Turcja chciałaby mieć broń atomową?

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan, źródło: en.kremlin.ru

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan, źródło: en.kremlin.ru

Turecki prezydent wyraził niezadowolenie z faktu, że jego krajowi zabrania się posiadania broni atomowej. Nie potwierdził jednak czy oznacza to, że Ankara chciałaby taką broń uzyskać.

 

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan przemawiał na forum gospodarczym w mieście Sivas w środkowej Turcji, w którym uczestniczyło wielu prominentnych polityków rządzącej krajem Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP). W swoim wystąpieniu odniósł się m.in. do kwestii tureckiej polityki obronnej.

Turcja a broń atomowa

Erdogan stwierdził, że jest dla niego „nie do przyjęcia”, że „Turcja nie może mieć broni nuklearnej”. „Niektóre państwa mają pociski z głowicami atomowymi, i to nie jeden czy dwa. Ale nam mówią, że nie możemy takich mieć. Na świecie nie ma kraju rozwiniętego, który by ich nie miał” – powiedział turecki prezydent. To nie do końca prawda, bo jest wiele wysoko rozwiniętych krajów, choćby w Europie, które takiej broni nie posiadają, ani nie aspirują do tego.

Co więcej, nie do końca jasne jest co miał na myśli Erdogan, mówiąc o zakazywaniu jego krajowi posiadania broni atomowej. Turcja bowiem samodzielnie deklarowała już w przeszłości, że nie chce posiadać takiego arsenału. W 1980 r. Ankara podpisała Traktat o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, zaś w 1996 r. została sygnatariuszem Traktatu o Całkowitym Zakazie Prób Jądrowych (CTBT).

Niemcy zbroją Turcję mimo sprzeciwu UE

Niemiecki eksport uzbrojenia do Turcji nie maleje, co powoduje ostry sprzeciw państw członkowskich Unii Europejskiej, w szczególności Cypru i Grecji. Cała sytuacja ma miejsce w chwili, gdy UE nakłada na Ankarę sankcje za nielegalne odwierty przy granicy z Cyprem.
 

Na żądanie …

Erdogan wskazuje na Izrael

Turecki prezydent występując w Sivas wspomniał o Izraelu. Stwierdził, że życzyłby sobie dla swojego kraju takiej ochrony jaką ma ten kraj. „Izrael leży niedaleko nas. To prawie nasz sąsiad. Oni odstraszają wrogów, bo mają broń atomową. Nikt ich nie może ruszyć” – stwierdził Erdogan i dodał, że obecnie Turcja „kontynuuje własne prace.” Nie sprecyzował jednak jakie „prace” ma na myśli.

Wielu ekspertów zajmujących się tematyką broni nuklearnej jest przekonanych, że Izrael dzięki tajnemu programowi posiada spory arsenał głowic atomowych, ale władze tego kraju nigdy tego oficjalnie nie potwierdziły. Z drugiej strony, nigdy też tego oficjalnie nie zdementowały. Większość zestawień zalicza więc Izrael do atomowych mocarstw.

Być może jednak słowa prezydenta Turcji należy odczytywać w zupełnie innym kontekście, czyli napięć w relacjach dyplomatycznych między Ankarą a Waszyngtonem przy jednoczesnym zbliżeniu z Moskwą. Turcja zacieśnia bowiem coraz bardziej więzy wojskowe z Rosją, np. poprzez zakup uzbrojenia, w tym konwencjonalnych pocisków rakietowych (systemy S-400). W reakcji na te działania USA usunęły Turcję z listy krajów, które mogą zakupić nowoczesne amerykańskie myśliwce F-35.

Rosyjska broń dociera do Turcji

Od piątku do Turcji przybywają kolejne partie rosyjskiego sprzętu wojskowego. Zakup i instalowanie elementów systemu obrony rakietowej S-400 wzbudza wiele kontrowersji wśród sojuszników Ankary w NATO. Waszyngton ostrzega Turcję przed sankcjami, włącznie z wyeliminowaniem z rozwoju programu myśliwców F-35.
 

 

Od piątku …