Erdoğan: Głosowanie Parlamentu Europejskiego w sprawie Turcji „bezwartościowe”

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan, źródło: tccb.gov.tr

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan, źródło: tccb.gov.tr

Prezydent Turcji Recep Tayiip Erdoğan oświadczył, że uważa głosowanie PE w sprawie zamrożenia negocjacji akcesyjnych z Turcją za „bezwartościowe”, ostro krytykując politykę UE wobec Turcji i oskarżając ją o wspieranie terroryzmu. Potępianie swoich rządów jako „dyktatorskich” uznaje za hipokryzję.

Parlament Europejski jutro (24 listopada) zagłosuje nad wezwaniem do zamrożenia negocjacji akcesyjnych z Turcją. Głosowanie jest niewiążące i nie przełoży się bezpośrednio na politykę unijną, ale może doprowadzić do zwiększenia napięcia między Unią Europejską a Turcją.

Próba puczu

Już teraz wzajemne relacje przechodzą kryzys, związany z następstwami nieudanego puczu z 15 lipca. Wówczas części armii postanowiła przejąć władzę w kraju i obalić prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana, została jednak powstrzymana przez lojalne wobec niego siły.

Blisko 37 tys. osób  zostało od tego czasu aresztowanych przez turecki reżim. Czystki zostały przeprowadzone w wojsku i służbach mundurowych, administracji publicznej, mediach, wymiarze sprawiedliwości oraz systemie edukacji.

>> Czytaj więcej o tureckim puczu

Odpowiedź Erdoğana

„Z tego miejsca pragnę oświadczyć, wobec wszystkich obecnych oraz widzów, że głosowanie (w Parlamencie Europejskim) nie przedstawia żadnej wartości, bez względu na jego rezultat,” –  ogłosił dziś Erdoğan w inauguracyjnym przemówieniu szczytu Organizacji Współpracy Muzułmańskiej w Stambule. „Nie jestem w stanie choćby przetrawić ich zamierzonego przekazu” – dodał.

Główne ugrupowania Parlamentu Europejskiego (socjaliści, chadecy i liberałowie) oświadczyły wczoraj (22 listopada), że z powodu represji stosowanych przez władze tureckie zagłosują za zamrożeniem negocjacji członkowskich. Kraje członkowskie UE, za wyjątkiem Austrii, w chwili obecnej opowiadają się za kontynuowaniem rozmów o członkostwie Turcji, mimo silnych wątpliwości spowodowanych zasięgiem represji.

>> Czytaj więcej o krytyce władz Turcji ze strony UE

Negocjacje akcesyjne

Turcja i Unia Europejska zagłosowały za przyspieszeniem negocjacji członkowskich po osiągnięciu w marcu obecnego roku porozumienia w sprawie ograniczenia przepływu uchodźców do Unii Europejskiej. Proces negocjacyjny zatrzymał się po nieudanej próbie zamachu stanu.

Masowe aresztowania i zwolnienia, jak również działania wymierzone w tureckie media w ramach następujących represji spotkały się z gwałtowną reakcją ze strony polityków UE oraz grup zajmujących się monitorowaniem przestrzegania praw człowieka. Bruksela w ostatnich miesiącach mocno krytykowała zachowania Turcji, oskarżając turecki rząd o naruszenia swobód obywatelskich.

Erdoğan nie zamierza jednak ustępować pod unijną presją. Dziś (23 listopada) stwierdził że „Bez względu na to, ile rąk zostanie podniesionych, nie przeszkodzą one w walce Turcji o swoją przyszłość i niezależność”. Stwierdził również, że głosowanie jest symptomem udzielenia unijnego poparcia „organizacjom terrorystycznym”, o co oskarżał Brukselę już wcześniej.

>> Czytaj więcej o krytyce Erdoğana pod adresem UE

Niedotrzymane obietnice

Chociaż starania Ankary o wejście w skład wspólnoty miały swój początek jeszcze w latach 60. ubiegłego wieku, Turcja formalnie złożyła aplikację członkowską UE w 1987 r. Negocjacje w sprawie członkostwa rozpoczęły się dopiero w 2005 r.

Turecki przywódca wezwał kraje muzułmańskie do połączenia wysiłków w celu zwalczenia „podwójnych standardów”, zgodnie z którymi każdy przywódca który ośmiela się zgłosić zastrzeżenia wobec Zachodu zostaje okrzyknięty dyktatorem. „Jeżeli będziemy dalej milczeć, oni będą wciąż kłaniać się krwawym tyranom, jednocześnie nazywając dyktatorem każdego, kto ich skrytykuje” – podkreślał turecki prezydent.

Erdoğan stwierdził, że jeżeli Zachód nazywa kogoś dyktatorem „taki ktoś zyskuje w moich oczach”. Stwierdził również, że Donald Trump podobnie jest oskarżany o zapędy dyktatorskie po wyborze na prezydenta, przy czym potępił protesty przeciwko objęciu przez niego władzy: „Obwołują go dyktatorem. W różnych częściach Europy protestują na ulicach i powtarzają że to ’dyktator’. Sądziłem że szanujecie demokrację? Czy w głosowaniu do urn nie ma demokracji? Czy uszanowanie wyników nie stanowi demokracji? Czemu nie szanujecie wyników demokratycznego głosowania?” – pytał Erdoğan.