Trump w Polsce na początku lipca

Donald Trump podczas szczytu NATO w Brukseli

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump odwiedzi Polskę na poczatku lipca w drodze na szczyt G-20 w Niemczech. Oprócz rozmów bilateralnych z prezydentem Andrzejem Dudą, ma on spotkać z przywódcami inicjatywy Trójmorza, której szczyt zaplanowano w tym czasie we Wrocławiu.

 

„Zakładamy, że prezydent Trump pojawi się w Polsce późnym wieczorem piątego lipca i cały program będzie odbywał się szóstego lipca, do wczesnych godzin popołudniowych” – powiedział dziennikarzom minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. Zastrzegł, że wizyta jest dopiero przygotowywana, ale przewiduje się spotkanie obu prezydentów, publiczne wystąpienie Trumpa adresowane do Polaków i rozmowy z przywódcami inicjatywy Trójmorza. Szef polskiego MSZ dodał, że odbędzie się też spotkanie plenarne, o ile Donaldowi Trumpowi będzie towarzyszyła delegacja. Waszczykowski nie wykluczył także, że prezydent USA przyjedzie do Polski z żoną.

Biały Dom potwierdził w piątek (9 czerwca), że amerykański prezydent odwiedzi Polskę szóstego lipca na zaproszenie Andrzeja Dudy. W oświadczeniu zapowiedziano m.in., że Trump wygłosi ważne przemówienie (prawdopodobnie dotyczące bezpieczeństwa i sytuacji w regionie). „Wizyta potwierdzi nieugięte zobowiązanie USA wobec jednego z naszych najbliższych sojuszników w Europie i podkreśli, że priorytetem administracji jest wzmacnianie wspólnej obrony w ramach NATO” – głosi dokument Białego Domu.

Według mediów jedyną osobą – obok prezydenta Dudy – która może być pewna spotkania z Trumpem jest prezes PiS Jarosław Kaczyński. Ma bowiem zabiegać o to sam Biały Dom. Z Polski amerykański prezydent pojedzie do Hamburga, gdzie ma uczestniczyć w spotkaniu liderów państw G-20.

Bezpieczeństwo

Waszczykowski podkreślił, że ważnym zagadnieniem w rozmowie będzie także współpraca w dziedzinie bezpieczeństwa, zarówno w ramach NATO, jak i bilateralna. W ocenie szefa gabinetu prezydenta Krzysztofa Szczerskiego wizyta Trumpa podkreśli przede wszystkim rolę i znaczenie Polski dla bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO, a także fakt, że Polska gości  amerykańskie wojsko.

Szef polskiej dyplomacji przypomniał, że Amerykanie budują w Polsce bazę antyrakietową, a na początku  tego roku przysłali do Polski wielotysięczną brygadę pancerną. Zapowiedział, że te problemy będą przedmiotem zbliżających się rozmów zarówno w kontekście bilateralnym, jak i regionalnym, czy subregionalnym (w ramach NATO). Waszczykowski podkreślił przy tym, Amerykanie są najważniejszym sojusznikiem i partnerem w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Szef MSZ zapowiedział ponadto, że polsko-amerykańskie rozmowy będą dotyczyć również wojny rosyjsko-ukraińskiej toczącej się od wiosny 2014 r. na wschodzie Ukrainy. Waszczykowski podkreślił ponadto, że Trump jest prezydentem „państwa globalnego, o globalnych interesach”, wobec czego strona polska poruszy również problemy Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, bo – jak uzasadniał – „to są regiony, skąd wychodzą zagrożenia dla Europy, a pośrednio również dla Polski”.

Współpraca gospodarcza

Minister Waszczykowski zapowiedział też, że „jest cały porządek obrad, dotyczący polsko-amerykańskich tematów bilateralnych”. „Mamy wielomiliardową współpracę gospodarczą, mamy inwestycje amerykańskie w Polsce, ostatnio również kontrakt na dostawy gazu skroplonego do Polski” – wyliczał szef polskiej dyplomacji dodając, że rząd chce   dotychczasową polsko-amerykańską współpracę rozszerzyć o nowe oferty gospodarczej.

Szef kancelarii prezydenta Krzysztof Szczerski wyraził natomiast przekonanie, że z Trumpem łatwiej będzie rozmawiać o interesach niż o kwestiach idelogicznych i strona polska zamierza się z nim „spotkać na polu rozmów o interesach, a nie ideologii”. Według Szczerskiego prezydent USA będzie chciał rozmawiać przede wszystkim o „faktach, realnych sprawach i interesach, a nie o ideologiach czy uprzedzeniach”. Nie przewiduje więc raczej, by amerykański prezydent upomniał się – tak jak jego poprzednik Barack Obama – o demokracje w Polsce. W ocenie prezydenckiego ministra prezydent Trump „nie funkcjonuje w tak zideologizowanej narracji jak jego poprzednik”, a kwestia demokracji jest kwestią ideologii.

Projekt Trójmorza

Szef kancelarii prezydenta przewiduje, że spotkanie na szczycie wzmocni przekonanie liderów państw Trójmorza, że jest to „projekt, który ma przyszłość i który należy rozwijać. Podkreślił także, że Polsce zależy na tym, by być postrzeganą jako „zwornik całego regionu”, a szczyt państw Trójmorza został potraktowany jako „wzmocnienie” zaproszenia Andrzeja Dudy. „Prezydent Trump nie był jeszcze w Berlinie, Paryżu, ani w Londynie, a odwiedzi Warszawę” – zwrócił uwagę w rozmowie z „wPolityce” szef prezydenckiej kancelarii.

Przyznał też, że datę spotkania liderów państw Trójmorza specjalnie dostosowano do daty szczytu G-20. „Udało się. To efekt pracy dobrze zaprogramowanego zespołu. Teraz możemy pracować nad kolejnym etapem – jak wspólnie z prezydentami naszego regionu spożytkować wizytę prezydenta Trumpa” – podkreślił. Szczerski zapewnił jednak, że państwa Trójmorza nie budują alternatywy dla UE, tylko lepiej integrują region w jej ramach.

Według senatora PiS Adama Bielana głównym tematem szczytu Trójmorza będzie idea utworzenia wspólnego rynku energii w związku z planowanym połączeniem gazoportu w Świnoujściu z gazoportem na chorwackiej wyspie Krk. Podkreślił przy tym, że region stara się uniezależnić od dostaw rosyjskich surowców, a Amerykanon coraz bardziej zależy, zwłaszcza obecnie, pod wodzą Trumpa, na zwiększeniu eksportu LNG.

W spotkaniu ma wziąć udział 12 przywódców państw Europy Środkowej – poza Polską są to: Austria, Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Estonia, Litwa, Łotwa, Rumunia, Słowacja, Słowenia i Węgry. W Polsce pojawili się już amerykańscy urzędnicy i agenci Secret Service, których zadaniem jest przygotowanie wizyty amerykańskiego prezydenta. Forum Państw Trójmorza miało się odbyć we Wrocławiu, jednak ostatnio pojawiły się informacje, że – ze względów bezpieczeństwa – zostanie przeniesione do Warszawy.Tymczasem Dystrykt Kolumbii – DC (amerykański dystrykt stołeczny) i stan Maryland oskarżyły wczoraj (12 czerwca) prezydenta Trumpa o złamanie konstytucji. Zdaniem prokuratorów generalnych tych dwóch stanów prezydent USA naruszył antykorupcyjne normy ustawy zasadniczej przyjmując świadczenia i opłaty wartości milionów dolarów od obcych rządów już po objęciu urzędu prezydenta. Wskazują oni również, że w wyniku nieuczciwej konkurencji firm Trumpa tracą tamtejsi przedsiębiorcy.

Wbrew swoim obietnicom ze stycznia, złożonym po zaprzysiężeniu na urząd prezydenta, Trump pozostaje właścicielem swoich przedsiębiorstw (zapowiadał, że przekaże swoje firmy pod zarząd powierniczy swoim synom). Rzecznik Białego Domu Sean Spicer podczas konferencji prasowej zwrócił uwagę, że obaj prokuratorzy są członkami Partii Demokratycznej, a zarówno stołeczny dystrykt, jak i Maryland są bastionami elektoratu tej partii. Zbagatelizował prokuratorski pozew określając go jako „politycznie motywowany, partyjny atak na prezydenta”.

Jeśli jednak pozew prokuratorów zostanie uwzględniony, to zażądają oni ujawnienia oświadczeń podatkowych Trumpa, czego on – w przeciwieństwie do swoich poprzedników w Białym Domu – konsekwentnie odmawia.