UE i USA krytykują Izrael

W środę (27 lipca) Bruksela i Waszyngton skrytykowały Izrael za plany rozbudowy osiedli w zaanektowanej, Wschodniej Jerozolimie. Według nich poważnie zaszkodzi to procesowi pokojowemu między Izraelem a Palestyną.

Wschodnia Jerozolima

Izraelczycy zajęli kontrolowane wcześniej przez Jordanię Wschodnią Jerozolimę i Zachodni Brzeg Jordanu, (a także Strefę Gazy, Wzgórza Golan i Półwysep Synaj) po wojnie sześciodniowej w czerwcu 1967 r. W wojnie tej Izrael zmierzył się z koalicją państw arabskich – pierwszy atak, czy właściwie nalot, został przeprowadzony przez Izrael w odpowiedzi na działania Egiptu – które z kolei wynikły z radzieckiej prowokacji.

Po wojnie Izraelczycy zaczęli wznosić osiedla we Wschodniej Jerozolimie i na Zachodnim Brzegu dla swoich osadników, by ugruntować swoją kontrolę nad tymi terytoriami. Jako że terytorium to w świetle prawa międzynarodowego jest przez Izrael okupowane (nie podpisano traktatu pokojowego między Izraelem a Palestyną, do której terytoria te wcześniej należały), takie działania są nielegalne w oczach społeczności międzynarodowej. Izrael swoje działania uzasadnia historycznymi roszczeniami: Izraelczycy mieszkali na tych ziemiach już wcześniej, w czasach biblijnych oraz w trakcie pierwszej fali osadnictwa 150 lat temu.

Osiedla

Zgodnie z danymi z 2015 r. izraelskiej organizacji broniącej praw człowieka B’tselem, na koniec 2013 r. na Zachodnim Brzegu było 125 usankcjonowanych przez rząd osiedli izraelskich, a także ok. 100 osad nieuznawanych formalnie, choć korzystających z rządowej pomocy. Łącznie mieszka w nich prawie 550 tys. osadników. We Wschodniej Jerozolimie natomiast było 15 osiedli izraelskich, w których mieszka prawie 200 tys. osób. (źródło TUTAJ). Organizacja zwraca także uwagę, że przyrost ludności w osiedlach i osadach jest 2,5 razy wyższy niż w reszcie Izraela.

Osady te połączone są „skomplikowaną siecią dróg, obwarowanych posterunkami wojskowymi i strefami bezpieczeństwa” – stwierdza w swoim raporcie B’tselem (TUTAJ). Poważnie ogranicza to swobodę przemieszczania się Palestyńczyków i prowadzi do spychania ich na coraz mniejsze terytorium.

Reakcje UE i USA

W poniedziałek (25 lipca) izraelski rząd przedstawił plany rozbudowy sieci osiedli. Dwa dni później rzecznik amerykańskiego Departamentu Stanu John Kirby stwierdził, że „jesteśmy głęboko zaniepokojeni doniesieniami, że rząd Izraela rozpoczął procedury przetargowe na [budowę] 323 budynków w osiedlach we Wschodniej Jerozolimie. Doniesienia te pojawiły się po poniedziałkowych raportach o planach budowy 770 budynków w [Har] Gilo [na Zachodnim Brzegu]” – podkreślił Kirby.

Rozbudowę osiedli skrytykował także rzecznik prasowy delegatury UE w tym kraju, David Kriss. Oświadczył on, że „niedawna decyzja Izraela zmniejsza szansę na osiągniecie pokoju poprzez stworzenie „dwóch państw dla dwóch narodów’”. Rozwiązanie to zakłada zakończenie konfliktu izraelsko-palestyńskiego poprzez stworzenie oddzielnego państwa dla Palestyńczyków, właśnie na Zachodnim Brzegu.

Zarówno Kirby, jak i Kriss podkreślili, że decyzja o budowie dalszych osiedli stawia pod znakiem zapytania intencje Izraelczyków. Uznali ją za „prowokację”, a Kriss przywołał także „wypowiedzi niektórych ministrów izraelskiego rządu, którzy uważają, że nigdy niepodległe państwo palestyńskie nigdy nie powinno istnieć.

Do krytyki przyłączyli się także przywódcy palestyńscy oraz ONZ. (kk)