Pomoc rozwojowa UE zmniejsza się przez kryzys

Pomoc Unii Europejskiej dla krajów rozwijających się  w ubiegłym roku zmniejszyła się o około 500 mln euro i odpowiadała zaledwie 0,42 proc. dochodu narodowego brutto (DNB), w porównaniu do 0,44 proc. w roku 2010.

W sumie, całkowita pomoc rozwojowa państw członkowskich UE wyniosła 53 mld euro w 2011 r. – wynika z danych OECD, międzynarodowej organizacji, w skład której wchodzi większość rozwiniętych krajów świata.

Ogromne spadki pomocy odnotowano w dotkniętych kryzysem Hiszpanii (-32,7 proc.) i Grecji (-39,3 proc.). Pomoc znacząco spadła również w Austrii (-14,3 proc.) oraz w Belgii (-13,3 proc.)

Tymczasem budżety na światową pomoc rozwojową systematycznie rosły w poprzednich latach, zwiększając się o 63 proc. pomiędzy rokiem 2000 a 2010.

Oficjalna pomoc rozwojowa (Official Development Assistance – ODA) składa się zazwyczaj z bilateralnych projektów rozwojowych, pomocy humanitarnej oraz redukcji zadłużenia.

„Spadek pomocy ODA jest źródłem ogromnego niepokoju, gdyż nadszedł w momencie, w którym kraje rozwijające się zostały dotknięte przez efekt domina kryzysu gospodarczego i najbardziej potrzebują pomocy” – powiedział Angel Gurría, sekretarz generalny OECD.

„Pochwalam te kraje, które utrzymują swoje zobowiązania pomimo trudnych planów konsolidacji fiskalnej. Pokazują one, że kryzys nie powinien stanowić pretekstu do obniżenia wpłat na cele rozwojowe” – dodał.

Europa nadal największym dawcą pomocy

Wśród krajów, które zwiększyły swoje budżety na pomoc, znalazły się Niemcy (+5,9 proc.), Szwecja (+10,5 proc.) i Włochy (+33 proc.). Tak duży wzrost we Włoszech spowodowany był dotacjami na umorzenie długów oraz wzrostem liczby uchodźców z Afryki Północnej.

Z pomocą w wysokości 53 mld euro w 2011 r., UE i unijne państwa członkowskie nadal są największym dawcą pomocy rozwojowej, przeznaczając na ten cel ponad dwa razy więcej niż Stany Zjednoczone, drugi największy dawca.

Kwestia ta została podniesiona przez unijnego komisarza ds. pomocy rozwojowej, Andris Piebalgsa. „Pomimo kryzysu, Europa potwierdza swoją solidarność z najbiedniejszymi na całym świecie” – oświadczył komisarz.

Mimo tego, międzynarodowe organizacje pomocy szybko skrytykowały ogólny spadek europejskiej pomocy rozwojowej, argumentując, że jakiekolwiek cięcia w tych relatywnie małych częściach budżetów narodowych i budżetu UE przyniosą zaledwie niewielkie oszczędności.

„Zmniejszanie pomocy rozwojowej niczego nie zbilansuje. Nawet małe cięcia w pomocy dokonywane są kosztem ludzi, którym odcina się dostęp do leków ratujących życie i czystej wody. Pomoc jest tak niewielką częścią europejskich budżetów, że jej zmniejszanie nie ma żadnego wyraźnego wpływu na deficyty państw. To jak obcinanie włosów, żeby stracić na wadze” -tłumaczyła ekspertka organizacji Oxfam, Catherine Olier.

„Lepiej nie dopuścić do katastrofy humanitarnej, ponieważ później bardzo trudno to przezwyciężyć” – podkreślał komisarz Piebalgs w grudniu ubiegłego roku podczas 6. Europejskich Dni Rozwoju w Warszawie. Jak zaznaczył, pomoc rozwojową należy traktować jak inwestycję. „Jeśli zainwestujemy na wcześniejszym etapie, będzie taniej” – dodał.

Jak argumentował komisarz, zwiększenie pomocy rozwojowej nie oznacza, „że w Europie ucierpimy pod względem opieki zdrowotnej lub będziemy mniej wykształceni, tymczasem dla krajów rozwijających się oznacza wielką różnicę".

Również poza UE budżety pomocowe znacząco się zmniejszyły. Światowa pomoc rozwojowa zmalała w 2011 r. o 3 proc. Pomoc Stanów Zjednoczonych zmniejszyła się w ujęciu realnym o 0,9 proc. pomiędzy rokiem 2010 a 2011, natomiast w Japonii o 10,7 proc.

Polska w 2011 r. na pomoc rozwojową ODA przeznaczyła zaledwie 0,08 proc. swojego DNB. Mniej od nas na pomoc przeznaczyła jedynie Łotwa (0,07 proc.).  

Państwa członkowskie UE zobowiązały się, w ramach uchwalonych na forum ONZ milenijnych celach rozwoju, do przeznaczenia na pomoc dla najbiedniejszych krajów świata 0,7 proc. DNB od roku 2015. Cel na rok 2010 wynosił 0,56 proc., jednak nie został osiągnięty.

Nowe państwa członkowskie, w tym Polska, na pomoc rozwojową powinny przekazywać co roku 0,17 proc. swojego DNB, zaś od 2015 r. co najmniej 0,33 proc. Polska jest jednak daleko od realizacji tego celu.

Jak uważa Piebalgs, polska polityka rozwojowa nie powinna koncentrować się wyłącznie na krajach sąsiedztwa, takich jak Białoruś i Mołdawia, ale obejmować również kraje afrykańskie.

W marcu 2012 r. Rada Ministrów przyjęła „Wieloletni program współpracy rozwojowej na lata 2012 -2015” przygotowany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych.  Zgodnie z dokumentem, w latach 2012-2105 Polska będzie kierować swoją pomoc w szczególności do państw Partnerstwa Wschodniego (Armenia, Azerbejdżan, Białoruś, Gruzja, Mołdawia i Ukraina) oraz państw Partnerstwa Południowego UE,  z naciskiem na transformację demokratyczną w Tunezji i Libii. (jsk)