Boris Johnson krytykuje strategię Theresy May ws. brexitu

Boris Johnson, minister spraw zagranicznych Wlk. Brytanii// Źródło: Mayor of London

Otwarty konflikt czy dopiero wstęp do ostrzejszego starcia? Brytyjski minister spraw zagranicznych i twarz kampanii na rzecz brexitu w Partii Konserwatywnej zbiera gromy po tym jak w artykule na łamach „Daily Telegraph” skrytykował strategię negocjacyjną rządu.

 

Boris Johnson, zanim został szefem brytyjskiej dyplomacji pełnił funkcję burmistrza Londynu. Już wtedy dał się poznać jako polityk barwny i kontrowersyjny. To on stanął na czele przeciwnego dalszemu członkostwu Wielkiej Brytanii w UE stronnictwu wśród torysów. Po referendum typowano go nawet do objęcia fotelu premiera. Ostatecznie zajął stanowisko ministra spraw zagranicznych, zaś na Downing Street 10 wprowadziła się Theresa May, wcześniej minister spraw wewnętrznych i polityk nie deklarująca się jasno po żadnej ze stron (a nawet nieco przychylniejsza pozostaniu w UE).

Na łamach eurosceptycznego „Daily Telegraph” Johnson zaatakował rządowych negocjatorów. Przekonywał, że jedynym dobrym wyjściem będzie tzw. twardy brexit, czyli zdecydowane przecięcie możliwie dużej liczby powiązań Londynu z Brukselą (np. w kwestii unii celnej czy jednolitego rynku). Stwierdził też, że wszelkie okresy przejściowe muszą być możliwe krótkie, a Wielka Brytania nie powinna po rozwodzie z UE wpłacać do unijnej kasy ani pensa. Przeciwne rozwiązania nazwał natomiast „kpiną z wyników referendum”.

Theresa May przemówi za tydzień we Florencji

Brytyjska premier wygłosi w piątek 22 września przemówienie na temat jej wizji przyszłych relacji Wielkiej Brytanii z Unią Europejską.

Artykuł Johnsona, niegdyś dziennikarza „Daily Telegraph”, ukazał się zaledwie kilka dni przed planowanym na piątek przemówieniem premier May, która we Florencji ma nakreślić swoją wizję dalszych faz negocjacji z UE. Z wielu przecieków, jakie pojawiły się w brytyjskiej prasie wynika, że będzie to strategia tzw. miękkiego brexitu, a premier ma dać do zrozumienia, iż wciąż chce bliskich relacji Londynu z Brukselą. Tymczasem liczący ponad 4 tys. słów tekst Johnsona, który trafił do biura pani premier zaledwie kilka godzin przed publikacją, ujawnia głębokie podziały nie tylko w samej Partii Konserwatywnej, ale także w rządzie. Dlatego część brytyjskich komentatorów podejrzewa, że Boris Johnson chce sprowokować Theresę May do zdymisjonowania go, aby w ten sposób rozpocząć z nią batalię o przywództwo wśród torysów, a być może także w przyszłości fotel premiera.

Kłopotliwe spotkanie w ONZ

Na głowę Johnsona zaczęły się po artykule sypać gromy ze strony wielu prominentnych członków Partii Konserwatywnej. Były kanclerz skarbu i jednocześnie najdłużej (od 1970 r.) nieprzerwanie zasiadający w Izbie Gmin poseł torysów Kenneth Clarke nazwał w programie BBC News zachowanie Johnsona „kompletnym nonsensem”. „Jeśli chce być ministrem spraw zagranicznych, to niech się weźmie się do roboty i zajmie brytyjską polityką zagraniczną w szerszym kontekście. Powinien zostać odwołany dzień po publikacji tego artykułu” – mówił Clarke. Oskarżył też Johnsona o chęć uderzenia w premier May, korzystając z tego, iż jej pozycja uległa po ostatnich wyborach osłabieniu, co wynikało z utraty przez torysów stabilnej większości w Izbie Gmin. Jego zdaniem Johnson, wiedząc, iż May nie zaryzykuje z nim otwartego konfliktu, może sobie pozwalać na coraz śmielszą krytykę jej poczynań w kolejnych tygodniach.

Brexit: Kolejny krok Wielkiej Brytanii ku wyjściu z UE

Ustawa uchylająca, która ma przenieść do prawa brytyjskiego dużą część prawa europejskiego przeszła w Izbie Gmin przez głosowanie w drugim czytaniu.

Tymczasem dziś w nocy polskiego czasu zarówno premier, jak i szef brytyjskiej dyplomacji spotkają się oko w oko w Nowym Jorku podczas sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Oboje zjawią się na bankiecie dla przywódców krajów Wspólnoty Narodów (Commonwealth). Boris Johnson ma też być na sali obrad podczas 15-minutowego wystąpienia Theresy May. Brytyjska premier na forum ONZ ma nie wspominać o brexicie, ale skupić się na kwestii walki z międzynarodowym terroryzmem oraz handlem ludźmi i współczesnym niewolnictwem. Odbędzie także spotkania w cztery oczy z prezydentem USA Donaldem Trumpem oraz przywódcami Włoch, Holandii, Turcji, Kataru, Szwajcarii oraz Korei Południowej.