Bezdomni obywatele UE wygrywają odszkodowania za deportacje z Wielkiej Brytanii

Bezdomna osoba na ulicy Londynu, źródło: Flickr/fot. Neil Hester

Bezdomna osoba na ulicy Londynu, źródło: Flickr/fot. Neil Hester

Być może nawet setki tysięcy funtów będzie kosztowała brytyjski budżet prowadzona w latach 2016-2017 kampania wydalania z kraju osób bezdomnych, które nie posiadały brytyjskiego obywatelstwa. Po tym jak w ubiegłym roku Sąd Najwyższy orzekł, że w przypadku obywateli innych krajów członkowskich UE brak stałego adresu nie może być przesłanką do deportacji, kilkadziesiąt wydalonych osób postanowiło zaskarżyć brytyjskie państwo. Pierwsza wygrała już odszkodowanie.

 

Jak ustaliło BBC, tylko w okresie od maja 2016 r. do maja 2017 r. z terytorium Wielkiej Brytanii wydalono do krajów pochodzenia dokładnie 698 osób, które miały unijne obywatelstwo, ale mieszkały na ulicy. Wiele z nich wcześniej trafiło też do specjalnych, zamkniętych ośrodków detencyjnych. To właśnie w maju 2017 r. brytyjskie ministerstwo spraw wewnętrznych (Home Office) postanowiło zrezygnować z wydalania z kraju bezdomnych z unijnym obywatelstwem. Organizacje społeczne pomogły bowiem kilku osobom, którym groziła deportacja, zaskarżyć tę decyzję do sądu. Sprawa trzech z nich (dwóch Polaków i Łotysza) trafiła ostatecznie do Sądu Najwyższego, a ten w grudniu uznał, że zastosowana procedura jest niezgodna zarówno z prawem brytyjskim, jak i europejskim.

10 tys. funtów odszkodowania dla obywatela Litwy

Obecnie, według ustaleń BBC, 45 wydalonych lub przymusowo umieszczonych w zamkniętych ośrodkach osób złożyło już pozwy o odszkodowanie od władz brytyjskich. Każde z roszczeń opiewa na przynajmniej kilka tysięcy funtów, zaś niektóre nawet na kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy.

Pierwszy wyrok w sprawie odszkodowania już zapadł. Sąd przyznał deportowanemu z Wielkiej Brytanii bezdomnemu obywatelowi Litwy 10 tys. funtów. Tomas Lusas został w 2016 r. zatrzymany w przez urzędników imigracyjnych, gdy znajdował się w poważnych kłopotach. W wyniku rodzinnych zawirowań musiał opuścić mieszkanie w Londynie i zdecydował się przez jakiś czas nocować na ulicach brytyjskiej stolicy. „Pewnego dnia nad ranem, gdy spałem jeszcze w swoim śpiworze, obudziło mnie sześciu lub siedmiu pracowników Home Office. Zabrali mi dokumenty. Dwie minuty później miałem na rękach kajdanki, po kolejnych dwóch minutach siedziałem już w podstawionej furgonetce. Nikt nie słuchał moich tłumaczeń, że jeśli zostanę aresztowany i nie stawię się dziś do pracy, to ją stracę. Nikt nie chciał też słuchać moich wyjaśnień na temat tego dlaczego znalazłem się na ulicy” – opowiadał Lusas dziennikarzom brytyjskiej telewizji.

Ponieważ zatrzymany Litwin nie zgodził się podpisać zgody na dobrowolną deportację do kraju pochodzenia, trafił do zamkniętego ośrodka detencyjnego w Gatwick pod Londynem. Spędził tam 19 dni. „To było jak więzienie. A najgorsze było to, że nie miałem pojęcia kiedy moja odsiadka się skończy. W Anglii mieszkałem od 9 lat, nie chciałem jej opuszczać z powodu moich przejściowych kłopotów” – tłumaczył Lusas.

Bezdomni obywatele UE nie mogą być deportowani z Wielkiej Brytanii

Tak zadecydował brytyjski Sąd Najwyższy, do którego dotarła skarga organizacji społecznych. Poskarżyły się one na prowadzoną przez Home Office politykę deportowania z kraju osób, które nocują na ulicach. Za podstawę sprawy posłużyły przypadki trzech osób – dwóch Polaków i Łotysza.
 
Home …

Home Office chciało wyrobić cele deportacyjne?

Fala wyroków zasądzających obywatelom innych państw członkowskich odszkodowania za deportacje i pobyty w ośrodkach zamkniętych nie będzie zapewne dla brytyjskiego budżetu wielkim obciążeniem, ale może okazać się poważnym kłopotem dla rządu Theresy May. To właśnie obecna premier stała na czele Home Office, gdy rozpoczęto wdrażanie polityki deportacyjnej wobec osób bezdomnych bez brytyjskiego obywatelstwa. Okazuje się bowiem, że urzędnicy imigracyjni najprawdopodobniej w ogóle nie przyglądali się szczegółowo sytuacji poszczególnych osób. Wydawano w ich sprawie decyzje deportacyjne nawet wtedy, gdy miały one ważne zezwolenie na pobyt i stałą pracę. Wystarczyło, że choć na chwilę wylądowały na ulicy.

Wśród zebranych przez organizacje społeczne historii, opisanych jest wiele przypadków, w których urzędnicy wręcz odmawiali oglądania prezentowanych przez bezdomne osoby dokumentów lub zaświadczeń. Pomagająca deportowanym osobom prawniczka Leonie Hirst przekonuje, że cel był prosty – wypełnić cele deportacyjne. „Urzędnikom nakazano po prostu zwiększyć liczbę deportacji. Jeden z moich klientów opowiadał mi, że przedstawił na dowód swojego zatrudnienia paski wypłat z ostatniego okresu. Urzędnik miał mu odpowiedzieć, że go to nie interesuje, bo ma do wypełnienia swoje limity” – mówi Hirst. Jej zdaniem prawo do złożenia pozwu mają teraz wszystkie deportowane lub zatrzymane osoby, a cała operacja zamiast rozwiązać problem, okazała się jedynie „stratą publicznych pieniędzy”.

Home Office znów tłumaczy się z deportacji

Brytyjskie Home Office odpowiedziało już zapewnieniami, że przypadek każdej osoby był rozpatrywany indywidualnie. Tak też będą rozpatrywane teraz ich wnioski o odszkodowanie. Rzecznik ministerstwa przekonywał też, że „jedynym celem rządu była pomoc tym osobom w wyjściu z bezdomności”. Ale te zapewnienia brzmią teraz mniej przekonująco niż pod koniec ubiegłego roku. W ostatnich miesiącach na jaw wyszła bowiem jeszcze jedna sprawa związana z polityką deportacyjną. Po tym jak media opisały planowe deportacje tysięcy emerytów, którzy przybyli do Wielkiej Brytanii w okresie tuż powojennym z dawnych kolonii jeszcze jako dzieci, do dymisji podała się nawet minister spraw wewnętrznych Amber Rudd.

Brytyjska prasa ustaliła bowiem, że nie tylko dochodziło do prób wydalania (np. na Karaiby) osób, którym obiecano niegdyś pełne zezwolenie na pobyt, ale także, że minister Rudd oszukiwała, gdy mówiła w Izbie Gmin, że nie miała żadnej wiedzy na temat tej sprawy. W odpowiedzi na poważny kryzys premier May zdecydowała się mianować nowym szefem Home Office 48-letni Sajida Javida. To pierwszy w historii Wielkiej Brytanii szef Home Office należący do mniejszości etnicznej. Rodzice Javida wyemigrowali do Wielkiej Brytanii z Pakistanu.

Wielka Brytania: Minister spraw wewnętrznych podała się do dymisji z powodu skandalu deportacyjnego

Minister Amber Rudd odeszła po tym, gdy wybuchł skandal wokół celów deportacyjnych przyjętych w kierowanym przez nią resorcie oraz szerzej wokół prowadzonej przez nią polityki migracyjnej. Okazało się, że przez błąd ministerstwa tysiące imigrantów z Karaibów, którzy uzyskali status brytyjskiego …