Ambasador USA w Niemczech ostrzega przed przesunięciem amerykańskich wojsk do Polski

Ambasador USA w Niemczech Richard Grenell, źródło: Flickr/Commander, U.S. Naval Forces Europe-Africa/U.S. 6th Fleet, fot. Mass Communication Specialist 1st Class Justin Stumberg (Public Domain Mark 1.0)

Amerykański ambasador w Berlinie po raz kolejny wspomniał o możliwości przeniesienia oddziałów US Army z Niemiec do Polski. Miałoby się tak stać, gdyby Berlin nie podniósł wydatków na obronność do 2 proc. PKB, do czego wzywa od początku swojej kadencji obecny prezydent USA.

 

Ambasador Richard Grenell stwierdził w rozmowie z niemiecką agencją prasową dpa, że zbyt niskie zdaniem Waszyngtonu niemieckie wydatki na obronność mogą poskutkować przeniesieniem amerykańskich wojsk z Niemiec do Polski. Donald Trump od początku swojej kadencji wzywa europejskie państwa członkowskie NATO do podniesienia wydatków wojskowych do minimum 2 proc. PKB.

Niemcy powoli podnoszą wydatki na obronność

Kraje należące do Sojuszu Północnoatlantyckiego zobowiązały się do tego w 2014 r. na szczycie w walijskim Newport. Dały sobie jednak na to 10 lat. Polska ten warunek już spełniła,  podobnie zrobiła też m.in. Łotwa. Natomiast w Niemczech, w których wydatki na obronność oscylowały wówczas wokół 1 proc., dziś wydają około 1,2 proc.

Dla Waszyngtonu to wciąż za mało i za wolno. Niedawno mianowana niemiecka minister obrony (i jednocześnie nowa liderka rządzącej CDU) Annegret Kramp-Karrenbauer zapowiedziała już kolejne wydatki na poprawę zdolności operacyjnych Bundeswehry. W przyszłym roku ma to być 1,37 proc.

Ale w Niemczech – z racji na niemiecką odpowiedzialność za II wojnę światową – zwiększanie siły wojska budzi u wielu obywateli duże opory. Dlatego w prognozach budżetowych na okres do 2023 r. niemiecki minister finansów Olaf Scholz (reprezentuje w rządzie SPD) zaplanował ponowne zbicie wydatków zbrojeniowych do poziomu 1,26 proc.

Grenell jednak po raz kolejny popędził niemieckie władze. „To naprawdę obraźliwe oczekiwać, że amerykański podatnik nadal będzie utrzymywał ponad 50 tys. Amerykanów w Niemczech, podczas gdy Niemcy wykorzystują pieniądze z nadwyżki handlowej na własne cele” – powiedział w rozmowie z dpa. W podobnym tonie amerykański ambasador w Niemczech wypowiadał się także w czerwcu, gdy wizytę w Waszyngtonie składał polski prezydent Andrzej Duda.

Do sprawy odniosła się też amerykańska ambasador w Polsce Georgette Mosbacher. „Polska wywiązuje się z obowiązku przeznaczania 2 proc. PKB na wydatki obronne. Niemcy nie. Chcielibyśmy, aby wojska amerykańskie przyjechały do Polski” – napisała na Twitterze.

Kraje takie jak Polska czy Łotwa do podniesienia wydatków na obronność „przekonała” agresywna polityka Rosji wobec Ukrainy i aneksja Krymu w marcu 2014 r. Natomiast irytację USA wobec Niemiec wywołała w ostanim czasie niemiecka odmowa udziału w międzynarodowej misji morskiej, którą chcą w Zatoce Perskiej stworzyć Amerykanie i Brytyjczycy.

Niemcy odmówiły USA udziału w misji morskiej w Cieśninie Ormuz

Niemcy nie wezmą udziału w organizowanej właśnie morskiej misji w Zatoce Perskiej i łączącej ten akwen z resztą Morza Arabskiego Cieśninie Ormuz. Prośbę o udział niemieckiej marynarki wojennej w tym przedsięwzięciu przekazały USA. Wcześniej zgodziły się na to m.in. Wielka …

Amerykanie w Niemczech i Polsce

Obecnie w Niemczech jest ok. 35 tys. amerykańskich żołnierzy oraz ok. 17 tys. osób stanowiących cywilny personel baz USA. W RFN jest także amerykańska broń atomowa. W Rammstein w Nadrenii-Palatynacie znajduje się największa amerykańska baza lotnicza w Europie. Personel tej bazy to ponad 34 tys. osób. Inne jednostki – powietrzne i lądowe – stacjonują m.in. w Spangdahlem i Baumholder (to także Nadrenia-Palatynat) czy w Grafenwöhr w Bawarii. Ładunki atomowe mają się natomiast znajdować w Büchel w Nadrenii-Palatynacie.

W Polsce zaś na stałe przebywa ok. 4 tys. amerykańskich wojskowych. Stacjonują głównie w zachodniej i centralnej Polsce – w bazach lotniczych w Powidzu i Łasku w Wielkopolsce oraz w Mirosławcu w Zachodniopomorskiem. Wojska lądowe stacjonują z kolei w Żaganiu, Świętoszowie i Skwierzynie w Lubuskiem oraz w Bolesławcu na Dolnym Śląsku. Dowództwo misji znajduje się w Poznaniu.

Amerykanie stanowią także trzon Wielonarodowej Grupy Bojowej NATO, która znalazła się w Polsce w ramach ochrony tzw. wschodniej flanki sojuszu. Żołnierze stacjonują w Elblągu i Orzyszu na Mazurach, a dowództwa i centra operacyjne są Krakowie, Bydgoszczy i Szczecinie. Dodatkowo w Redzikowie na Pomorzu powstaje baza, która jest elementem amerykańskiej tarczy antyrakietowej.

Bliżej sankcji USA za budowę Nord Stream 2

Komisja spraw zagranicznych Senatu USA przyjęła projekt ustawy o sankcjach za budowę rosyjskiego gazociągu Nord Stream 2 do Niemiec. Projekt poparła już komisja Izby Reprezentantów.
 

Kongres USA jest coraz bliżej uchwalenia ustawy, która mogłaby zatrzymać budowę nowego bałtyckiego gazociągu Nord …

Niemieckie reakcje

Słowa amerykańskiego ambasadora w Berlinie, wypowiedziane na krótko przed wizytą Trumpa w Europie (odwiedzi m.in. Polskę) wywołały różne reakcje wśród niemieckich polityków. Wiceprzewodniczący połączonego klubu chadeckich partii CDU i CSU w Bundestagu Johann Wadephul wyraził zrozumienie dla irytacji Waszyngtonu.

„Krytyka USA jest zrozumiała i uzasadniona. Niemcy zobowiązały się w NATO do wyraźnego zwiększenia wydatków na obronność. Ale wiem też, że decyzje o rozmieszczeniu wojsk podejmuje się w oparciu o kwestie strategiczne, a nie polityczne. Przemieszczanie większej liczby amerykańskich żołnierzy na wschód nie ma większego sensu” – powiedział Wadephul.

Z kolei sekretarz klubu parlamentarnego SPD Carsten Schneider był oburzony słowami Grenella. „Takie wypowiedzi między sojusznikami są całkowicie nie na miejscu. Niemcy nie pozwolą się szantażować. Pozowanie na dowódcę polowego już nie robi na nas wrażenia. Pan ambasador zignorował wkład Bundeswehry w niebezpieczne misje zagraniczne. Nasze wojsko jest często w krajach, które zdestabilizowała długoletnia amerykańska polityka” – stwierdził.

Natomiast opozycyjna Lewica (Die Linke), która wywodzi się między innymi z ugrupowań postkomunistycznych, wręcz cieszy się z możliwości zniknięcia amerykańskich żołnierzy z RFN. „Rząd powinien niezwłocznie przyjąć tę ofertę i uzgodnić z USA plan wycofania żołnierzy. Amerykański ambasador ma rację: podatnicy w USA nie powinni utrzymywać amerykańskich oddziałów w Niemczech. Jeśli Amerykanie chcą wycofać swoich żołnierzy, powinni też zabrać swoją broń jądrową. I oczywiście zabrać ją ze sobą do domu, a nie do Polski, ponieważ stanowiłoby to dalsze dramatyczne zaostrzenie w stosunkach z Rosją, a to nie leży ani w interesie europejskim, ani niemieckim” – powiedział przewodniczący klubu parlamentarnego Lewicy Dietmar Bartsch.

USA usuwają Turcję z programu myśliwców F-35

W środę (17 lipca) USA podjęły decyzję o usunięciu Turcji z programu F-35. Ma to związek z dostawami rosyjskiego systemu obrony przeciwlotniczej S-400 „Triumf”, które w zeszłym tygodniu przyjęła Ankara.
 

 

Pierwszy transport rosyjskiego systemu do bazy wojskowej Murted, na północny wschód …