UE popiera libijski rząd i grozi sankcjami dla przeciwników

Libia od czasu śmierci dyktatora Muammara Kadaffiego w 2011 r. pogrążona jest w chaosie. Podpisane w grudniu 2015 r. porozumienie między skonfliktowanymi siłami ze wschodu i zachodu kraju niosło nadzieję na ustabilizowanie sytuacji w kraju, jednak wschodni parlament nie może zdecydować się na poparcie nowej władzy (choć także nie sprzeciwił się jej).

Libijski kryzys

Początki obecnej sytuacji sięgają lipca 2012 r., kiedy przeprowadzono pierwsze od obalenia Kadaffiego wybory parlamentarne. Wygrał je Sojusz Sił Narodowych – partia liberalna, popierająca demokratyczne, świeckie rządy. Natomiast na drugim miejscu znalazła się Partia Sprawiedliwości i Budowy – libijskie skrzydło Bractwa Muzułmańskiego, organizacji religijnej działającej w państwach Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Bractwo jest uznawane za organizację terrorystyczną m.in. przez Arabię Saudyjską, Egipt i Rosję, ale nie przez UE.

Wybory w 2012 r. wbrew nadziejom organizatorów nie położyły kresu działalności bojówek sponsorowanych przez część partii politycznych i grup islamskich, a także wojowniczo nastawione plemiona Tuaregów (pustynnych nomadów, z których wywodził się Kadaffi). Ataki bojówek osiągnęły swoje apogeum i przerodziły się w de facto otwarty konflikt zbrojny po wyborach do nowego parlamentu (Rady Deputowanych) w 2014 r., ponownie wygranych przez frakcje narodowe i liberalne.

Powstanie Libijskiego Świtu

W tych wyborach frakcje islamskie i islamistyczne zdobyły łącznie 30 z 300 miejsc, ale nie chciały pogodzić się z porażką. Stworzyły koalicję Libijski Świt i uznały wybory za zmanipulowane. 8 sierpnia 2014 r. Libijski Świt przeprowadził zamach stanu i powołał własny parlament w Trypolisie – od lipca 2012 r. parlament spotykał się w Tobruku na wschodzie kraju, uznając Trypolis (stolicę) za zbyt niebezpieczny ze względu na obecność bojówek.

Libijski Świt stworzył własne struktury państwowe – nie tylko parlament i rząd, ale także inne instytucje, w tym trybunał konstytucyjny. Nie przekonało to jednak społeczności międzynarodowej, która uznała Radę Deputowanych w Tobruku za legalną władzę.

Terroryści i Tuaregowie

Wykorzystując konflikt między Tobrukiem i Trypolisem, swoją pozycję w Libii zaczęły umacniać inne grupy. Lokalny odłam Państwa Islamskiego uderzył w środek kraju przejmując tereny w okolicy Syrty. Także al-Kaida aktywnie działa w Libii, choć nie przejęła oficjalnie terytorium, jak Państwo Islamskie.

>> Czytaj więcej o działaniach terrorystów w Libii

Obecność zorganizowanej komórki Państwa Islamskiego niepokoi państwa europejskie i Amerykanów. Planują oni interwencję wojskową w celu usunięcia islamistów, ale nie chcą jej rozpoczynać bez stabilnie działającego rządu.

Ponadto Tuaregowie coraz mocniej okupują się na swoich terytoriach – południowy zachód kraju od czasu śmierci Kadaffiego jest niezależny od reszty Libii.

Porozumienie z 17 grudnia

Unia Europejska od samego początku zaangażowała się w próby załagodzenia konfliktu w Libii. Niestabilność kraju stwarza bowiem możliwości infiltracji Unii przez tamtejsze organizacje terrorystyczne, choć także częściowo zamknęła szlak przerzutowy nielegalnych imigrantów wiodący z Libii do Włoch.

Jako że stabilizacja pozbawiona dobrej organizacji mogłaby przywrócić pełne działanie tego szlaku, Unii Europejskiej zależy na przywróceniu władzy w Libii w sposób zdecydowany. Z tego powodu Bruksela wspiera zawarte 17 grudnia 2015 r. pod egidą ONZ porozumienie między rządami w Trypolisie i Tobruku.

>> Czytaj więcej o wcześniejszych próbach porozumienia

Nowa władza

Zgodnie z nim parlament w Tobruku utworzy izbę niższą nowego parlamentu, a ten w Trypolisie – izbę wyższą, a władzę w kraju przejmie rząd jedności narodowej. Na podstawie porozumienia powołano też tzw. Radę Prezydencką, 9-osobowe ciało, w którym swoich przedstawicieli będą miały trzy główne regiony Libii, a który ma sprawować funkcje głowy państwa – przede wszystkim dowodzić libijską armią. Przewodniczącym Rady Prezydenckiej został Fajez al-Sarradż, który pełni także obowiązki premiera rządu.

Al-Sarradż kompletowanie nowego rządu zakończył w lutym br. Nadal jednak nie może uzyskać wotum zaufania od obu izb, z uwagi na sprzeciw jastrzębi. W niższej izbie przeciwnikom porozumienia z grudnia udało się wręcz zablokować wszelkie próby głosowania nad nowym rządem – ostatnia miała miejsce w zeszłym tygodniu.

Z powodu braku porozumienia, specjalny wysłannik ONZ do Libii Martin Kobler zorganizował spotkanie grupy negocjacyjnej, która wypracowała porozumienia z 17 grudnia. Jednocześnie wezwał Radę Prezydencką, by ta jak najszybciej przeniosła się do Trypolisu, a izbę niższą – by poparła rząd.

Premier zaczyna działać

Sytuacja jednak się zmienia – premier nie zamierza czekać bezczynnie i stwierdził, że będzie kontynuował plan zjednoczenia narodu. W sobotę 12 marca rząd stwierdził, że list poparcia podpisany przez większość członków izby niższej, który został wysłany do rządu, a także wsparcie wyrażone przez inne osoby ze sceny politycznej, wystarczy jako wotum zaufania.

Wezwał więc wszystkie instytucje publiczne, by zaczęły przekazywać władzę rządowi jedności narodowej i organom przez niego powołanym. Ponadto, w oświadczeniu jest także apel do społeczności międzynarodowej, by ta nie prowadziła żadnych wspólnych działań z instytucjami podającym się za państwowe innymi niż rząd jedności narodowej.

Amerykańskie i europejskie sankcje

Wczoraj (13 marca) w sprawie Libii spotkali się ministrowie spraw zagranicznych Francji, Wlk. Brytanii, Włoch, USA oraz szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini. Wyrazili swoje poparcie dla rządu jedności narodowej i zachęcili go do przeniesienia się do Trypolisu.

Jednocześnie szefowie dyplomacji pogrozili także przeciwnikom porozumienia pokojowego. Zgodnie z oświadczeniem wydanym po spotkaniu, każdy działający na szkodę procesu pokojowego w Libii będzie objęty amerykańskimi i unijnymi sankcjami. Francuski minister Jean-Marc Ayrault stwierdził, że strony europejska i amerykańska pracują razem, by być gotowymi na wprowadzenie sankcji, kiedy zajdzie taka potrzeba.

W poniedziałek (14 marca) sprawom libijskim poświęcone będzie Rady UE w konfiguracji ds. zagranicznych. Wśród osób, które mogą zostać objęte potencjalnymi sankcjami mają znajdować się przewodniczący obu izb parlamentu – Aguila Saleh z niższej oraz Chalifa Gweli z wyższej. (kk)