Facebook zamknął ponad 300 stron z rosyjską dezinformacją

źródło: Flickr, fot. Bhupinder Nayyar

źródło: Flickr, fot. Bhupinder Nayyar

Kierownictwo Facebooka poinformowało, że zidentyfikowało i usunęło z serwisu 315 stron oraz 152 profile, a także 41 kont na Instagramie. Oskarżenie? Kolportowanie rosyjskiej dezinformacji. Większość z nich adresowana była do użytkowników na Kaukazie, na Ukrainie, w Mołdawii i w Azji Centralnej.

 

O namierzeniu i zablokowaniu w sumie 471 stron i profili na Facebooku oraz 41 kont na Instagramie poinformował na firmowym blogu dyrektor ds. polityki cyberbezpieczeństwa Facebooka Nathaniel Gleicher. Jak napisał, miejscem przygotowywania większości wpisów była Rosja, ale część z nich pochodziła także z terytorium Ukrainy.

Działania usuniętych stron i profili nasuwały podejrzenia, że były one częścią dwóch prowadzonych niezależnie operacji. Jednej skierowanej wobec wielu krajów, drugiej wymierzonej konkretnie w Ukrainę. Nie ma jednak dowodów na to, że obie operacje były prowadzone jako część większej całości. Z drugiej strony, stosowano w nich te same metody przyciągania użytkowników.

Rosyjska propaganda w Azji i w Europie Środkowo-Wschodniej

W proceder zaangażowana miała być rosyjska agencja informacyjna Sputnik, która oskarżana jest o działania propagandowe. Wiele z usuniętych stron było powiązanych z jej oficjalnymi profilami lub profilami jej pracowników na Facebooku. Duża część kolportowanych wiadomości pochodziła właśnie ze Sputnika.

W pierwszej turze usunięto 289 stron i 75 profili na Facebooku. Większość ze skasowanych kont udawała profile założone oddolnie przez samych użytkowników. Były to takie strony jak np. „Dziś w Mołdawii”, „Gruzja i religia”, „SaNATOrium na Łotwie”, „Dobranoc Białoruś”, „Rosja i Bałtyk” czy „Protesty w Rumunii”. Usunięte strony i profile działały z myślą o użytkownikach w Armenii, Gruzji, Azerbejdżanie, Mołdawii, Rosji, Białorusi, Tadżykistanie, Uzbekistanie, Kirgistanie i Kazachstanie. Z państw członkowskich UE były to Litwa, Łotwa, Estonia i Rumunia. Pozornie wiele z nich nie zajmowało się polityką, a np. religią, sprawami społecznymi, kulturą czy nawet pogodą, ale we wszystkich przypadkach wiele postów dotyczyło jednak polityki.

Jak podał Nathaniel Gleicher, w sumie skasowane strony i profile obserwowało na stałe ponad 790 tys. użytkowników Facebooka. Nie wiadomo ile robiło to bez ich subskrybowania. W sumie wykupiono dla tych stron reklamy za łączną kwotę 135 tys. dolarów. Płacono nie tylko w dolarach, ale także w euro i rublach rosyjskich. Pierwszą reklamę wykupiono w październiku 2013 r. Ostatnią jeszcze w tym miesiącu.

Za pośrednictwem tych stron zorganizowano (lub zapowiedziano organizację) 190 wydarzeń. 1,2 tys. osób zadeklarowało uczestnictwo w nich.

KE: Rosyjska dezinformacja to obecnie największe zagrożenie dla UE

Z raportu przygotowanego przez Komisję Europejską oraz unijne służby dyplomatyczne wynika, że Rosja wydaje coraz więcej pieniędzy na propagandę na obszarze UE. Dlatego KE chce zwiększyć unijne zdolności do przeciwdziałania dezinformacji.
 
Komisja Europejska opublikowała swój Plan Działań Przeciw …

Operacja wymierzona w Ukrainę

Druga grupa usuniętych kont to 26 stron, 77 profili oraz 4 grupy dyskusyjne na Facebooku oraz 41 profili na Instagramie. Wszystkie one adresowane były do odbiorców na Ukrainie. Ich założyciele pozowali na obywateli Ukrainy, ale dzięki danym przekazanym Facebookowi przez amerykańskie służby wywiadowcze udało się ustalić, że byli to najprawdopodobniej obywatele Rosji. Tropy prowadzą do słynnej firmy Internet Research Agency spod Petersburga, która jako tzw. fabryka trolli ingerowała w ostatnią amerykańską kampanię prezydencką.

W sumie zlikwidowaie w ramach drugiej akcji konta obserwowało 180 tys. użytkowników Facebooka i 55 tys. użytkowników Instagramu. Podejrzane strony nosiły podobne nazwy skonstruowane tak, że do nazwy ukraińskiego miasta dodawano angielskie słowo „Today” – „Odessa Today”, „Żytomierz Today” czy „Kropiwnickij Today”. Usunięto także z Instagramu popularne konto o nazwie „ukrainereallyi”, które podawało np. fałszywe informacje o rzekomej amerykańskiej obecności wojskowej na Ukrainie.

W sumie na reklamę powyższych kont wydano 25 tys. dolarów. Nie próbowano jednak organizować żadnych wydarzeń.

Twitter usunął 70 mln fałszywych kont. W dwa miesiące

Pomiędzy majem a czerwcem największa na świecie platforma mikroblogowa ostro przyspieszyła tempo walki z publikowaniem fałszywych treści. Jak ustaliły amerykańskie media, dziennie znikało z serwisu średnio ponad milion kont wykorzystywanych do kolportowania fake news lub propagandy. Podobna ilość ma znikać …