Rosyjska toksyna przyczyną zatrucia pary Brytyjczyków niedaleko Salisbury

źródło: Flickr, fot. kenjonbro

źródło: Flickr, fot. kenjonbro

Brytyjskie służby przeciwchemiczne znów postawione zostały w stan najwyższej gotowości. Na południu Anglii ponownie doszło do zatrucia tzw. nowiczokiem, czyli bojowym środkiem trującym opracowanym w sowieckich laboratoriach wojskowych. Tą samą substancją otruto byłego funkcjonariusza rosyjskiego wywiadu wojskowego Siergieja Skripala. Londyn oskarżył o tę próbę zabójstwa Moskwę.

 

Do zatrucia Siergieja Skripala oraz jego córki Julii doszło 4 marca w miasteczku Salisbury, gdzie mieszkał ten były oficer GRU, który w latach 90. XX wieku rozpoczął współpracę z brytyjską agencją wywiadowczą MI5. Ostatecznie parze Rosjan udało się przeżyć, ale czeka ich wielomiesięczna rehabilitacja. Teraz para Brytyjczyków została znaleziona nieprzytomna w swoim domu w miejscowości Amensbury, zaledwie kilka kilometrów od Salisbury.

Przypadkowy kontakt z trucizną?

Poszkodowani – 45-letni Charlie Rowley oraz 44-letni Dawn Sturgess przebywają od niedzieli w tym samym szpitalu, w którym leczono Skripalów. Są w stanie krytycznym. Nikt więcej z ich otoczenia nie wykazuje jednak objawów zatrucia. Potwierdził to policyjny koordynator ds. zwalczania terroryzmu Neil Basu. Jak dodał, ponad 100 funkcjonariuszy policji z hrabstwa Wiltshire, gdzie znajdują Salisbury i Amensbury, pracuje obecnie nad wyjaśnieniem tego, jak poszkodowani weszli w kontakt z sowiecką neurotoksyną. Według brytyjskich służb taką substancją dysponuje tylko rosyjska armia. Z początku policja podejrzewała, że para Brytyjczyków mogła zażywać skażone chemicznie narkotyki (heroinę albo crack), ale ostatecznie eksperci z rządowego ośrodka chemicznego Porton Down potwierdzili, że powodem zatrucia jest właśnie paralityczno-drgawkowy środek bojowy z grupy tzw. nowiczoków, które w latach 70. i 80. XX wieku stworzono w laboratoriach wojskowych w ZSRR.

Oboje poszkodowani z początku zdradzali łagodne objawy (np. omdlenia) i wezwane po raz pierwszy pogotowie po udzieleniu im podstawowej pomocy nie sugerowało konieczności udania się do szpitala. Ale po kilku godzinach Rowley i Sturgess zaczęli mieć dużo poważniejsze objawy – ponownie tracili przytomność, dostawali drgawek, toczyli pianę z ust i zachowywali się, jakby mieli silne halucynacje. Tym razem ratownicy medyczni, policjanci i strażacy udzielali im pomocy w specjalnych kombinezonach przeciwchemicznych, a służby otoczyły kordonem dom poszkodowanej pary. Jak już ustalili śledczy, Rowley i Sturgess kilka godzin przed wystąpieniem pierwszych objawów zatrucia byli w Salisbury i odwiedzili tam kilka sklepów. Policja sprawdza, czy odwiedzali te same miejsca co Siergiej i Julia Skripalowie. „Robocza hipoteza jest taka, że ofiary weszły w jakiś sposób w kontakt z resztkami substancji, które pozostały po ataku na parę Rosjan. Ale oczywiście ta hipoteza może się jeszcze zmienić” – mówił brytyjski minister ds. bezpieczeństwa narodowego Ben Wallace. Inni członkowie brytyjskiego rządu nazwali wydarzenia w Amensbury „bardzo poważnymi”. Minister spraw wewnętrznych Sajid Javid zwołał natychmiast spotkanie specjalnego sztabu kryzysowego Cobra.

Siergiej Skripal opuścił szpital

Otrucie przez nieznanych sprawców neurotoksyną byłego pułkownika rosyjskiego wywiadu wojskowego, który w latach 90. XX wieku przeszedł na stronę brytyjską, stało się przyczyną największego od wielu lat napięcia między Wielką Brytanią a Rosją. Londyn oskarżył bowiem Moskwę o zorganizowanie próby …

Nowe fakty o ataku na Skripalów

Brytyjskie służby informują jednak, że wszystkie miejsca, jakie na początku marca odwiedzili Skripalowie (sklepy, restauracja i pub), zostały dokładnie oczyszczone i odkażone. Tak samo postąpiono z mieszkaniem i samochodem Siergieja Skripala. Dlatego śledczy biorą pod uwagę to, że skażone mogły zostać (np. przez sprawców ataku na rosyjskiego eks-szpiega) jakieś inne miejsca. Nie jest bowiem jasne, czy środki z grupy nowiczoków mogą się utrzymać aż 4 miesiące na otwartej przestrzeni. Część ekspertów przekonuje, że to możliwe, bo nowiczoki są niezwykle trwałe, a inni – jak np. rosyjski naukowiec, który ujawnił istnienie tajnego radzieckiego programu chemicznego Wil Mirzajanow – że to niemożliwe, by ta substancja utrzymała się w jakimś miejscu przez aż 4 miesiące. Czynnikiem, który ją osłabia ma być zwykła woda (np. deszczówka). W dniu, w którym otruto Skripalów pogoda była mglista i deszczowa, więc to mogło osłabić działanie toksyny i dlatego para Rosjan przeżyła atak. Neurotoksyny najmocniej działają też wziewnie, a w razie kontaktu ze skórą ich działanie jest słabsze i wolniejsze.

Kolejny przypadek otrucia cywilów radziecką neurotoksyną w południowej Anglii zbiegł się w czasie z ujawnieniem części raportu, jaki w sprawie ataku na Skripalów przygotowali śledczy. Według ich ustaleń Siergiej i Julia Skripalowie byli śledzeni przez co najmniej kilka miesięcy przez współpracowników rosyjskiego wywiadu. Od 2013 r. telefon córki eks-szpiega, który przeszedł na stronę brytyjską był też podsłuchiwany i monitorowany. Julia Skripal w odróżnieniu od ojca wciąż mieszkała w Rosji. To właśnie zainfekowanie jej telefonu złośliwym oprogramowaniem pozwalało śledzić każdy jej krok. Ustalono także, że ataku na parę Rosjan dokonało dwóch mężczyzn, którzy opuścili Wielką Brytanię w mniej niż 24 godziny po zajściu w Salisbury. Mieli zostać wynajęci do ataku i obecnie mieszkają w Rosji. Toksyczną substancją spryskali klamki od drzwi wejściowych do mieszkania Siergieja Skripala. Śledczy ustalili to dzięki analizie śladów chemicznych (najwięcej neurotoksyny było właśnie na drzwiach do mieszkania) oraz nagrań z monitoringu ulicznego.

Brytyjski regulator rynku mediów zbada aktywność Russia Today ws. ataku na Siergieja Skripala

Brytyjskie Office of Communications (Ofcom) rozpoczęło siedem dochodzeń ws. materiałów wyemitowanych w nadającej po angielsku rosyjskiej stacji telewizyjnej Russia Today. Chodzi o przypadki domniemanego złamania zasady bezstronności na antenie finansowanej przez Kreml telewizji w okresie tuż po tym jak w …