Mołdawia: Protesty po unieważnieniu wyborów na burmistrza stolicy

Andrei Nastase podczas manifestacji w Kiszyniowie, źródło: Wikipedia/Accent TV

Andrei Nastase podczas manifestacji w Kiszyniowie, źródło: Wikipedia/Accent TV

Kilka tysięcy osób demonstrowało wczoraj (1 lipca) w Kiszyniowie przeciw decyzji mołdawskiego Sądu Najwyższego, który w drugiej połowie czerwca unieważnił wyniki głosowania w wyborach na burmistrza największego miasta w kraju. Wygrał je kandydat proeuropejskiej opozycji Andrei Nastase.

 

Według policji w centrum Kiszyniowa zebrało się około 5 tysięcy osób. Organizatorzy opozycyjnej demonstracji przekonują jednak, że było ich zdecydowanie więcej. Manifestanci domagali się anulowania decyzji Sądu Najwyższego, który uznał, że przeprowadzone 20 maja i 3 czerwca dwie tury przedterminowego głosowania na burmistrza miasta należy anulować. Wybory te wygrał lider proeuropejskiej Partii Godność i Prawda (DA) Andrei Nastase. Wspierało go też inne proeuropejskie ugrupowanie opozycyjne – Partia Działania i Solidarności (PAS), którą kieruje była opozycyjna kandydatka w wyborach prezydenckich Maia Sandu.

Opozycja: To wyrok na zamówienie władz

Wśród demonstrantów pojawiały się także wezwanie do zmiany wprowadzonej w ubiegłym roku ordynacji mieszanej w wyborach do parlamentu z powrotem na proporcjonalną. Zdaniem opozycji reforma premiuje wyłącznie duże ugrupowania. Podczas manifestacji nawoływano również do wyciągnięcia konsekwencji wobec sędziów Sądu Najwyższego, którzy unieważnili wyniki czerwcowych wyborów. Zgodnie z ich werdyktem do przyszłego roku (kiedy to odbędą się kolejne wybory) stolicą zarządzał będzie komisarz wyznaczony przez rząd centralny. Od wyroku Sądu Najwyższego, zgodnie z mołdawskim prawem, nie przysługuje już odwołanie. Mimo to demonstranci domagali się zmiany wyroku i odejścia ósemki sędziów, który orzekali w sprawie wyborów na burmistrza Kiszyniowa. Manifestanci prezentowali ich podobizny na specjalnych „Listach hańby”. Wybory w stolicy unieważniono, ponieważ sąd dopatrzył się ze strony sztabu Nastase „niedozwolonej agitacji”. Chodzi o wezwanie lidera DA do udziału w wyborach (bez wskazywania na konkretnego kandydata) wygłoszone w dniu głosowania.

Proeuropejska opozycja uważa, że wyrok Sądu Najwyższego podjęto „na zamówienie” rządzącej Partii Demokratycznej (PDM), której kandydatka Silvia Radu przegrała z Nastase. Poległ również kandydat prorosyjskiej Partii Socjalistów (PSRM) Ion Ceban. Liderem PSRM był przez wiele lat obecny prezydent Igor Dodon. Opozycyjni manifestanci wskazywali jednak, że za anulowaniem wyborów w Kiszyniowie stał lider PDM Vlad Plahotniuc. To najbogatszy Mołdawianin i człowiek powszechnie uważany za najpotężniejszego w kraju. Ów oligarcha nie tylko bowiem kontroluje największą partię w koalicji rządowej, ale także rząd, parlament, najważniejsze mołdawskie spółki oraz większość publicznych i prywatnych mediów. Wielu Mołdawian jest także przekonanych, że Plahotniuc w pełni kontroluje również władzę sądowniczą. Sam oligarcha pozostaje szeregowym posłem. Usiłował w 2016 r. stanąć na czele rządu, ale zablokował to ówczesny prezydent Nicolae Timofti. Wczoraj, podczas demonstracji, jego dom w Kiszyniowie był pilnowany przez duży oddział policji.

Mołdawia: Prezydent zawieszony po raz trzeci

Po raz kolejny Trybunał Konstytucyjny Mołdawii zdecydował o czasowym zawieszeniu uprawnień prezydenta Igora Dodona na wniosek posłów z koalicji rządzącej. Częściowe obowiązki prezydenta są wypełniane przez przewodniczącego parlamentu, Andriana Candu.
Ponownie bez kompetencji prezydenckich

Pod koniec października 2017 r., po raz …

Będzie „Euromajdan” w Kiszyniowie?

Przedterminowe wybory na burmistrza Kiszyniowa są ważne na mołdawskiej scenie politycznej, ponieważ na przełomie listopada i grudnia w kraju odbędą się wybory parlamentarne. Rządząca koalicja (oprócz Partii Demokratycznej tworzą ją także dwie mniejsze partie liberalne) traci poparcie. Według ostatnich sondaży PDM może liczyć tylko na 7 proc. wyborczych głosów. Obecny rząd Mołdawii jest w swojej polityce zagranicznej proeuropejski, ale uchodzi za skorumpowany i mocno skłonny do nepotyzmu. Plahotniuc, z racji swoich ogromnych wpływów, zyskał nawet w kraju przydomek „władca lalek”.

Tymczasem – również proeuropejska – opozycja zyskuje poparcie. Zdobycie władzy w Kiszyniowie mogłoby dać jej zwolennikom dużo wiatru w skrzydła. Plahotniuc i PDM przez ostatnie lata dążyli natomiast do zdominowania proeuropejskiej części sceny politycznej. Dlatego wielu ekspertów rywalizację PDM z prorosyjską Partią Socjalistów prezydenta Igora Dodona uważa za pozorowaną. W rzeczywistości oba ugrupowania miałyby się podzielić „strefami wpływów” i grać na zabetonowanie sceny politycznej jako w istocie dwupartyjnej. Sondaże wskazują tymczasem, że najlepszy wynik zanotują późną jesienią Socjaliści oraz Partia Działania i Solidarności Mai Sandu.

Proeuropejska opozycja (nazywana czasem na wzór rosyjski – pozasystemową) usiłuje więc zmobilizować Mołdawian. Wczorajsza manifestacja była drugą tak dużą w ciągu ostatnich kilku dni. Niektórzy obserwatorzy już wieszczą więc w Mołdawii powstanie „Euromajdanu” na wzór ukraińskiego. Nastase w sobotę obiecywał np. Plahotniukowi „scenariusz a’la Janukowycz”. Liderzy Partii Demokratycznej krytykują opozycyjne protesty. Przewodniczący parlamentu Andrian Candu nazwał je „próbą wpłynięcia na wyrok niezależnego sądu”, zaś Plahotniuc groził manifestantom „niespodziankami”. Nie precyzował jednak, co miał na myśli.

Mołdawia: wielotysięczne protesty przeciw nowej ordynacji wyborczej

Mołdawia przyjęła zmiany w ordynacji wyborczej. Podzieliły one społeczeństwo: trwają przeciw nim wielotysięczne protesty.
 

Trwają protesty w Mołdawii. Spowodowane są tym, że dziś (20 lipca) mołdawski parlament przyjął zmiany w ordynacji wyborczej do parlamentu. Poparło go 74 ze 101 deputowanych.
Zmiany w …

UE krytykuje anulowanie wyniku wyborów

Sytuacja w Mołdawii zwróciła już uwagę m.in. USA i Unii Europejskiej. Zarówno Waszyngton, jak i Bruksela skrytykowały anulowanie wyborów na burmistrza Kiszyniowa. Rząd Partii Demokratycznej pod kierownictwem współpracownika Plahotniuca Pavla Filipa kontynuował co prawda proeuropejski kurs kraju, który uchodzi za prymusa integracji europejskiej wśród krajów objętych Partnerstwem Wschodnim, ale jednocześnie coraz częściej słyszał z Brukseli słowa krytyki za naruszanie na scenie wewnętrznej reguł demokracji.

W styczniu 2017 r. Mołdawia zawarła z UE umowę o udzieleniu wartej 100 mln euro pomocy makrofinansowej, ale środki te do dziś nie zostały przekazane, ponieważ jednym z warunków ich uruchomienia jest dochowywanie przez władze w Kiszyniowie standardów demokratycznych. W ostatnich dnia Wysoka Przedstawiciel UE ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Federica Mogherini oraz komisarz ds. polityki sąsiedztwa i negocjacji akcesyjnych Johannes Hahn wysłali do władz Mołdawii list, w którym wezwali do „poszanowania wyniku wyborów, który został uznany przez krajowych i międzynarodowych obserwatorów za demokratyczny oraz odzwierciedlający wolę elektoratu”.

UE na pomoc Mołdawii

Mołdawia dostanie od Unii Europejskiej 100 mln euro. Fundusze, przyznane przez Komisję Europejską, mają załatać dziury w budżecie kraju wywołane przez korupcję i zły systemem rządów.

 

Komisja Europejska zaakceptowała pomoc finansową dla Mołdawii. Bruksela ma przeznaczyć na ten wschodnioeuropejski kraj 100 …