Zbrodnie wojenne przyczyną nowego konfliktu serbsko-francuskiego

Aleksandar Vučić, premier Serbii//Źródło: SNS

Francja odmówiła wydania Serbii b. premiera Kosowa Ramusha Hardinaja, oskarżanego przez Belgrad o zbrodnie wojenne. Serbia odwołała swojego ambasadora z Paryża.

 

Dziś (27 kwietnia) sąd apelacyjny odrzucił serbski wniosek o ekstradycję z Francji Ramusha Haradinaja. Haradinaj był przywódcą Armii Wyzwolenia Kosowa, a potem, przez 4 miesiące, premierem Kosowa (2004-2005).

Haradinaj

Haradinaj jest oskarżony przez Serbów o zbrodnie wojenne popełnione w trakcie wojny kosowskiej z 1998 r. Z tego powodu trafił on kilkakrotnie przed haski Międzynarodowy Trybunał Karny dla b. Jugosławii, gdzie sądzono go za właśnie zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciw ludzkości – a konkretnie za zbrodnie popełnione na ludności cywilnej (serbskiej, ale także albańskiej oraz na Romach) na terytoriach pod jego kontrolą jako lidera Armii Wyzwolenia.

Po upublicznieniu oskarżeń w 2005 r. Haradinaj podał się do dymisji. Po trzech latach został uniewinniony z uwagi na brak dowodów. Odrzucono także oskarżenia o próby zastraszania i zabijania świadków. Serbska prokuratura nie zgodziła się z wyrokiem MTK.

Drugi proces Haradinaja rozpoczął się w 2011 r. Rok później Trybunał nie tylko nie znalazł dowodów na popełnienie przez niego zbrodni wojennych – dowiedziono, że b. przywódca Armii Wyzwolenia starał się powstrzymywać tego typu czyny. Wyrok wywołał wątpliwości co do przyczyn powtórnego sądzenia Hardinaja.

Serbowie nie wycofują się

Mimo uniewinnień, Serbowie nie wycofali listów gończych za Haradinajem. Dwa lata temu był on aresztowany przez Słowenię, ale został zwolniony. 4 stycznia br. francuska straż graniczna aresztowała go po wyjściu z samolotu z Prisztiny. Serbowie zaapelowali do Paryża o ekstradycję.

Dziś ten apel został odrzucony, a Haradinaj wrócił do Prisztiny. Po nadzwyczajnym spotkaniu serbskiego rządu, Belgrad zdecydował się na wysłanie noty protestacyjnej oraz wezwał do kraju swojego ambasadora na konsultacje.

Premier i prezydent-elekt Aleksandar Vučić nie szczędził Francuzom słów krytyki. „Serbski rząd postrzega [francuską] decyzję jako haniebną, skandaliczną, nielegalną, absolutnie niesprawiedliwą i, ponad wszystko, umotywowaną politycznie” – podkreślał Vučić.

Szef serbskiego rządu też nie zamierza pozostawić tej sprawy i szuka kolejnych sojuszników. Zapowiedział, że zaplanował już spotkanie z szefem rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Sergiejem Ławrowem.