Iran chce ratować porozumienie nuklearne

źródło: Flickr [Max Braun]

Wizyta ministra spraw zagranicznych Iranu Mohammada Javada Zarifa w Brukseli, która ma się odbyć jutro (15 maja), to część misji dyplomatycznej mającej na celu ratowanie sytuacji po tym, jak USA wycofały się z porozumienia nuklearnego z Iranem (JCPOA).

 

Trump zrywa porozumienie nuklearne z Iranem

Donald Trump ogłosił wczoraj, że wycofa USA z porozumienia nuklearnego z Iranem. W odpowiedzi Teheran zagroził podjęciem prac nad bronią jądrową. Większość światowych przywódców wyraziło zaniepokojenie decyzją Trumpa, poparli ją tylko nieliczni.

Irański minister odwiedzi wszystkie pozostałe strony porozumienia z 2015 r., a więc Brukselę, Moskwę i Pekin. We wtorek gościć go będzie Wysoka Przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Federica Mogherini.

Przed wyjazdem Zarif opublikował na swoim Twitterze oświadczenie irańskiego rządu odnoszące się do „radykalnej administracji” Donalda Trumpa w sprawie wycofania się z porozumienia, które „przez środowisko międzynarodowe uważane było za sukces dyplomacji”. Ponadto, według wpisu, Iran utrzymuje, że jeśli Europa nie będzie chciała umocnić więzi handlowych pomimo sankcji nałożonych przez Stany Zjednoczone, wzbogacanie uranu przez Iran na skalę przemysłową będzie się odbywać bez żadnych limitów.

W odpowiedzi na tweeta Donald Trump zwrócił uwagę, że obecnie budżet militarny Iranu jest o 40 proc. wyższy niż gdy Barack Obama negocjował porozumienie nuklearne, co jest kolejnym dowodem na to, że „wszystko było jednym wielkim kłamstwem”, bo nie wzięta została pod uwagę kwestia militariów Iranu.

Misję dyplomantyczną Zarifa skomplikowały zeszłotygodniowe doniesienia o konflikcie między Iranem a Izraelem w Syrii. W sobotę Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka   doniosło, że 11 Irańczyków poniosło śmierć w antyreżimowym ataku Izraela. Wśród ofiar podaje się w sumie 21 obcokrajowców oraz sześciu Syryjczyków.

Izrael oraz jego sojusznicy oskarżają Irańską Gwardię Rewolucyjną o sprowokowanie czwartkowej wymiany ognia poprzez skierowanie pocisków w stronę Wzgórz Golan, na których stacjonują wojska izraelskie.

Biały Dom poparł stanowisko Izraela oskarżając Iran o „lekkomyślne działania”, które stawiają w niebezpieczeństwie stabilność na Bliskim Wschodzie. Iran jednak zaprzecza tym doniesieniom i utrzymuje, że Izrael zaatakował pod „wymyślonym pretekstem”.

Dyplomaci wściekli na Trumpa

Europa reaguje na decyzję Trumpa ws. Iranu

Unia Europejska na przyszłotygodniowym szczycie w Sofii zajmie się wczorajszą (8 maja) decyzją prezydenta USA o wycofaniu się Waszyngtonu z umowy nuklearnej z Teheranem (Joint Comprehensive Plan of Action – JCPOA). Przywódcy Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec wyrazili natomiast we wspólnym …


Europejscy dyplomaci w Teheranie nie ukrywają swojego niezadowolenia z decyzji Donalda Trumpa. W ich opinii wycofanie się z porozumienia nuklearnego zaprzepaści lata starań nad zacieśnieniem współpracy z Iranem. „Czekamy teraz na reakcję ze strony Unii Europejskiej. Jeśli UE przystosuje się do decyzji Stanów Zjednoczonych, wszystko, co dokonaliśmy od 2015 r. zostanie stracone” – powiedziała jedna z dyplomatek chcąca zachować anonimowość. Jednak podkreśla, że problemy rozpoczęły się jeszcze przed zerwaniem porozumienia: „decyzje podejmowane przez Iran zajmowały więcej czasu niż powinny, banki międzynarodowe były niechętne do współpracy i ostatni spadek wartości riala irańskiego przyczyniły się do utrudnionej współpracy międzynarodowej”.

Ayatollah Ali Chamenei, najwyższy przywódca Iranu, w ostatnim tygodniu stwierdził, że wątpi, żeby Europa mogła zagwarantować konkretne warunki, które pozwoliłyby Iranowi na pozostanie w porozumieniu nuklearnym.

Irańscy twardogłowi, którzy przez długi czas byli przeciwni działaniom Hasana Rouhaniego na rzecz zacieśnienia współpracy z Zachodem, teraz mobilizują się, by ratować porozumienie nuklearne.  „Władze nie powinny ufać Francji i Wielkiej Brytanii, oni nigdy nie zostawią dla nas USA” – powiedziała jedna z protestujących w piątek przeciw Trumpowi Irańczyków.

„Iran po raz pierwszy ma szansę pokazać światu, że nie jest nieuczciwym krajem, za jaki wszyscy go uważali oraz że negocjowali w dobrej wierze i będą się trzymać swoich zobowiązań” – powiedział Karim Emile Bitar z Institute for International and Strategic Studies w Paryżu.

Przed Rouhanim stoi wyzwanie utrzymania działań dyplomatycznych w obliczu nawarstwiającego się kryzysu w kraju. Irańczycy na długo  przed decyzją Trumpa cierpieli z powodu braku zatrudnienia i inflacji. Według ekspertów, rząd Iranu może wykorzystać sankcje nałożone przez USA jako wytłumaczenie swoich złych decyzji, które doprowadziły do kryzysu w kraju.

„To naprawdę denerwujące, że nie wini się rządu, a tylko sankcje, za źle podejmowane decyzje w sprawach biznesowych” – dodaje dyplomatka. Jako przykład podaje ostatnio nałożone przez Iran restrykcje na transfer środków do UE (w celu zatrzymania spadku riala), które doprowadziły do ogromnych problemów dla importerów.