Bałkany protestują

Protesty w Belgradzie w 2019 r. (Źródło: European Council on Foreign Relations)

Fala antyrządowych protestów ogarnęła Bałkany Zachodnie. Niemal w tym samym czasie masowe demonstracje odbywają się w trzech bałkańskich stolicach Bałkanów – Belgradzie, Podgoricy i Tiranie. Protestujący Serbowie, Czarnogórcy i Albańczycy domagają się rezygnacji partii rządzących, skuteczniejszej walki z korupcją i większej wolności dla mediów.

 

Opozycyjna centroprawicowa Partia Demokratyczna z jej przewodniczącym Lulzim Bashą na czele wezwała na początku lutego do organizacji protestów przeciw premierowi Edi Ramie i rządzącej Socjalistycznej Partii Albanii, wobec których wysunięto oskarżenia o korupcję.

15 lutego tysiące Albańczyków wyszły na ulice wzywając do rezygnacji obecnego rządu i zorganizowania wcześniejszych wyborów. Początkowo pokojowa manifestacja z czasem przerodziła się w zamieszki. Manifestanci próbowali przebić się przez kordon policyjny i wejść do budynku rządowego. Policja odpowiedziała gazem łzawiącym i armatkami wodnymi, by rozpędzić protestujących.

Prezydent Albanii Ilir Meta zaprosił wezwał przedstawicieli opozycji do dialogu: „Aby uniknąć konfliktów i przemocy, obywatele mają prawo protestować, ale instytucje rządowe muszą być szanowane” – powiedział.

Ambasada USA w Tiranie potępiła natomiast przemoc i wezwała obie strony do powstrzymania się od jej użycia.

W 2019 r. Albania ma nadzieję rozpocząć negocjacje akcesyjne dotyczące członkostwa w Unii Europejskiej, a walka z korupcją i przestępczością zorganizowaną jest priorytetem w tym procesie.

Ruch obywatelski przeciwko „kopertom”

Tymczasem w stolicy Czarnogóry – Podgoricy odbył się kolejny protest, podczas którego kilka tysięcy osób domagało się rezygnacji prezydenta Milo Djukanovicia, premiera Duszko Markovicia i szefa prokuratury Milivoja Katnicia oraz przeprowadzenia zmian systemowych w instytucjach (podlegających rządzącym): Państwowej Komisji Wyborczej, Banku Centralnym czy mediach publicznych.

Pierwsza demonstracja miała miejsce 2 lutego i została zorganizowana tuż po wybuchu tzw. skandalu kopertowego, który dotyczył kontrowersyjnych darowizn na rzecz rządzącej Demokratycznej Partii Socjalistów. Pieniądze miały zostać przekazane przez Duszko Knezevicia, czyli właściciela znanej bałkańskiej firmy Atlas Group, który jest podejrzany o oszustwa o wartości kilkuset milionów euro.

Tym razem protest został zorganizowany przez ruch obywatelski „Odupri se – 97000” („Otwórz – 97000”), a udział w nim wzięli przedstawiciele organizacji pozarządowych i działacze społeczni. Protestujący mieli ze sobą transparenty z takimi hasłami jak: „Nasza wolność nie jest sprzedawana w kopertach”, „Bez wolności nie ma państwa” czy „Rezygnacja Milo”.

Na proteście czarnogórski aktor Slavisza Grubisza powiedział: „Jestem przekonany, że wszyscy popierają te słowa. Nasza wolność nie jest sprzedawana w kopertach, nasza wolność nie ma ceny”.

11 tydzień protestów w Belgradzie

Kolejny raz tysiące Serbów wzięło także w ostatnią sobotę (16 lutego) udział w proteście przeciwko prezydentowi Aleksandrovi Vucziciowi oraz jego Serbskiej Partii Postępowej. Sojusz partii opozycyjnych zaproponował zgromadzonym umowę – rodzaj porozumienia, mającego pomóc w wypracowaniu wspólnego programu. Dokument był rozdawany protestującym, a później zbierany przez organizatorów demonstracji z naniesionymi uwagami.

Liderzy ruchu obywatelskiego „1 od 5 miliona” („Jeden z 5 milionów) przeprowadziłli maszerujących ludzi, jak zawsze w pobliżu wszystkich głównych instytucji państwowych.

Protestujący zarzucają prezydentowi Vucziciowi brak poszanowania swobód demokratycznych. Pierwsze manifestacje zaczęły się po tym, jak nieznani bandyci pobili lidera serbskiej opozycji w listopadzie 2018 r.

Srdjan Cvijić z Open Society Foundations skomentował ostatnie protesty w regionie słowami: „Nadciąga Bałkańska Wiosna – 20 lat czekania na przystąpienie do UE i lepsze życie to długi czas. Ludzie stają się niecierpliwi, dostrzegając, że obecni rządzący są przeszkodą w osiągnięciu tych celów .”