Pogląd ten podziela Sebastian Koćwin, który dodaje, że „istotniejsze wydaje się obecnie zadbanie o właściwe warunki pracy, o aktywizację ludzi starszych, o wyeliminowanie zjawiska „śmieciowych umów” czy zapewnienie wyższych i przyznawanych w dłuższym okresie zasiłków dla bezrobotnych. Spełnienie tych postulatów powinno przyczynić się nie tylko do poprawienia warunków pracy, ale także do podejmowania większego ryzyka przez pracobiorców i tych, którzy pracy poszukują. Mając większą pewność co do zatrudnienia czy perspektywę dłużej pobieranego, wyższego zasiłku dla bezrobotnych pracownik będzie bardziej skłonny do podejmowania ryzyka, do szukania lepiej płatnej pracy”.

Jak rozwiązać problem bezdomności w Polsce?

Czy istnieje sposób na zmniejszenie liczby bezdomnych? Przykład Finlandii przekonuje, że tak. Program Housing first jest wdrażany w wielu państwach Europy. Niedługo wystartuje w Polsce.

 

 

Tradycyjnie czas świąt Bożego Narodzenia jest związany z organizowaniem spotkań dla bezdomnych, potrzebujących czy ubogich. W …

Rynek pokolenia Z

Prof. Mączyńska zwraca uwagę na jeszcze jeden istotny trend na rynku pracy: na gig economy. Coraz powszechniejszy dostęp do internetu, zmiany społeczne i demograficzne oraz inne podejście do rynku pracy będzie sprzyjało w najbliższych latach popularyzacji tej formy zatrudnienia.

Gig economy to nic innego jak sytuacja, w której pracownik nie świadczy już usług w modelu etatowym, ale funkcjonuje na rynku pracy przyjmując zlecenia i realizując konkretne projekty. Najczęściej w ten sposób pracują specjaliści IT, przedstawiciele branży finansowej czy tzw. zawodów kreatywnych, jak graficy i twórcy.

„Przyszłością niemal każdej formy pracy jest „uberyzacja usług”. To działa jak według schematu tradycyjnego rynku, z tą różnicą, że pracobiorcy mogą przebierać w ofertach pracy czy zleceń i wybierać te korzystniejsze z ich punktu widzenia. To znacząco zmieni postrzeganie pracy. Wówczas mierzenie stopy bezrobocia może stracić sens. Powinniśmy jak najszybciej dostosować prawo do zmieniających się okoliczności”, apeluje prezes PTE.

Holandia: Przegłosowano parytet w radach nadzorczych

Holenderski parlament przyjął ustawę, która wprowadziła obowiązkowy parytet w radach nadzorczych spółek notowanych na giełdzie w Amsterdamie. 30 proc. miejsc musi być zarezerwowane dla kobiet.

 

 

Przeciwna nowym przepisom była Partia Ludowa na rzecz Wolności i Demokracji (VVD) premiera Marka Rutte, ale …