Hiszpania ostrzega UE, że Rosja wtrąca się w kryzys wokół Katalonii

źródło Maxpixel

Członkowie rządu w Madrycie nie oskarżają wprost władz w Moskwie, ale wskazują, że duża część kampanii dezinformacyjnej dotyczącej wydarzeń wokół katalońskiego referendum niepodległościowego prowadzona była z terytorium Rosji. Chodzi zarówno o oficjalny przekaz medialny, jak i działalność tzw. trolli internetowych.

 

Hiszpańska minister obrony Maria Dolores de Cospedal wypowiadała się przed dziennikarzami na temat sytuacji w Katalonii. W pewnej chwili sama oświadczyła, że bardzo wiele odnotowanych w ostatnim czasie na terenie kraju przypadków dezinformacji „pochodziło z Rosji”. Nie chciała jednak wprost oskarżać Kremla czy rosyjskiego prezydenta Władimira Putina, jak zrobiła to w poniedziałek wieczorem podczas oficjalnego przemówienia na bankiecie biznesowym w londyńskim City premier Wielkiej Brytanii Theresa May.

Theresa May: Rosja to zagrożenie dla europejskiego porządku

Brytyjska premier zarzuciła Moskwie, że miesza się w wewnętrzną brytyjską politykę, a stosując dezinformację wpływa na sytuację polityczną w Europie i prowokuje niezgodę wewnątrz europejskich społeczeństw. Zwróciła się też bezpośrednio do prezydenta Rosji, do którego zaapelowała o „podążanie inną ścieżką …

Hiszpańska minister nie chciała spekulować na temat wpływu, jaki kampania dezinformacyjna mogła wywrzeć na wydarzenia ostatnich tygodni w samej Katalonii oraz wokół tego regionu. Odmówiła też podania konkretnych danych. „Liczby zmieniają się z dnia na dzień. Nie można teraz mówić o żadnych ostatecznych danych” – powiedziała de Cospedal. Dodała jednak, że Madryt spodziewa się nasilenia działań przed zaplanowanymi na 21 grudnia przedterminowymi wyborami w Katalonii. Poinformowała też, że Madryt przekazał swoje obawy instytucjom UE. Hiszpańska minister obrony zastrzegła także, że dezinformacja prowadzona była nie tylko z terytorium Rosji, ale także z Wenezueli.

Madryt oskarża WikiLeaks

To nie pierwsza tego typu wypowiedź członka rządu Hiszpanii. Minister spraw zagraniczych Alfonso Dastis także mówił o obcym wpływie na sytuację w Katalonii. Również wskazywał na działania dezinformacyjne i wykorzystywanie ataków hakerskich oraz tzw. trolli, czyli osób podszywających się pod hiszpańskich obywateli i rozpalających polityczne emocje po obu stronach sporu. Dastis wskazał w tym przypadku na założyciela serwisu WikiLeaks Juliana Assange’a, który od pięciu lat ukrywa się w ambasadzie Ekwadoru w Londynie ponieważ brytyjskie służby chcą go wydać Szwecji, gdzie Assange został oskarżony przez dwie kobiety o przestępstwo seksualne. Założyciel WikiLeaks broni się mówiąc, że wszystko jest ukartowane i ma zakończyć się ostatecznym przekazaniem go do USA, gdzie grożą mu dużo poważniejsze zarzuty za publikację tajnych amerykańskich depesz dyplomatycznych.

Madryt chce „odzyskać” Katalonię

Premier Hiszpanii Mariano Rajoy zapowiedział wczoraj (12 listopada) w Barcelonie odzyskanie demokratycznej i wolnej Katalonii. Szef hiszpańskiego rządu, który był w stolicy tego regionu po raz pierwszy od zawieszenia autonomii Katalonii i przejęcia nad nią bezpośrednich rządów przez Madryt, zaapelował również do firm, by nie opuszczały tego regionu Hiszpanii.

Szef hiszpańskiej dyplomacji, wymieniając nazwisko Assange’a, którego posądził o spotykanie się w ekwadorskiej ambasadzie w Wielkiej Brytanii z prominentnymi członkami katalońskiego ruchu niepodległościowego, dodał, że są także inni zainteresowani politycznym politycznym Hiszpanii. Nie skierował swoich oskarżeń w kierunku Moskwy, ale tak właśnie dziennikarze odczytali jego słowa. Serwis WikiLeaks w ubiegłym roku podczas kampanii wyborczej w USA publikował e-maile wykradzione z kont bliskich współpracowników kandydatki Demokratów Hillary Clinton, co mocno jej zaszkodziło. Coraz więcej wskazuje, że materiał dostarczyli do WikiLeaks Rosjanie.

UE bada rosyjską dezinformację

Choć Madryt wciąż nie oskarża bezpośrednio władz Rosji o wywieranie wpływu na sytuację wewnętrzną w Hiszpanii, w sukurs idzie mu unijna jednostka East Stratcom, która zajmuje się demaskowaniem i neutralizowaniem rosyjskich przekazów propagandowych dotyczących UE. Analitycy East Stratcom ujawnili w ostatnim czasie wiele przypadków tego typu działalności w rosyjskich mediach. Część dotyczyła właśnie wydarzeń wokół Katalonii. Jako przykład podano np. polityczny talk-show Dmitrija Kisielowa. Ten uważany za „jednego z głównych propagandystów Kremla” dyrektor holdingu medialnego „Rossija Siegodnia” w swoim autorskim programie „Wiadomości tygodnia” w telewizji „Rossija 1” głosił tezy o rozpadaniu się UE, a jako przykład podawał właśnie wydarzenia w Katalonii, które porównywał do…  działań prorosyjskich separatystów na wschodzie Ukrainy. Zachód wprost oskarża jednak Rosję, że to ona stoi za wydarzeniami w Donbasie.

W ostatnim czasie media na świecie ujawniły szczegóły działania rosyjskiej firmy Internet Research Agency, która w istocie była tzw. fabryką trolli, czyli zajmowała się dezinformacją w serwisach społecznościowych. „Dział amerykański” jest w tej spółce bardzo duży, a jego największa aktywność związana była z ubiegłorocznymi wyborami prezydenckimi w USA.

USA, Rosja i trolle

Zgodnie z przewidywaniami podczas szczytu APEC w Wietnamie nie doszło do dwustronnego spotkania prezydentów Rosji i USA. Krótko przedtem rosyjskie media ujawniły, jak funkcjonowała w latach 2015-2017 rosyjska firma, będąca w rzeczywistości tzw. fabryką trolli, w której bardzo ważny był …