V Szczyt Partnerstwa Wschodniego: Na Wschodzie bez zmian? – ANALIZA

DISCLAIMER: Stwierdzenia i opinie zawarte w tym artykule odzwierciedlają poglądy autora i nie przedstawiają stanowiska redakcji EURACTIV.pl

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, V Szczyt Partnerstwa Wschodniego

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, V Szczyt Partnerstwa Wschodniego || fot. Unia Europejska

Projekt Partnerstwa Wschodniego (PW) został zepchnięty na dalszy plan ze względu na napływ uchodźców i migrantów z krajów Sąsiedztwa Południowego. Tym bardziej wiązano wiele nadziei z V Szczytem Partnerstwa Wschodniego, który odbył się w zeszły piątek w Brukseli. Niestety, Europie brakuje nowych pomysłów, jak utrzymać kraje wschodniego sąsiedztwa w europejskiej orbicie, nie oferując im perspektywy członkostwa – analiza Miriam Kosmehl, ekspertki Fundacji Bertelsmanna.

 

„Pas dobrobytu” zamiast perspektywy członkostwa?

Nawracająca debata o tym, czy PW ma stanowić proces akcesyjny, czy też „wspólną inicjatywę” (joint initiative) nie wystarczy, aby stworzyć efektywny program transformacji i doprowadzić do realnych reform w sześciu krajach sąsiedztwa.

Stworzona dla wschodniej „szóstki” koncepcja „Pasa dobrobytu” (belt of prosperity) nie jest najszczęśliwszym sformułowaniem, biorąc pod uwagę to, że państwa PW już postrzegają się jako autentyczna część Europy i jako takie chcą być postrzegane, a nie jako część jakiegoś pasa wokół.

Szczyt Partnerstwa Wschodniego zakończony wspólną deklaracją

28 państw członkowskich UE oraz 6 krajów byłego ZSRR objętych programem Partnerstwa Wschodniego uzgodniły podczas szczytu w Brukseli wspólną deklarację. Znalazły się w niej słowa o uznaniu europejskich aspiracji Ukrainy, Mołdawii, Gruzji, Armenii, Azerbejdżanu i Białorusi, ale nie było nic …

Sabotowanie reform

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko już pracując na sukces w wyborach prezydenckich i parlamentarnych w 2019 r. przypisuje sobie zasługi za uwzględnienie europejskiej perspektywy dla Ukrainy w deklaracji ze szczytu, mimo że takiego zapisu tam nie ma [Wyraźnie to podkreśliła Angela Merkel mówiąc, że PW nie jest instrumentem rozszerzenia, UE nie może więc wzbudzać fałszywych nadziej, którym nie będzie potem w stanie sprostać – dop. red.].

Zamiast roztrząsać tekst deklaracji ukraiński prezydent powinien mieć się już czym pochwalić, jeśli chodzi o zrealizowane reformy, a nie blokować je podważając ich słuszność, co miało miejsce w przypadku niezależnego sądu antykorupcyjnego. Tylko reformy mogą autentycznie zbliżać Ukrainę do Europy.

Unia Europejska tymczasem dobrze wywiązuje się z monitorowania przemian w krajach partnerskich, intensywnie współpracując ze społeczeństwem obywatelskim. Politycy raczej udają tam reformy niż je wdrażają. To, czego wciąż też wyraźnie brakuje w większości państw unijnego sąsiedztwa to realna opozycja polityczna.

Potrzebne konsekwentne monitorowanie reform

Z drugiej strony UE powinna rozszerzać wachlarz mechanizmów egzekwowania reform, uwzględniających nie tylko zachęty, ale też możliwość odbierania funduszy. Bruksela podważyła swoje własne dążenia, kiedy przewodniczący Komisji poparł Poroszenkę w sabotowaniu idei stworzenia odrębnego sądu antykorupcyjnego podczas szczytu UE-Ukraina w lipcu br. [potem jednak zadeklarował, że nie wyklucza potrzeby powołania nowego organu sądowego – dop. red.]. Jeśli Unia Europejska nie będzie spójnie egzekwować implementacji wspólnie uzgodnionych strategii działania, straci wiarygodność w oczach nowych elit krajów partnerskich, które poważnie traktują reformy i postrzegają UE jako azymut.

Oczywiście, aby przemiany były trwałe UE powinna bardziej zainteresować się doświadczeniami historycznymi państw sąsiedzkich i wynikającymi z nich problemami w teraźniejszości. Praca nad Białą Księgą nt. Przyszłości Europy bez ich wkładu to niewłaściwy znak – dla państw członkowskich i obywateli UE. W końcu wyzwania Wschodu Europy są blisko powiązane ze stabilnością i dobrobytem samej Unii Europejskiej.