Kampanie wyborcze w 18 krajach „zaatakowane” w 2016 r. przez internetowych trolli

źródło Flickr

Taki wniosek płynie z dorocznego raportu „Freedom of the Net”. Organizacja Freedom House opisuje w nim stan wolności w globalnej sieci. Zdaniem autorów raportu chodzi przede wszystkim o szerzenie dezinformacji i wywoływanie napędzanych emocjami politycznych konfliktów wewnętrznych. Przypomina to działania, jakie prowadziła podczas amerykańskiej kampanii prezydenckiej rosyjska firma Internet Research Agency.

 

Ostrze raportu nie jest jednak wymierzone konkretnie w Rosję. Autorzy badania podkreślają, że w sumie w 2016 r. aż 30 państw było zaangażowanych we wpływanie na przebieg kampanii wyborczych z wykorzystywaniem ataków hakerskich czy opłacanego trollingu. W badaniu napisano, że dekadę temu po tego typu działania sięgały głównie Rosja i Chiny, ale dziś jest to już zjawisko globalne. Chodzi albo o szerzenie dezinformacji wśród obywateli innego państwa lub dyskredytowanie opozycji we własnym kraju.

Wśród 65 poddanych analizie państw nie było Polski. W krajach, które opisano mieszka ok. 87 proc. wszystkich użytkowników internetu na świecie.

USA, Rosja i trolle

Zgodnie z przewidywaniami podczas szczytu APEC w Wietnamie nie doszło do dwustronnego spotkania prezydentów Rosji i USA. Krótko przedtem rosyjskie media ujawniły, jak funkcjonowała w latach 2015-2017 rosyjska firma, będąca w rzeczywistości tzw. fabryką trolli, w której bardzo ważny był …

Troll za 10 dolarów

Do prowadzenia nieetycznych, a często nawet nielegalnych działań w sieci wykorzystywane są specjalnie opłacane osoby (tzw. trolle) lub boty, czyli programy komputerowe powielające określone opinie lub komentarze na forach dyskusyjnych lub w serwisach społecznościowych.   Jak wyjaśniała szefowa zespołu analitycznego Freedom House Sanja Kelly, w ostatnim roku po takie techniki sięgały m.in. władze Turcji, Syrii, Etiopii czy Filipin. „Wpływ błyskawicznego szerzenia się takich metod wpływania na dyskurs publiczny może okazać się niszczycielski dla demokracji i społecznej aktywności. Stosowanie zmanipulowanego przekazu w internecie jest bardzo trudne do wykrycia i o wiele trudniejsze do zatrzymania niż stare techniki, takie jak wprowadzanie cenzury czy blokowanie stron internetowych. Jest to bowiem działanie rozproszone, a skala zatrudnionych do tego ludzi i wykorzystywanych botów jest ogromna” – tłumaczyła Kelly.

W raporcie, wśród krajów dotkniętych atakami dezinformacyjnymi prowadzonymi przez armie wynajętych trolli wymieniono m.in. USA, Francję, Niemcy, Włochy, Wielką Brytanię, Koreę Południową, Ekwador czy Kolumbię. We wszystkich tych krajach w ciągu ostatnich miesięcy odbyły się wybory parlamentarne lub prezydenckie. Jako państwa, które starały się wpływać w internecie na własnych obywateli, wskazano m.in. Turcję i Filipiny. W pierwszym z tych krajów rząd miał zatrudnić ok. 6 tys. osób do takiego sterowania internetowymi dyskusjami, aby wychwalano w nich obecne władze. Na Filipinach zaś dzienna stawka dla internauty umieszczającego pochwalne komentarze na temat prezydenta Rodrigo Duterte miała wynosić 10 dolarów.

Od kilku tygodni rosyjska i amerykańska prasa opisuje, jak w ubiegłym roku podczas kampanii prezydenckiej w USA rosyjska firma Internet Research Agency, która działa jako tzw. fabryka trolli, wpływała za pomocą mediów społecznościowych na debatę publiczną w Stanach Zjednoczonych. W poniedziałek premier Wielkiej Brytanii Theresa May wprost oskarżyła natomiast Rosję i prezydenta Władimira Putina o mieszanie się w wewnętrzne sprawy jej kraju za pomocą ataków hakerskich i internetowego trollingu. Słowa szefowej rządu potwierdził dyrektor Narodowego Centrum Cyberbezpieczeństwa, czyli brytyjskiego cyberwywiadu. O rosyjskich ingerencjach za pomocą globalnej sieci w sytuację wokół referendum w Katalonii mówili także członkowie rządu Hiszpanii.

Jeden z szefów brytyjskiego cyberwywiadu oskarżył Rosję o ataki hakerskie

Chodzi o przypadki ubiegłorocznych ataków na brytyjskie media oraz sektory energetyczny i telekomunikacyjny. Rosyjska ambasada w Londynie odrzuciła w imieniu Moskwy te zarzuty.
 
Oskarżenia w kierunku Rosji skierował Ciaran Martin, dyrektor wykonawczy Narodowego Centrum Cyberbezpieczeństwa (NCSC), które podlega Centrali Łączności Rządowej …

Coraz mniej wolności w internecie

Według najnowszego badania z cyklu „Freedom of the Net” siódmy rok z rzędu poziom wolności w internecie obniża się. Aż w 35 z 65 badanych państw zanotowano przypadki wpływania przez władze na wolność debaty publicznej w internecie.

Z roku na rok rośnie liczba krajów, których władze ograniczają zasięg mobilnego internetu motywując to np. kwestiami bezpieczeństwa. Dziewięć (9) państw ograniczyło możliwość prowadzenia transmisji wideo „na żywo” za pośrednictwem serwisów społecznościowych, w aż 34 dochodziło do cyberataków na polityczną opozycję lub niezależne media, jeśli krytykowali oni władze. Czternaście (14) krajów ograniczyło dostęp do tzw. VPN, czyli programów pozwalających omijać lokalnie nałożone blokady na określone treści (np. słynny „Great Firewall of China”, czyli blokadę usuwającą treści dotyczące Tybetu czy masakry na placu Tienanmen). W aż 20 krajach doszło nawet do fizycznych ataków na dziennikarzy lub blogerów, którzy krytykowali w internecie przedstawicieli rządu.

Malta: Milion euro rządowej nagrody za pomoc w schwytaniu zabójców dziennikarki

Reporterka śledcza i blogerka Daphne Caruana Galizia zginęła w ostatni piątek. W samochodzie, którym jechała eksplodował podłożony przez nieznanych sprawców ładunek wybuchowy. Zabita dziennikarka pisała o politycznej korupcji, a jej najostrzejsze teksty dotyczyły m.in. obecnego premiera i jego najbliższych współpracowników.
 
Mimo …