Rosyjski mur między Krymem i Ukrainą

Alex Tora by wikimedia

Rosja zbudowała 60-kilometrowy mur na granicy między okupowanym Krymem i Ukrainą. Ma on zapobiegać próbom przenikania na półwysep ukraińskich “zwiadowców i sabotażystów”, a także „wtargnięcia grup dywersyjnych”.

 

Budowa muru kosztowała około 204 miliony rubli (10 mln zł).

Moskwa w obronie Krymu

Informując w piątek (28 grudnia) o zakończeniu budowy płotu, Federalna Służba Bezpieczeństwa Rosji podała, że prowadzi on wzdłuż Przesmyku Perekopskiego (najwęższego miejsca łączącego Krymu z Ukrainą) i jest wyposażony w czujniki ruchu oraz kamery na podczerwień, a ponadto zabezpieczony drutem kolczastym.

Działające na półwyspie rosyjskie służby bezpieczeństwa wyjaśniły w komunikacie przywoływanym w mediach, że ogrodzenie ma zapobiec próbom „wtargnięcia grup wywiadowczo-dywersyjnych sąsiedniego państwa na terytorium Krymu, próbom organizacji kontrabandy broni, nabojów, towarów i ładunków, produktów tytoniowych i alkoholowych”.

Moskwa oskarża Ukrainę o planowanie prowokacji

Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow zarzucił wczoraj (17 grudnia) władzom Ukrainy przygotowywanie „prowokacji zbrojnych” w rejonie Krymu. Ostrzegł też, że Rosja odpowie na takie działania, ale zapewnił, że nie będzie walczyć z Ukrainą.

Wcześniej Krym przed obcokrajowcami zamknęła Ukraina

Miesiąc  wcześniej (29 listopada) rzecznik Straży Granicznej Andrij Demczenko poinformował, że Ukraina zamyka wjazd na zaanektowany przez Rosję Krym dla obcokrajowców. Wstęp na półwysep mogli od tego czasu odwiedzać wyłącznie Ukraińcy. “Jeśli z tymczasowo okupowanego terytorium będą wracali obywatele innych państw, którzy wjechali tam zgodnie z prawem, to zostaną oni przepuszczeni” – zapewnił wtedy w rozmowie z agencją Interfax-Ukraina Demczenko.

Ukraina zaczęła prace nad zabezpieczeniem swojej granicy z Rosją  już ponad dwa lata temu w Donbasie.

Ukraina odgradza się od Rosji

„Prace związane z inżynieryjno-technicznym zagospodarowaniem na granicy ukraińsko-rosyjskiej rozpoczęły się na terenie obwodu ługańskiego” – cytują media ukraińskiego wiceministra ds. terytoriów tymczasowo okupowanych i osób przesiedlonych Hryhorija Tukę. Mają być one zakończone do 2018 r. i – w ocenie Tuki …

Rosyjski atak w Cieśninie Kerczeńskiej

Kilka dni przed tą decyzją ukraińskich władz doszło do zaostrzenia stosunków na linii Kijów-Moskwa, którego powodem był przeprowadzony 25 listopada atak rosyjskich służb granicznych i specjalnych na trzy niewielkie okręty marynarki wojennej Ukrainy w rejonie kontrolowanej przez Rosję Cieśniny Kerczeńskiej.

Nowy etap rosyjskiej agresji na Ukrainę?

Rosyjskie okręty najpierw ostrzelały, a potem zajęły trzy ukraińskie jednostki w Cieśninie Kerczeńskiej. W efekcie tego incydentu uszkodzono dwa okręty, a sześciu marynarzy zostało rannych. Strony oskarżają się wzajemnie o prowokacje.

Ukraińskie jednostki płynące z Odessy nad Morzem Czarnym do portu w Mariupolu nad Morzem Azowskim zostały ostrzelane i przejęte przez Rosjan, a 24 członków ich załóg aresztowano pod zarzutem nielegalnego przekroczenia granicy. Tymczasem według władz w Kijowie atak nastąpił na wodach neutralnych, a ukraińscy marynarze są jeńcami wojennymi. Podkreślają ponadto, że obowiązuje wciąż umowa z Rosją z 2003 r., na mocy której oba państwa uważają Morze Azowskie i Cieśninę Kerczeńską za swoje terytorium wewnętrzne i oba mają tam swobodę żeglugi.

W wyniku ataku w Cieśninie Kerczeńskiej w dziesięciu obwodach wzdłuż granicy z Rosją, separatystycznym Naddniestrzem w Mołdawii oraz nad Morzem Czarnym i Azowskim został wprowadzony 30-dniowy stan wojenny, który zakończył się w zeszłym tygodniu.

Koniec stanu wojennego na Ukrainie, ale nie koniec napięć w regionie

Na Ukrainie zakończył się stan wojenny, jednak napięcie w rejonie Cieśniny Kerczeńskiej nie słabnie. Kijów zapowiedział wznowienie ruchu ukraińskiej marynarki wojennej przez tę cieśninę, a Moskwa zaapelowała do państw Zachodu o powstrzymanie władz Ukrainy od „nowych prowokacji”.

Rosja zaanektowała należący do Ukrainy Krym w marcu 2014 r. po interwencji wojskowej i nielegalnym referendum, którego władze Ukrainy ani Zachód nie uznają.