„Państwo Środka” to dla Europy wciąż Stany Zjednoczone – prof. Salvatore Babones

DISCLAIMER: Stwierdzenia i opinie zawarte w tym artykule odzwierciedlają poglądy autora i nie przedstawiają stanowiska redakcji EURACTIV.pl

Flaga USA i Chin

Flagi USA i Chin

Poprzez Inicjatywę Pasa i Szlaku Chiny chcą zdominować XX-wieczny model gospodarczy. Jednak w XXI wieku prawdziwa wartość nie leży już w portach i kolei. Leży w ludziach – i sieciach, które ich łączą – prof. Salvatore Babones* pisze dla EURACTIV Polska.

 

Stany Zjednoczone zawsze były najważniejszym partnerem międzynarodowym Unii Europejskiej. W sferze bezpieczeństwa, oczywiście, większość państw unijnych należy również do NATO, w którym dominującą rolę odgrywa Waszyngton. W polityce także, UE jest ściśle związana z USA, mimo tarć personalnych. Ludzie, którzy twierdzą, że Donald Trump oznacza wielką zmianę powinni sobie przypomnieć masowe protesty przeciwko Georgowi W. Bushowi w 2003 r. i Ronaldowi Reaganowi 20 lat wcześniej.

Inicjatywa Pasa i Szlaku

Gospodarka to jednak inna kwestia. W sferze gospodarczej wielu Europejczyków spogląda dziś na Chiny. W końcu to Pekin zdołał utrzymać średnio 8,5-procentowy wzrost PKB w ciągu ostatnich 40 lat. Dlatego wielu europejskich polityków z zadowoleniem przyjęło Inicjatywę Pasa i Szlaku, mającą stworzyć zintegrowaną gospodarkę afro-eurazjatycką z Chinami w swoim centrum, ogłoszoną przez chińskiego prezydenta Xi Jinpinga w 2013 r. „Pas” w Inicjatywie Pasa i Szlaku stanowi lądowe połączenia Nowego Jedwabnego Szlaku łączące Chiny z Europą poprzez Rosję i Azję Centralną. „Szlak” stanowi szlak morski łączący Chiny z Afryką i basenem Morza Śródziemnego przez Azję Południowowschodnią i Ocean Indyjski.

Aby wesprzeć Inicjatywę Pasa i Szlaku Chiny zapowiedziały inwestycję niesprecyzowanej liczby miliardów dolarów (nie ma żadnego publicznie dostępnego budżetu ani planu) w rozwój infrastrukturalny Afro-Eurazji. Jedną z najbardziej widocznych inwestycji w ramach projektu w Europie był zakup pakietu większościowego w ateńskim porcie w Pireusie przez chińskiego armatora COSCO (China Ocean Shipping Company). Inną jest chińska inwestycja w trans-Eurazjatycką kolej towarową. Całkowity ładunek przewieziony przez te pociągi z Chin do Europy w roku 2016 był co prawda mniejszy niż pojemność pięciu dużych frachtowców, jednak biorąc pod uwagę, że UE ledwo utrzymuje 2 proc. realnego wzrostu GDP, każde wsparcie się liczy.

Chińska tianxia

W chińskich tekstach o stosunkach międzynarodowych, Inicjatywa Pasa i Szlaku opisywana jest jako próba przywrócenia Chinom ich „należnego” miejsca w sercu Afro-Eurazjatyckiego świata. Same Chiny w języku chińskim to Zhongguo, czyli dosłownie “Państwo Centralne”, jednak tłumaczone bardziej poetycko jako „Państwo Środka”. W tradycyjnej chińskiej kosmografii Chiny położone są w centrum znanego świata, co wyraża termin tianxia, co zazwyczaj tłumaczy się jako „wszystko co pod niebem”. Historyczna chińska tianxia była chińskim uniwersum, w którym Chiny stanowiły niezaprzeczalne centrum.

Może i Chiny są centralnym państwem gospodarki Inicjatywy Pasa i Szlaku, jednak współczesna Afro-Eurazja nie jest żadną chińską tianxią. Inicjatywa Pasa i Szlaku jest często porównywana do amerykańskiego powojennego Planu Marshalla i ma to swoje uzasadnienie: tak jak Plan Marshalla, tak i ta strategia ma na celu stworzenie zintegrowanej i nowoczesnej gospodarki przemysłowej. Problemem dla Chin jest jednak to, że w ponowoczesnej gospodarce nowoczesny przemysł już dawno stracił na znaczeniu. Chiny są globalnym liderem w produkcji stali, tekstyliów, tworzyw sztucznych i w wielu innych przemysłach. Jest nawet wschodzącym liderem w zakresie energii atomowej. Te gałęzie gospodarki to już dziś jednak pieśń przeszłości. Europa sprzedaje Chinom swoje porty, linie kolejowe i elektrownie jądrowe właśnie dlatego, bo należą one już do gospodarki przeszłości, nie przyszłości.

Amerykańska Tianxia

W XXI w. infrastruktura, która się liczy – wspierająca najbardziej rentowne firmy i najlepiej płatne miejsca pracy – to ponowoczesna infrastruktura wirtualna systemów sieciowych. Często, choć nie zawsze, opiera się o zaawansowane technologie – od technologii blockchain po obsługę transakcji finansowych małych zespołów kreatywnych, w zakresie sztuki i projektowania. Usługi przynoszące największą wartość dodaną mało mają dzisiaj wspólnego ze stalą i cementem. Chodzi w nich o zarządzanie sieciami wirtualnymi i współpracę w ich ramach.

Ikoną takich globalnych sieci jest Facebook, choć najbardziej intratny jest Apple App Store, który razem z Google Play i innymi sklepami Androida odpowiadają za praktycznie wszystkie światowe zakupy aplikacji mobilnych. Inne sieci internetowe są bardziej niszowe, znane tylko ekspertom w danych branżach. Zaś wiele ważnych sieci wiedzy nie jest wcale dostępnych w internecie.

To co łączy większość z tych sieci to ich związek ze Stanami Zjednoczonymi. Nawet kiedy go nie ma bezpośrednio, wykorzystują one amerykańskie praktyki biznesowe i sposoby myślenia o biznesie. Europejczycy, którzy chcą odnieść sukces w ponowoczesnej gospodarce sieciowej uczą się angielskiego i jednocześnie internalizują typowo amerykańskie podejście i modele zawodowe. Zazwyczaj przynależność do ponowoczesnej gospodarki wzmacnia indywidualizm w stylu amerykańskim, coraz bardziej przywiązując ludzi do ich własnych, wysoko spersonalizowanych sieci, kosztem szerokiego, nieróżnicowanego społeczeństwa, w którym tak naprawdę żyją.

USA Państwem Środka XX wieku

Centralna pozycja Stanów Zjednoczonych w dwudziestopierwszowiecznej gospodarce sieciowej uczyniła je centrum nowego rodzaju tianxii, Amerykańskiej Tianxii opierającej się o indywidualną przynależność do globalnych sieci (choć nie tylko) zorientowanych na Stany Zjednoczone i zarządzanych według modeli amerykańskich. Ta Amerykańska Tianxia to „świat” w znaczeniu klasycznej chińskiej tianxii, jednak w nim ponowocześni ludzie pracują na sukces w zdominowanych przez USA wirtualnych sieciach, nie zdominowanych przez Chiny sieciach przemysłowych.

Poprzez Inicjatywę Pasa i Szlaku Chiny chcą zdominować XX-wieczny model gospodarczy. Oferują wsparcie dla rozwoju infrastruktury na przestrzeni całej Afro-Eurazji, aby ten cel osiągnąć. Europejczycy też mogą na tym skorzystać. Jednak gospodarczo – nawet bardziej niż w kwestiach obronnych i politycznych – Unia Europejska i jej obywatele pozostaną związani ze Stanami Zjednoczonymi. Bo dziś żyjemy w XXI wieku, w którym prawdziwa wartość nie leży już w portach i kolei. Leży w ludziach – i sieciach, które je łączą.

 

Prof. Salvatore Babones – zajmuje się socjologią i polityką społeczną na University of Sydney. Na temat jego nowej książki „Amerykańska Tianxia: Chiny, Stany Zjednoczone i Koniec Historii” porozmawia z red. Karoliną Zbytniewską podczas zbliżającego się Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie. EURACTIV.pl jest partnerem medialnym wydarzenia.