Belgia: Sąd nakazał władzom przyjęcie dzieci dżihadystów

źródło: Flickr. fot. William Proby

źródło: Flickr. fot. William Proby

Belgijski sąd nakazał władzom kraju przyjęcie szóstki dzieci bojowników Państwa Islamskiego, których matki posiadają obywatelstwo Belgii. Rząd ma jednak prawo złożyć odwołanie.

 

Wyrok dotyczy dwóch obywatelek Belgii – 25-letniej Bouchry Abouallal oraz 26-letniej Tatiany Wielandt, które posiadają belgijskie obywatelstwo. Kilka lat temu obie kobiety opuściły kraj i udały się na kontrolowane przez Państwo Islamskie (IS) terytorium Syrii. Tam poślubiły bojowników IS i urodziły dzieci – w sumie szóstkę.

Kary finansowe za każdy dzień zwłoki

Po tym jak dżihadyści zostali wyparci z większości obszaru Syrii i Iraku, obie obywatelki Belgii trafiły razem z dziećmi do obozu Al-Hol na obszarach kontrolowanych przez oddziały kurdyjskie. W tym i podobnych obozach znajduje się kilkuset obywateli UE schwytanych na terenach kontrolowanych niedawno przez IS. Część z jeńców to faktyczni bojownicy, część to ich żony lub dzieci.

Kurdowie, którzy ich przetrzymują, niechętnie godzą się na wydawanie więźniów macierzystym krajom, chcąc ich osądzić na miejscu. Macierzyste kraje także nie palą się do przyjmowania z powrotem choćby dzieci dżihadystów. Belgijski sąd nakazał jednak władzom w Brukseli „podjęcie wszelkich możliwych starań oraz użycie wszystkich dostępnych środków, aby sprowadzić dwie belgijskie obywatelki oraz ich dzieci do Belgii”. Wśród sugerowanych kroków jest bezpośrednie kontaktowanie się z władzami kurdyjskimi na terenie Syrii lub skorzystanie z pośrednictwa innego kraju członkowskiego UE lub kraju trzeciego.

Według wyroku sądu władze belgijskie powinny w ciągu 40 dni od dostarczenia im pisemnego potwierdzenia orzeczenia wydać paniom Abouallal oraz Wielandt, a także wszystkim ich dzieciom dokumenty potwierdzające posiadanie przez nich obywatelstwa Belgii. Kara za każdy dzień zwłoki wyniesie 5 tys. euro, aż do maksymalnej kwoty 1 mln euro. Rząd belgijski może jednak odwołać się od tego wyroku. Rzecznik ustępującego premiera Charlesa Michela poinformował na razie jedynie, że sprawę analizować będą resorty spraw zagranicznych, spraw wewnętrznych oraz sprawiedliwości.

Belgia: Premier podał się do dymisji

Charles Michel zrezygnował z urzędu premiera po tym, gdy w parlamencie opozycja złożyła wniosek o wotum nieufności wobec jego mniejszościowego rządu. Wcześniej koalicja rządowa rozpadła się z powodu sporu o pakt migracyjny ONZ.
 
W wyniku tego sporu poparcie dla rządu wycofał prawicowy …

Trudna decyzja dla władz belgijskich

Do wzięcia pod uwagę pozostaje kilka czynników. Z jednego strony dzieci dżihadystów są uważane przez wiele organizacji międzynarodowych za ofiary konfliktu zbrojnego w Syrii i Iraku. Ich matki, jeśli nie popełniły żadnych przestępstw, także nie są w myśl europejskiego prawa ścigane. Z drugiej strony agencje wywiadowcze zastrzegają, że w każdym jednostkowym przypadku potrzebny jest bardzo skrupulatny proces weryfikacji autentyczności tożsamości osób, które chciałby wrócić na teren UE. Istnieje bowiem obawa o poważną radykalizację owych osób oraz kłopoty z ich ponowną integracją z europejskim społeczeństwem.

Kolejny problem to także niejasny status prawny milicji kurdyjskich operujących na Bliskich Wschodzie. O ile autonomia Kurdów w Iraku to część ich relacji z rządem w Bagdadzie, o tyle w Syrii wciąż trwa konflikt zbrojny i kurdyjskie instytucje (np. na terenie Rożawy) nie są dotąd uznawane międzynarodowo. Powoduje to problem z prowadzeniem oficjalnych negocjacji między instytucjami belgijskimi czy unijnymi, a instytucjami organizowanymi przez syryjskich Kurdów.

Niemcy chcą pomóc dzieciom niemieckich bojowników Państwa Islamskiego

Jak ustalił dziennik „Süddeutsche Zeitung”, niemiecki rząd chce ściągnąć do kraju kilkoro dzieci, które trafiły wraz z pojmanymi bojownikami Państwa Islamskiego lub ich żonami do irackich więzień. Przynajmniej jedno z rodziców każdego z nich ma niemieckie obywatelstwo.
 
Niemiecki MSZ wystąpił już …