„Brazylijczycy są z dżungli”. Wypowiedź prezydenta Argentyny, która oburzyła Amerykę Południową

Argentyna, Brazylia, Fernandez, Ameryka Południowa, Bolsonaro, rasizm, rdzenni mieszkańcy

Alberto Fernández jest prezydentem Argentyny od grudnia 2019 r. / Foto via flickr (CC BY 2.0) [Mediabanco Agencia]

Jedno zdanie wypowiedziane przez prezydenta Argentyny Alberto Fernándeza podczas środowego (9 czerwca) spotkania z premierem Hiszpanii rozwścieczyło sąsiadów z Ameryki Południowej. Polityk przeprosił za stwierdzenie, że „Brazylijczycy są z dżungli”. Jego słowa spotkały się jednak z falą krytyki.

 

 

Prezydent Argentyny Alberto Fernández spotkał się w środę (9 czerwca) z premierem Hiszpanii Pedro Sanchezem. W trakcie konferencji prasowej polityk parafrazując słowa argentyńskiego muzyka Lito Nebbii – chociaż sam stwierdził, że pochodzą od meksykańskiego poety Octavio Paza – podkreślił, że „Meksykanie wywodzą się od Indian, Brazylijczycy wyszli z dżungli, a Argentyńczycy zeszli z łodzi pochodzących z Europy i tak zbudowali swoje społeczeństwo”.

W rzeczywistości Octavio Paz napisał, że „Meksykanie wywodzą się od Azteków, Peruwiańczycy od Inków, a Argentyńczycy ze statków”. W ten sposób argentyński prezydent pomylił słowa sławnego meksykańskiego poety ze strofą piosenki rockowego argentyńskiego muzyka z jego piosenki pt. “Llegamos de los barcos”. 

To, co miało podkreślić europejskie korzenie Argentyny w trakcie spotkania z premierem Hiszpanii – zwrócić uwagę na znaczenie imigracji w historii Argentyny na przełomie XIX i XX w. – przerodziło się w skandal, a prezydent został oskarżony o rasizm.

Alberto Fernández tłumaczył się w mediach społecznościowych, że „przeprasza i nie chciał nikogo urazić”. Dodał, że w pierwszej połowie XX w. Argentyna przyjęła ponad 5 mln imigrantów, którzy mieszkali z rdzennymi ludami. „Nasza różnorodność jest powodem do dumy”, zaznaczył.

W latach 1881-1914, gdy nasiliła się imigracja z Europy do obu Ameryk, do Argentyny przybyło ponad 4 mln obcokrajowców, w tym dwa miliony Włochów i 1,4 mln Hiszpanów. Jednak przed przybyciem pierwszych Europejczyków, w XVI w., ziemie zajmowane przez dzisiejszą Argentynę były już zamieszkane, a nawet obecnie, według danych z ostatniego spisu powszechnego, na które powołuje się „El Pais”, w Argentynie mieszka prawie milion rdzennych mieszkańców.

Jednak wypowiedź Fernándeza – jak zauważyły hiszpańskojęzyczne media – wpisuje się w pielęgnowany przez klasę polityczną mit europejskiego pochodzenia tego kraju bez rdzennych mieszkańców.

Poprzednik lewicowego prezydenta Argentyny – konserwatysta Mauricio Macri, powiedział w 2018 r. podczas Forum Ekonomicznego w Davos, „że związek między Mercosurem (Wspólnym Rynkiem Południa, czyli Argentyna, Brazylią, Urugwajem i Paragwajem), a Unią Europejską jest naturalny, ponieważ w Ameryce Południowej wszyscy są potomkami Europejczyków”. Jego słowa również spotkały się wówczas z ostrą krytyką.

Tym razem na wypowiedź Alberto Fernándeza zareagował m.in. prezydent Brazylii. Jair Bolsonaro. Ale nazywany tropikalnym „Trumpem” polityk – mający nawiasem mówiąc złe osobiste stosunki ze swoim argentyńskim odpowiednikiem – odniósł się nie wprost do kontrowersyjnych słów.

Bolsonaro opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie w nakryciu głowy z rdzennymi mieszkańcami Brazylii, podpisane jednym słowem: Selva (dżungla) oraz flagę Brazylii. Selva to także, jak przypomina „El Pais” – pozdrowienie stosowane w brazylijskiej armii, w której Bolsonaro, obwiniany o klęskę w walce z pandemią COVID-19, był kapitanem, a obecnie jako głowa państwa często publicznie podkreśla swą wieź z wojskowymi.