Moskwa oskarża Ukrainę o planowanie prowokacji

Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow, źródło: kremlin.ru

Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow, źródło: kremlin.ru

Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow zarzucił władzom Ukrainy przygotowywanie „prowokacji zbrojnych” w rejonie Krymu. Ostrzegł też, że Rosja odpowie na takie działania, ale zapewnił, że nie będzie walczyć z Ukrainą.

 

Do zaostrzenia napięcia w stosunkach ukraińsko-rosyjskich doszło po rosyjskim ataku na okręty wojenne w Cieśninie Kerczeńskiej.

Nowy etap rosyjskiej agresji na Ukrainę?

Rosyjskie okręty najpierw ostrzelały, a potem zajęły trzy ukraińskie jednostki w Cieśninie Kerczeńskiej. W efekcie tego incydentu uszkodzono dwa okręty, a sześciu marynarzy zostało rannych. Strony oskarżają się wzajemnie o prowokacje.

Ukraińska prowokacja po 26 grudnia

Siergiej Ławrow oświadczył, że prezydent Ukrainy Petro Poroszenko „planuje zbrojną prowokację na granicy z Federacją Rosyjską, na granicy z Krymem”. Jego zdaniem miałaby ona nastąpić po 26 grudnia, czyli po upływie 30-dniowego stanu wojennego ogłoszonego na części terytoriów Ukrainy

Stan wojenny na Ukrainie. Społeczność międzynarodowa potępia Rosję

Stan wojenny na Ukrainie będzie trwać miesiąc – zdecydował ukraiński parlament w reakcji na atak rosyjskich okrętów w Cieśninie Kerczeńskiej. Tego samego dnia zarówno NATO, jak i Rada Bezpieczeństwa potępiły Rosję za bezprawne działania w rejonie Morza Azowskiego.

Zachód przygotowuje rewolucję

“Według naszych danych tę prowokację na granicy z Krymem Poroszenko omawia ze swoimi zachodnimi kuratorami” – cytują media szefa rosyjskiej dyplomacji. Oskarżył przy tym kraje Zachodu, że „wszystko, co robią obecnie na przestrzeni posowieckiej to przygotowywanie rewolucji”. Ławrow zapewnił też, że jego kraj odpowie na takie działania „jak się patrzy”, a służby specjalne Rosji „podejmują działania, aby nie dochodziło do podobnych ekscesów”.

UE jednogłośnie przedłuża sankcje wobec Rosji

UE jednogłośnie przedłuża sankcje gospodarcze wobec Rosji i domaga się od Moskwy natychmiastowego uwolnienia ukraińskich marynarzy i zwrotu okrętów ukraińskiej marynarki wojennej. Unia zdecydowała także o przekazaniu Kijowowi kolejnych czterech miliardów euro na pomoc humanitarną dla mieszkańców terenów ogarniętych konfliktem.

Zapewnił jednak także, że jego kraj nie będzie walczyć ze swoim sąsiadem. “Walczyć z Ukrainą nie będziemy, obiecuję” – powiedział. Według szefa rosyjskiej dyplomacji „przeważająca większość narodu ukraińskiego” pragnie bowiem pokoju i “chce uwolnić się od haniebnego reżimu”, który – jak to określił – nosi “wszelkie cechy nazistowskiego i neonazistowskiego”.

Poroszenko wezwał NATO do wysłania okrętów wojennych na Morze Azowskie

Prezydent Poroszenko wezwał państwa członkowskie NATO do rozmieszczenia okrętów wojennych na Morzu Azowskim. Miałyby one wspierać Ukrainę w konfrontacji z Rosją. We wtorek (27 listopada) 29 państw NATO oświadczyło, że nie ma usprawiedliwienia dla użycia siły militarnej przez Rosję.

Demonstracja w Moskwie

Tymczasem – jak donosi niezależna „Nowaja Gazieta” – w niedzielę (16 grudnia) policja zatrzymała 12 uczestników demonstracji zorganizowanej przed siedzibą Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) na placu Łubiańskim w Moskwie. Około 50 osób protestowało tam przeciwko działaniom służb siłowych i działaniom militarnym wobec Ukrainy.

Uczestnicy manifestacji nazwali ją „zebraniem obywateli oburzonych z powodu działań władz”. Media zwracają uwagę, że pierwotnie w Moskwie miał się odbyć w niedzielę pochód antywojenny pod nazwą „Marsz o pokój i przeciwko przemocy”. Jego organizatorzy, wśród których był obrońca praw człowieka Lew Ponomariow, planowali protest przeciwko samowoli resortów siłowych w Rosji i przeciwko wojnie na wschodzie Ukrainy.

Ponomariow został jednak zatrzymany i skazany na areszt, a władze nie zgodziły się na marsz w centrum Moskwy. Format akcji zmieniono więc na „zebranie obywateli” przed gmachem FSB, które w tej formie (zgromadzenie) nie wymagało wcześniejszego powiadomienia władz.

Poroszenko: "Rosja zagrożeniem dla globalnego pokoju"

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko ostrzegł wczoraj (6 grudnia) przed działaniami Rosji, które mogą stanowić zagrożenie nie tylko dla integralności jego kraju, ale również “dla bezpieczeństwa całego regionu, być może bezpieczeństwa globalnego”.