Szczyt w Sofii: O Bałkanach i porozumieniu z Iranem

Uczestnicy szczytu w Sofii, źródło: European Council

Uczestnicy szczytu w Sofii, źródło: European Council

Zorganizowany z inicjatywy bułgarskiej prezydencji szczyt w Sofii miał przede wszystkim dać odpowiedź na integracyjne aspiracje sześciu państw Bałkanów Zachodnich oraz zebrać pierwsze reakcje państw członkowskich na pierwszą propozycję kształtu siedmioletnich ram finansowych UE na lata 2021-2027. Jednak po niedawnej deklaracji amerykańskiej administracji o wycofaniu się Waszyngtonu z umowy nuklearnej z Iranem, to właśnie temat przyszłości tego porozumienia zdominował szczyt.

 

Temat relacji unijno-amerykańskich zdominował środową (16 maja) roboczą kolację. Spotkali się na niej tylko przywódcy państw członkowskich UE i szefowie unijnych instytucji. Rozmowy z przywódcami państw bałkańskich – Serbii, Czarnogóry, Bośni i Hercegowiny, Kosowa, Albanii oraz Macedonii zaplanowano na czwartek.

UE będzie się trzymać umowy z Iranem

Podczas szczytu dało się wyczuć mocną irytację ostatnimi posunięciami prezydenta USA Donalda Trumpa. Chodzi nie tylko o wycofanie się Waszyngtonu z umowy z Iranem, ale także o zapowiedź nałożenia ceł na import stali i aluminium z UE, Kanady oraz Meksyku. „Jesteśmy świadkami nowego zjawiska: kapryśnej asertywności amerykańskiej administracji. Patrząc na ostatnie decyzje prezydenta Trumpa, można pomyśleć: mając takich przyjaciół, nie potrzebujemy już wrogów” – mówił przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. „Prawdziwym wyzwaniem geopolitycznym nie jest nieprzewidywalność oponenta lub wroga, lecz nieprzewidywalność najbliższego przyjaciela. Nieprzewidywalność to ostatnia rzecz potrzebna wewnątrz rodziny” – dodał.

Zebrani w Sofii przywódcy UE uzgodnili, że zobowiązań wobec Iranu należy się trzymać tak długo, jak trzymał się ich będzie Teheran. Przy okazji uznali, że trzeba zrealizować plan Komisji Europejskiej, która w odpowiedzi na amerykańskie groźby obłożenia sankcjami europejskich firm handlujących z irańskimi, chce wykorzystać ustanowioną w 1996 r. tzw. regułę blokującą. Przyjęto ją, gdy UE nie godziła się na ówczesne amerykańskie sankcje wobec Kuby. Na jej mocy instytucje unijne czy sądy będą miały zakaz egzekwowania amerykańskich decyzji sankcyjnych, a ukarane przez Waszyngton firmy mogłyby nawet dochodzić odszkodowań za poniesione straty przed europejskimi sądami, a zasądzone kwoty byłyby ściągane z amerykańskiego majątku w Europie. Dodatkowo przywódcy wystosowali apel do Europejskiego Banku Inwestycyjnego, aby wspierał małe i średnie unijne przedsiębiorstwa, które zechcą nawiązać kontakty handlowe z Iranem.

Donald Tusk ostro o prezydencie USA: Mając takich przyjaciół, nie potrzebujemy już wrogów

Przewodniczący Rady Europejskiej skomentował w ten sposób ostatnie posunięcia amerykańskiej administracji dotyczące umowy nuklearnej z Iranem oraz wprowadzenia ceł na import do USA stali i aluminium m.in. z Europy. Przywódcy państw członkowskich UE rozmawiali o relacjach ze Stanami Zjednoczonymi podczas …

Europa reaguje na zapowiedź wprowadzenia ceł na stal i aluminium

Jednak większe koncerny obawiają się groźby amerykańskich sankcji. Dużo bardziej cenią sobie możliwości handlowe w USA niż Iranie. W tym tygodniu m.in. francuski koncern paliwowy Total ogłosił, że wycofuje się z Iranu. Chyba, że otrzyma gwarancje wyłączenia go z ewentualnych amerykańskich sankcji. Zrozumienie dla tej decyzji wykazał prezydent Francji Emmanuel Macron. „Nie zamierzamy wszczynać wojny handlowej z amerykańskimi firmami z powodu Iranu. Nie zamierzamy też narzucać firmom, by pozostały w Iranie. Prezydent Francji nie jest przecież prezesem Totalu” – mówił Macron.

Paryż opowiada się natomiast za ostrym stanowiskiem wobec zapowiedzi wprowadzenia przez USA ceł na europejskie stal i aluminium. Dlatego doszło do sporu między francuską stolicą a Berlinem, który opowiadał się za łagodniejszym kursem w tej kwestii, ponieważ eksportuje do USA także wiele innych towarów, m.in. samochody. Ostatecznie unijni przywódcy uzgodnili w Sofii, że jeśli UE nie zostanie wyłączona z nowych regulacji celnych, to nie dojdzie do podpisania nowej unijno-amerykańskiej umowy handlowej, którą Waszyngton chciałby zawrzeć zamiast porzuconego jeszcze na etapie negocjacji wielkiego układu liberalizującej transatlantycki handel (TTIP). Nowe porozumienie – tym razem tylko sektorowe – byłoby możliwe dopiero wtedy, gdy Europa nie będzie podlegać amerykańskim cłom na stal i aluminium. Decyzja prezydenta Trumpa w tej sprawie powinna zapaść jeszcze w maju, bowiem nowe cła mają zacząć obowiązywać od 1 czerwca.

Doradca Trumpa: Amerykańskie sankcje na europejskie firmy handlujące z Iranem są możliwe

Doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton nie wykluczył podczas wywiadu dla telewizji CNN nałożenia przez Waszyngton sankcji na firmy z UE, które dalej prowadzić będą interesy z Teheranem. Prezydent Donald Trump w ubiegłym tygodniu ogłosił zerwanie przez Stany …

Deklaracja sofijska

Po czwartkowych rozmowach z przywódcami państw WB6 podpisano wspólną Deklarację sofijską. Choć znajdują się tam słowa o konieczności zacieśniania współpracy między innymi w obszarze migracji czy zwalczania przestępczości zorganizowanej, a także pochwała dotychczasowych wysiłków krajów bałkańskich na drodze do integracji z UE, to jednak wielu konkretów poza ponownym „jednoznacznym poparciem dla europejskiej perspektywy Bałkanów Zachodnich” nie było. Zabrakło tego, na czym Serbii, Czarnogórze, Bośni i Hercegowinie, Albanii, Kosowu i Macedonii zależało najbardziej – określenia perspektywy czasowej dla członkostwa w UE. „To nie jest teraz najważniejsze” – tłumaczyła kanclerz Niemiec Angela Merkel.

Pełniący rolę gospodarza szczytu premier Bułgarii Bojko Borisow dwoił się i troił, aby uzyskać od unijnych przywódców jakąś bardziej wiążącą deklarację. Sofii mocno zależało, aby do końca trwania bułgarskiej prezydencji (czyli do końca czerwca) uzyskać jakiś namacalny postęp w tej kwestii. „Łączna ludność sześciu krajów Bałkan Zachodnich jest mniejsza od populacji Rumunii, a ich gospodarka jest wielkości Słowacji. Obawy Zachodu przed ich przyjęciem do UE są nieuzasadnione” – mówił. Niestety wiele nie wskórał. Choć KE uznała już, że negocjujące od pewnego czasu warunki członkostwa Serbia i Czarnogóra będą gotowe do akcesji w 2025 r., oficjalnie państwa członkowskie tego nie potwierdziły. Tymczasem na Bałkanach Zachodnich coraz aktywniejsza jest nie tylko Rosja, ale także Chiny i Turcja.

Spotkanie w Sofii było pierwszym na tak wysokim szczeblu spotkaniem przywódców państw członkowskich UE i państw Bałkanów Zachodnich od 15 lat. Poprzedni szczyt odbył się w Salonikach w Grecji. Następny ma być zorganizowany szybciej – w 2020 r., gdy unijną prezydencję sprawować będzie Chorwacja.

UE potępiła incydent z chorwacką flagą w serbskim parlamencie

Komisja Europejska zdecydowanie skrytykowała wydarzenie, do jakiego doszło w parlamencie Serbii w ostatnią środę (18 kwietnia). Jeden z serbskich posłów z frakcji nacjonalistycznej podeptał flagę Chorwacji i to w obecności delegacji chorwackich władz. Celem wizyty Chorwatów w Belgradzie miała być …