UE zabiera głos w sprawie protestów w Hongkongu

Protest w Hongkongu (16 lipca 2019 r.), źródło: Flickr/Studio Incendo (CC BY 2.0)

Unia Europejska wydała specjalny komunikat w sprawie trwających od wielu dni protestów w Hongkongu. Wczoraj (1 lipca) grupa demonstrantów wdarła się do hongkońskiego parlamentu. Policja ostro spacyfikowała demonstrację. Bruksela zaapelowała o „powściągliwość i dialog”.

 

Oświadczenie w imieniu całej UE wygłosiła Wysoka Przedstawiciel ds. polityki międzynarodowej i bezpieczeństwa Federica Mogherini. „W następstwie ostatnich incydentów tym ważniejsze jest okazanie powściągliwości, unikanie odpowiedzi eskalujących sytuację i uczestniczenie w dialogu i konsultacjach, aby znaleźć wyjście” – powiedziała Mogherini.

„Działania małej grupy ludzi, którzy usiłowali wedrzeć się do siedziby Rady Legislacyjnej, nie są reprezentatywne dla zdecydowanej większości demonstrantów, którzy zachowywali się pokojowo” – dodała szefowa unijnej dyplomacji.

Manifestanci wdarli się do parlamentu

Stanowisko UE pojawiło się po tym, jak trwające od 12 czerwca protesty mocno się zaostrzyły, na co hongkońska policja odpowiedziała pacyfikacja manifestantów. Rannych zostało wczoraj co najmniej 40 osób. Kilkuset demonstrantów po kilkugodzinnej pikiecie pod budynkiem lokalnego parlamentu (Rady Legislacyjnej) wdarło się potem do budynku i zdemolowało jego wnętrze. Czarną farbą zamalowano godło specjalnego regionu administracyjnego Hongkong, a na ścianach wymalowano hasła z żądaniami dymisji szefowej lokalnych władz Carrie Lam.

W tym samym czasie nieopodal odbywał się całkowicie pokojowy marsz w rocznicę powrotu w 1997 r. Hongkongu pod chińską administrację. W marszu, którego uczestnicy domagali się utrzymania demokratycznych reguł w tym specjalnym regionie administracyjnym, brało udział ok. 550 tys. osób. Przy okazji żądano także zniesienia niedawnej nowelizacji przepisów ekstradycyjnych, które umożliwiają wydawanie podejrzanych Chinom kontynentalnym.

Zniknięcie hongkońskich księgarzy

Od października 2015 r. aż pięcioro pracowników hongkońskiego wydawnictwa Mighty Current zniknęło. Ich zaginięcie wiąże się z działalnością domu wydawniczego, który publikuje treści zakazane w Chińskiej Republice Ludowej (ChRL), a także książki komentujące tamtejsze życie polityczne. UE wydała oświadczenie 7 …

Protesty ws. zmian w prawie ekstradycyjnym

Sprawa budzi w Hongkongu wiele kontrowersji, ponieważ już wcześniej dochodziło do wywożenia do Chin komunistycznych ludzi, których działalność w Hongkongu (choć na terenie specjalnego regionu legalna) drażniła władze w Pekinie. Stało się tak np. w przypadku księgarza, który sprzedawał książki, jakich nie można kupić w Chinach kontynentalnych. Teraz nowe przepisy ułatwiałyby takie działania.

Gdy lokalne hongkońskie władze odmówiły zniesienia nowelizacji, rozpoczęły się manifestacje. 16 lipca – w czwartym dniu protestów – na ulice wyszło aż 2 mln ludzi. Oznacza to, że w największej od 1997 r. manifestacji wziął udział co czwarty mieszkaniec Hongkongu. Od tego czasu protesty nie ustają. Wczorajszy incydent oraz ostra reakcja sił porządkowych, które użyły m.in. gazu łzawiącego, mogą zwiastować nasilenie się kryzysu w dawnej brytyjskiej kolonii, która od 23 lat z powrotem znajduje się pod chińską jurysdykcją, ograniczoną jedynie przez okresy przejściowe wynegocjowane w latach 90. XX wieku przez Brytyjczyków.

Szczyt UE-Chiny: Przełom w relacjach

Po miesiącach intensywnych negocjacji Unia Europejska i Chiny podpisały w Brukseli wspólną deklarację, w której zobowiązały się do przestrzegania zasad równorzędnego partnerstwa we wzajemnych relacjach gospodarczych. Pekin zobowiązał się w niej m.in. do znoszenia subsydiów dla swojego przemysłu.
 

Wymiana handlowa między …