Obrady NATO w Brukseli: Silne odstraszanie i obrona plus rzeczowy dialog to właściwa polityka wobec Rosji

Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO// Źródło: NATO

NATO chce wzmocnić systemy obrony przed atakami hybrydowymi, w tym cybernetycznymi, głównie ze strony Rosji. Ale Polska nadal nie jest pewna, czy w Szczecinie powstanie nowa kwatera Sojuszu.

 

Stosunki z Rosją były jednym z głównych punktów piątkowej narady szefów dyplomacji krajów NATO w Brukseli, na które – wbrew początkowym obawom Europejczyków – zdążył nowo zaprzysiężony sekretarz stanu USA Mike Pompeo.

– Zgodziliśmy się, że silne odstraszanie i obrona połączone z rzeczowym dialogiem to właściwa polityka wobec Rosji – powiedział szef NATO Jens Stoltenberg. Podkreślał, że Sojusz Północnoatlantycki zamierza pracować nad silniejszą obroną przed agresywnymi działaniami w cyberprzestrzeni. Wprawdzie nie podpadają pod artykuł 5. traktatu NATO (o obowiązku kolektywnej obrony), ale Sojusz od kilku lat współdziała w tej dziedzinie.

Gdzie powstaną nowe dowództwa?

Jednym z elementów wzmacniania NATO wobec wyzwań ze strony Rosji jest reforma struktur dowódczych Sojuszu. Kraje członkowskie już w lutym wstępnie zgodziły się na powołanie nowego dowództwa atlantyckiego (najprawdopodobniej w USA) oraz dowództwa logistycznego (zapewne między Kolonią a Bonn). W razie konfliktu z Rosją te dowództwa byłyby odpowiedzialne za logistykę, zabezpieczenie szybkiego przerzutu dodatkowych wojsk sojuszniczych na wschód (to nowa kwatera w Niemczech), a także przez Atlantyk z USA i Kanady (to kwatera w USA). Ale na stole negocjacyjnym wciąż leży ewentualne powołanie dwóch kolejnych, niższych rangą dowództw na szczeblu armii. Polska chciałaby, by jedno z nich powstało w Szczecinie na bazie istniejącej kwatery Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego.

Misja Baltic Air Policing to już za mało

Misja Baltic Air Policing to już za mało – oceniła wczoraj (3 kwietnia) prezydent Litwy Dalia Grybauskiate. Jej zdaniem na obronę przestrzeni powietrznej państw bałtyckich trzeba spojrzeć bardziej poważnie i poza NATO-wską misją odstarszającą przedsięwziąć również działania obronne.

Nowe dowództwo w Szczecinie umacniałoby obecność NATO na wschodniej flance, ale polska dyplomacja nadal nie jest pewna, czy to się uda. Ostateczna decyzja musi zapaść na szczycie NATO w lipcu i dlatego będzie omawiana przez ministrów obrony w czerwcu w Brukseli.

– W tej sprawie mieszają się potrzeby wojskowe z polityką. Niestety, Polska nie ma teraz dużych zdolności koalicyjnych. Nie widać jej zabiegów o wsparcie, np. u krajów bałtyckich. – To kraje niewielkie, ale pomogłoby Szczecinowi, gdyby Estonia, Litwa, Łotwa regularnie deklarowały, że dobrze byłoby mieć nową kwaterę w poradzieckiej Europie, czyli w Polsce – tłumaczy nasz rozmówca w brukselskiej kwaterze Sojuszu.

Z Rosją nie dialog, tylko dwa monologi

– Uznaliśmy, że Rosja pozostaje zagrożeniem. Zwróciliśmy uwagę na niedawne ćwiczenia Rosji na Bałtyku – mówił w Brukseli szef polskiej dyplomacji Jacek Czaputowicz.

Zwłaszcza kraje bałtyckie są niechętne pomysłowi, by przed lipcowym szczytem NATO przeprowadzić kolejne posiedzenie Rady NATO-Rosja.

– Bez zmian po stronie Rosji będziemy mieć do czynienia nie z dialogiem, lecz z dwoma monologami – przekonywał litewski minister Linas Linkevicius. Natomiast posiedzenia tej Rady chcą Niemcy i Francja.

NATO wycofuje Rosjanom akredytacje i zmniejsza ich misję

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg poinformował wczoraj (27 marca), że wycofał akredytację siedmiu dyplomatom rosyjskiego przedstawicielstwa przy Sojuszu. Zapowiedział przy tym ograniczenie liczebności tego przedstawicielstwa o jedną trzecią – do 20 osób.

Po wybuchu wojny na Ukrainie NATO stworzyło swoją „szpicę”, czyli liczące ok. 5 tys. żołnierzy siły szybkiego reagowania, w ciągu dziesięciu dni gotowe do przerzucenia na wschodnią flankę. Ponadto Sojusz rozmieścił w Polsce oraz trzech krajach bałtyckich cztery międzynarodowe bataliony liczące w sumie 4,6 tys. żołnierzy, m.in. z USA, Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii. Mimo to eksperci Sojuszu przyznają, że trzeba dalszego wzmocnienia na Wschodzie. Dziennik „The Wall Street Journal” pisał niedawno o propozycji USA, by 30 tys. żołnierzy NATO było gotowych do przerzucenia w 30 dni w rejon zagrożenia (np. „pełzającej aneksji”) na wschodniej flance.

– To na razie jest głównie wewnątrzamerykańska debata – wyjaśnia nasz rozmówca w NATO.

USA naciska na państwa członkowskie NATO w sprawie dalszego zwiększania wydatków na obronność

Niedługo po tym jak kilka dni temu Donald Trump ogłosił, że USA przeznaczą o 30 proc. więcej środków w stosunku do roku ubiegłego na obronność w Europie amerykański prezydent wezwał  kraje europejskie do tego samego.
 

Ostatnie dwa lata to okres, w którym kraje …

Budżet, Irak, Iran

Amerykanie nie ustają w publicznym ponaglaniu sojuszników z Europy, by zwiększali swoje wydatki obronne do obiecanych 2 proc. PKB. – Stopniowo dojdziemy do poziomu, który jest oczekiwany – powiedział w piątek szef niemieckiego MSZ Heiko Maas.

Ministrowie obrony NATO rozmawiali też o misji szkoleniowej w Iraku, w której od lata mają uczestniczyć także Polacy. – Chodzi m.in. o szkolenia w obsłudze poradzieckiego sprzętu wojskowego – powiedział Czaputowicz.

Na marginesie obrad w Brukseli Europejczycy sondowali Pompeo w sprawie zamiarów Donalda Trumpa co do wycofania się USA z umowy o kontroli programu nuklearnego Iranu.

Artykuł opublikowany w ramach partnerstwa z Gazetą Wyborczą.