Argentyna zalegalizuje aborcję? Projekt ustawy prezydenta będzie dziewiątą próbą

Argentyna, aborcja, Polska, Ameryka Południowa, Fernandez

Złożenie projektu w parlamencie nie oznacza wprawdzie jeszcze zmiany prawa, ale Argentynki, które od lat demonstrowały i działały na rzecz bezpiecznego przerywania ciąży, są na ostatniej prostej przed ogłoszeniem zwycięstwa. / Foto via [@CampAbortoLegal]

Lewicowy prezydent Alberto Fernández dotrzymał wyborczej obietnicy i złożył w parlamencie projekt ustawy legalizującej aborcję do 14. tygodnia włącznie. Argentyński przywódca opowiada się także za powszechną edukacją seksualną i propagowaniem świadomego macierzyństwa.

 

 

 

Złożenie projektu w parlamencie nie oznacza wprawdzie jeszcze zmiany prawa, ale Argentynki, które od lat demonstrowały i działały na rzecz bezpiecznego przerywania ciąży, są na ostatniej prostej przed ogłoszeniem zwycięstwa.

Droga ta była jednak długa i wyboista i bardziej przypomina „długi marsz” niż blitzkrieg. Po drodze zaś nie zabrakło spektakularnych rozczarowań. W 2018 r. Senat zablokował zmiany w prawie ulegając presji Kościoła katolickiego i prawicy. Teraz są duże szanse, że będzie inaczej, ponieważ w parlamencie to lewica ma większość.

„Legalizacja aborcji ratuje życie kobiet (…). Nie zwiększy liczby przeprowadzanych zabiegów ani jej nie propaguje. Przyczyni się za to do zmniejszenia śmierci kobiet, które podejmowały się przeprowadzenia aborcji w podziemiu. W projekcie nie chodzi o to, czy się popiera przerywanie ciąży, czy jest się przeciwko, lecz o to, czy kobiety mają ją przeprowadzać w ukryciu, czy w ramach systemu opieki zdrowotnej”, powiedział w ubiegłym tygodniu prezydent Argentyny Alberto Fernández.

Wyborcza obietnica prezydenta

Aktualne prawo aborcyjne w Argentynie obowiązuje od 1921 r. Dopuszcza przerwanie ciąży w dwóch przypadkach: zagrożenia zdrowia lub życia matki i gwałtu. W każdym innym przypadku aborcja jest karana czterema latami więzienia, chociaż z przestrzeganiem zapisanych w prawie wyjątków bywa różnie.

Zgodnie z projektem prezydenta przerwanie ciąży ma być dozwolone do 14. tygodnia. Po tym czasie nadal będzie możliwe np. w zależności od stanu zdrowia matki lub stanu płodu. Fernández obiecał zmianę prawa aborcyjnego w trakcie ubiegłorocznej kampanii prezydenckiej. O obietnicy nie zapomniał i już w marcu br. poinformował, że w ciągu kilku dni wyśle do parlamentu projekt ustawy legalizującej aborcję.

Pandemia pokrzyżowała te plany, a setki tysięcy kobiet w Argentynie domagało się w ostatnich miesiącach – pomimo zagrożenia epidemicznego – przyspieszenia prac nad ustawą. Amnesty Internacional szacuje na 450 tys. rocznie liczbę kobiet poddających się zabiegowi w Argentynie, z czego kilkadziesiąt tysięcy potrzebuje pomocy medycznej ze względu na przeprowadzanie zabiegów w niebezpiecznych warunkach w aborcyjnym podziemiu.

Zielona fala zalewa Argentynę

Projekt Alberto Fernándeza wychodzi naprzeciw żądaniom „zielonej fali”. To chusty tego koloru (nawiązanie do białych chust Matek z Placu Majowego, które domagały się sprawiedliwości i ujawnienia informacji o losie synów, przeciwników reżimu porwanych przez wojskową juntę kierowaną przez Jorge Videlę w latach 1976-83) – często przewiązane na szyjach lub nadgarstkach protestujących – stały się znakiem rozpoznawczym kobiet, feministek domagających się oprócz zmian restrykcyjnego prawa aborcyjnego, także równouprawnienia, sprawiedliwych płac oraz walki z przemocą wobec kobiet.

Kobiety z zielonymi chustami przez lata wielokrotnie tłumnie wychodziły na ulice protestować, ale jak dotąd odbijały się od ściany. Kampania na rzecz prawa do bezpiecznej aborcji wystartowała 15 lat temu i dziś skupia wokół siebie ponad 300 organizacji. Prawo opracowane przez aktywistki ośmiokrotnie było składane do parlamentu, ale za każdym razem nie zyskiwało poparcia zdominowanego przez mężczyzn Kongresu.

Każda porażka na drodze legislacyjnej przyczyniała się do zwiększenia siły ruchu. Do zielonej fali – która w ostatnich dniach po raz kolejny zdominowała poza ulicami także „argentyński internet” –  dołączało coraz więcej kobiet, które z jeszcze większą odwagą i determinacją protestowały w obronie swoich praw.

Walka we wspólnej sprawie zjednoczyła wszystkie pokolenia od 20-letniej Ofelii Fernández (zbieżność nazwisk z prezydentem przypadkowa) – aktywistki i najmłodszej członkini rady miejskiej w jakimkolwiek kraju Ameryki Południowej po Marthę Rosenberg, psychoanalityczki, od lat walczącej o zalegalizowanie aborcji – prywatnie matki znanego w Polsce z Głodu pisarza Martína Caparrósa.

Senatorzy nie ulegli presji

Ofelia Fernández swoją postawą zwróciła na siebie uwagę m.in. tygodnia „Time”, który w październiku zaliczył ją do grona „10” liderów i liderek przyszłości z całego świata. Fernández w 2018 r., gdy ostatni raz dyskutowano w Kongresie legalizację aborcji, wystąpiła przed jedną z parlamentarnych komisji.

Podczas kilkuminutowej przemowy w przekonywujący sposób mówiła o trudnej rzeczywistości argentyńskich kobiet skazywanych na śmierć przez restrykcyjne prawo; o nierównościach społecznych; przemocy wobec kobiet i broniła prawa kobiet do decydowania o własnym ciele.

To właśnie w 2018 r. Argentyna była najbliżej uchwalenia legalizacji aborcji na życzenie do 14. tygodnia ciąży. Projekt przeszedł wówczas przez izbę poselską, ale przepadł w Senacie stosunkiem głosów 38 do 31 mimo że w miesiącach poprzedzających decydującą debatę przez kraj przetoczyły się gigantyczne manifestacje kobiet żądających jego uchwalenia.

Przeciwne były Kościół katolicki oraz prawica, a prezydent Mauricio Macri zachował wstrzemięźliwość w wyrażaniu opinii. Podobnie jak wcześniejsi prezydenci, na czele z obecną wiceprezydent Cristiną Fernández de Kirchner, która w latach 2007-2015 sprawowała najwyższy urząd w państwie.

Logo Strajku Kobiet nawiązuje do nazizmu? Błyskawice jak symbole Hitlerjugend i SS?

Zarówno naukowcy, jak i weterani Powstania Warszawskiego tłumaczą, że to kompletna bzdura.

Urzędnicy nie respektują prawa

Wtedy, w sierpniu 2018 r., Senatorzy nie ulegli presji zielonej fali, ale w kolejnych miesiącach temat powrócił. Zapalnikiem nowej ogólnokrajowej dyskusji stała się w 2019 r. historia dwóch zgwałconych dziewczynek. Lucia była w 16 tygodniu ciąży, gdy styczniu 2019 r. trafiła do szpitala w Buyuirracu. Okazało się, że dziewczynka była ofiarą gwałtu 60-letniego partnera babci. Ciąża zagrażała życiu dziewczynki. Matka kobiety, która potwierdziła zeznania córki, wystąpiła o zgodę na przeprowadzenie aborcji na podstawie obowiązującego prawa.

Wtedy do akcji wkroczyli – nie bez pomocy lokalnego ministra zdrowia Gustavo Vigliocco – działacze organizacji antyaborcyjnych, którzy bezprawnie pojawili się w szpitalu i namawiali Lucię do urodzenia dziecka. Dziewczynce i jej matce grożono. Rodzinę Lucii wsparli aktywiści z organizacji broniących praw kobiet. Tymczasem mijały kolejne tygodnie. W 23. tygodniu ciąży lokalna sędzia nakazała przeprowadzić aborcję, ale decyzję nadal próbował torpedować Vigliocco.

Ostatecznie, metodą cesarskiego cięcia, Lucia urodziła ważące kilkaset gramów dziecko, które zmarło po kilku dniach. Lekarze z prywatnej klinki, ci z publicznego szpitala powołali się na klauzulę sumienia i odmówili przeprowadzenia zabiegu, tłumaczyli że z powodu psychicznego i fizycznego stanu dziecka nie można było usunąć ciąży drogami rodnymi.

W Argentynie wybuchł skandal. Adwokaci, rodzina i organizacje pozarządowe zwracały uwagę na bezprawne działania administracji państwowej, która próbowała nie dopuścić do zabiegu mimo że był zgodny z obowiązującym prawem – ciąża pochodziła z gwałtu, a życie Lucii było zagrożone.

Chaos w Peru: Uliczne protesty wymusiły rezygnację tymczasowego prezydenta

Od niemal tygodnia tysiące ludzi protestuje na ulicach stolicy oskarżając parlament o przeprowadzenie zamachu stanu.

Młode Argentynki zagrożone

Podobna historia wydarzyła się na przełomie 2018 i 2019 r. w prowincji Jujuy, gdzie miejscowe władze odmówiły aborcji 12-latki zgwałconej przez 60-letniego sąsiada. Podobnie jak w przypadku Lucii, dziewczynka urodziła po kilku tygodniach. Publiczny szpital odmówił bowiem przeprowadzenia aborcji.

Ze statystyk ministerstwa zdrowia wynika, że w Argentynie każdego roku 15 proc. dzieci rodzą nieletnie dziewczęta. Znaczna większość ciąż – 80 proc. – jest wynikiem gwałtu, a w ostatnich latach granica wieku młodocianych matek coraz bardziej obniża się. Coraz więcej ciąż notuje się wśród dziewczynek do 13 r.ż.

Eksperci zwracają uwagę, że ciąża i poród w tak młodym wieku stygmatyzuje na całe życie. Także w lokalnej społeczności. Dane Lucii zostały ujawnione opinii publicznej przez… lokalnego księdza. Ale ma także wpływ na karierę przyszłej matki, która musi zrezygnować z edukacji, a potem znalezienia dobrej pracy na rzecz wychowywania w młodym wieku dziecka. Stąd biorą się późniejsze nierówności i gorsza pozycja kobiet w dorosłym życiu, o których mówiła Ofelia Fernández w parlamencie w 2018 r.

USA: Polityczna biel. Co w sobotę zamanifestowała Kamala Harris?

Biel garnituru Kamali Harris w trakcie sobotniego (7 listopada) wystąpienia miała silne przesłanie polityczne.

Projekt prezydenta dotyczy nie tylko aborcji

Dlatego projekt Alberto Fernándeza próbuje ogarnąć tę trudną materię w szerszym kontekście. Prezydent chciałby powszechnej edukacji seksualnej, propagowania świadomego macierzyństwa. Prezydencki projekt przewiduje m.in. dostęp do antykoncepcji – „aby uniknąć niechcianych ciąż” – oraz potraktowanie każdego przypadku przez organy państwowe z niezbędną troską, zapewnieniem prywatności i nie poddawania kobiet „ocenie” przez urzędników czy lekarzy.

Fernández, żeby zadowolić drugą stronę sporu, zapowiedział także głosowanie nad Planem 1000 Dni – programem pomocy dla przyszłych matek, które znajdują się w złej sytuacji materialnej. Przewiduje on różne formy wsparcia: od instytucjonalnego po finansowe.

Prawo przygotowane przez Alberto Fernándeza musi jeszcze zostać przegłosowane przez parlament. W obu izbach większość ma lewicowa koalicja Frente de Todos, z poparcia której w wyborach prezydenckich startował w 2019 r. obecny prezydent. Do głosowania w parlamencie powinno dojść nie później niż w marcu 2021 r.

Protesty w Polsce wciąż trwają; 200 generałów ostrzega przed rozlewem krwi

W kolejnym dniu protestów niezadowoleni z wyroku TK ws. aborcji i rządów PiS blokowali główne ulice miast w całym kraju. Poprzedniego wieczora dwustu emerytowanych generałów i admirałów wyraziło niepokój rozwojem sytuacji w Polsce ostrzegając przed rozlewem krwi.

Argentyna jak Urugwaj i Kuba?

Zamieszkiwana przez około 45 mln osób Argentyna jest krajem papieża Franciszka, przeciwnika aborcji, a 9 na 10 osób deklaruje się jako katolicy. Biskup Rzymu nie miesza się bezpośrednio w sprawy swojego kraju, jednak wielokrotnie dał wyraz swojemu stanowisku, określając np. w 2016 r. aborcje przestępstwem.

Projekt prezydenta nie kończy jeszcze batalii o legalną aborcję. Równie silni jak zwolennicy przerywania ciąży są przeciwnicy legalizacji aborcji, określani mianem „celestes” – błękitnych, wspierani przez Kościół i prawicę.

W Ameryce Łacińskiej prawo aborcyjne jest bardzo restrykcyjne. Przepisy dopuszczają na zabieg wyłącznie w przypadku gwałtu lub kiedy ciąża zagraża życiu kobiety, tak jak w Argentynie. A Dominikana, Salwador, Honduras, Haiti i Nikaragua wprowadziły całkowite zakazy, bez żadnych wyjątków. Aborcja jest legalna w sąsiednim Urugwaju – ale to kraj pod wieloma względami niepodobny do swoich sąsiadów – i na komunistycznej Kubie, ale także w stolicy Meksyku.

Kamala Harris: Kim jest nowa wiceprezydent-elekt USA?

Kamala Harris jest sojuszniczką mniejszości czy kolejną osobą ze starego establishmentu?

Socorristas na pomoc

Pomimo pandemii argentyńskie kobiety, jak Martha Rosenberg, nie przestały domagać się spełnienia obietnicy wyborczej przez prezydenta. Od lat Argentynki zbudowały sieć wspomagającą kobiety znajdujące się w potrzebie.

Określane mianem socorristas (z hiszp. ratowniczki) działają jak sieć zrzeszająca kilkadziesiąt feministycznych grup, których zadaniem jest dostarczanie informacji oraz pomocy – np. w zapewnieniu środków farmakologicznych lub pomocy w – jak wskazano wyżej w przypadku nastoletniej Lucii – egzekwowaniu prawa do aborcji.