Zmiana władzy w Mołdawii. Rządzący oligarcha uciekł z kraju

Władimir Płahotniuc, fot. Ernests Dinka, Saeimas Kanceleja [Flickr]

Władimir Płahotniuc, fot. Ernests Dinka, Saeimas Kanceleja [Flickr]

W miniony piątek (14 czerwca) Demokratyczna Partia Mołdawii (PDM) na czele z kontrowersyjnym oligarchą Władimirem Płahotniukiem została zmuszona do oddania pełni władzy koalicji ugrupowań prorosyjskich i prounijnych.

 

W nocy z piątku na sobotę spora grupa mołdawskich polityków i biznesmenów związanych z PDM opuściła kraj, wsiadając na lotnisku w Kiszyniowie w pięć prywatnych odrzutowców, które – jak podały media – udały się w stronę Moskwy i Kijowa.

„Biorąc pod uwagę potrzebę przezwyciężenia politycznego kryzysu, Demokratyczna Partia Mołdawii postanowiła zrezygnować z władzy” – poinformowała partia w wydanym w piątek oświadczeniu. Wiceszef ugrupowania Vladimir Cebotari ogłosił dymisję rządu na czele z Pavlem Filipem i oficjalne przejście DPM do opozycji. Zaznaczył przy tym, że każda nowa partia rządzić będzie „nielegalnie”, dopóki nie odbędą się zarządzone przez gabinet Pavla Filipa przedterminowe wybory.

Kryzys polityczny w Mołdawii. Odbędą się przedterminowe wybory

Bogaty w wydarzenia polityczne weekend w Republice Mołdawii. Efektem odwołanie prezydenta i zakwestionowanie legalności nowo sformowanego rządu. W roli głównej Trybunał Konstytucyjny i tymczasowa głowa państwa. Mołdawian czekają przedterminowe wybory parlamentarne.
 

Nowe głosowanie do 101-osobowego parlamentu zostało zaplanowane na 6 września. …

Maia Sandu, która tydzień temu stanęła na czele nieuznawanego przez DPM rządu koalicyjnego, w odpowiedzi na te wydarzenia oświadczyła w piątek wieczorem, że nadchodzi czas rozliczenia politycznego, a jej nowo powstały gabinet „czeka teraz dużo pracy”. „Niech uciekają, nigdzie na świecie nie będą mogli żyć beztrosko. Prędzej czy później wszyscy odpowiedzialni staną przed sądem” – powiedziała komentując ucieczkę Władimira Płahotniuka oraz skupionej wokół niego grupy polityków DPM.

Obserwatorzy komentują, że jest to koniec ery Płahotniuka mołdawskiego oligarchy, który formalnie był jedynie zwykłym posłem, w rzeczywistości jednak to właśnie on od 2013 r. trzymał w ręku ster mołdawskiej polityki. Przez kilka lat rządów zdążył podporządkować sobie media oraz sądy. Podejrzewany jest również o wyprowadzenie z mołdawskiego systemu bankowego ponad miliarda złotych.

Kryzys od lutego

Obecna sytuacja w Mołdawii jest pokłosiem przeprowadzonych w lutym wyborów parlamentarnych, w których żadna partia nie zdobyła wystarczającej liczby głosów, aby być w stanie przejąć władzę. Wybory wygrała prorosyjska Partia Socjalistów Republiki Mołdawii (PSRM) uzyskując 31,3 proc. głosów, zaraz za nią znalazł się proeuropejski i reformatorski blok wyborczy „Razem” („Acum”) z 26,2 proc. poparcia. Demokratycznej Partii Mołdawii przypadło w udziale dopiero trzecie miejsce, z 24 proc. głosów. Różnice programowe i ideologiczne zwycięskich partii nie dawały dużych szans na porozumienie. Jednak po długotrwałych negocjacjach, w które zaangażowały się również siły międzynarodowe, udało się przezwyciężyć wielomiesięczny impas. Doszło do powstania nietypowej koalicji, w której prorosyjskie i antyunijne siły socjalistów z PSRM spotkały się z proeuropejskim blokiem „Teraz”. Na czele nowo utworzonego rządu stanęła liderka „Teraz”, zarazem była minister edukacji i doradczyni w Banku Światowym, Maia Sandu. Szefową parlamentu została przewodnicząca PSRM Zinaida Greceanii. Skład nowego gabinetu zatwierdził, wywodzący się z prorosyjskiego PSRM, prezydent Igor Dodon.

Czaputowicz: Jaka przyszłość Partnerstwa Wschodniego?

Poszerzenie umów stowarzyszeniowych, ustanowienie rotacyjnej prezydencji, a także utworzenie regionalnej strefy gospodarczej. W 10. rocznicę uwtorzenia Partnerstwa Wschodniego minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz przedstawia na łamach EURACTIV swoje propozycje dotyczące przyszłości programu.
 
W następstwie rozszerzenia Unii Europejskiej w 2004 r. kraje …

Czasy dwuwładzy

Nowo powołanego koalicyjnego rządu postanowił jednak nie uznać dotychczasowy rząd DPM, sterowany przez Płahotniuka. Sprzyjający oligarsze sąd konstytucyjny ogłosił, że nowy rząd jest nielegalny, ponieważ został ustanowiony dwa dni po terminie. Wobec prezydenta Dodona wszczęta została procedura impeachmentu, a jego uprawnienia sąd przekazał premierowi rządu DPM Pavlowi Filipowi. Ten z kolei niezwłocznie zarządził przedterminowe wybory, rozpisane na 6 września. W kraju de facto zapanowały rządy dwuwładzy bowiem obydwa gabinety oskarżały się o uzurpację władzy i nie uznawały wzajemnie swoich rządów.

Sytuacja trwała 7 dni, aż do ogłoszonej w piątek dymisji rządu Pavla Filipa. Prezydent Dodon w wygłoszonym przemówieniu określił rezygnację DPM jako „symboliczne, ale niezwykle ważne zwycięstwo”, a premier Sandu stanowczo potępiła działania DPM, w tym „blokadę instytucji państwowych oraz szantaż obywateli” oraz „wykorzystanie paramilitarnej struktury do zastraszania społeczeństwa”. Zaznaczyła również, że stojący za wszystkim Płahotniuk, jak i jego zwolennicy „nie pozostaną bezkarni”.

Niepewna przyszłość sojuszu

Nie da się ukryć, że u podłoża powstania nowej koalicji legła przede wszystkim chęć odsunięcia Władimira Płahotniuka od władzy. Siłom nietypowego sojuszu socjalistów z euroentuzjastami w niebagatelnym stopniu pomogło również zaangażowanie Stanów, Unii Europejskiej oraz Rosji. Każda z tych stron miała swoje powody, aby wesprzeć działania prowadzące do osłabienia mołdawskiego oligarchy.

Powstaje jednak pytanie, czy utworzona w ten sposób koalicja ma szansę przetrwać próbę czasu. „To nie jest naturalny sojusz” – powiedziała premier Sandu. „Chyba nikt nie ma co do tego wątpliwości, prawdopodobnie pół roku temu nikt nie wierzył, że kiedykolwiek do tego dojdzie” – dodała.

Szczyt Partnerstwa Wschodniego w 10. rocznicę jego powołania

Przywódcy państw należących do Partnerstwa Wschodniego spotkali się w Brukseli z szefami unijnych instytucji. Z kolei ministrowie spraw zagranicznych 7 krajów byłego ZSRR rozmawiali z szefami dyplomacji krajów UE. Podpisano wspólną deklarację o woli dalszej współpracy.
 

Partnerstwo Wschodnie jako program na …

Pewne nadzieje na kontynuację współpracy przynieść może stanowisko prezydenta Igora Dodona ujawnione w niedawnej rozmowie z „New York Timesem”. Jak powiedział dziennikowi Dodon –wszystkim siłom politycznym, które doprowadziły do odsunięcia Płahotniuka od władzy, zależy obecnie na „kontynuacji proeuropejskiej drogi” dla Mołdawii.

Mołdawia potrzebuje reform

Póki co Sandu koncentruje się jednak na najbliższej przyszłości. W wywiadzie dla agencji Reuters ujawniła najważniejsze kierunki działań na nadchodzące miesiące: walkę z korupcją, naprawę systemu administracji, sprawiedliwy system wyborczy, powstrzymanie emigracji młodych ludzi. Podkreśliła, że będzie również zabiegać o pomoc zagraniczną. Zadeklarowała, że jej rząd zobowiązuje się przestrzegać wszystkich podpisanych dotychczas przez Mołdawię umów międzynarodowych, w tym paktu politycznego i handlowego z UE zawartego w 2014 r.