Blokując drogę Macedonii do UE, Francuzi szkodzą Europie – WYWIAD

Pomnik "Wojownika na koniu" w Skopje [Pixabay]

Pomnik "Wojownika na koniu" w Skopje [Pixabay]

Rozpoczęcie negocjacji akcesyjnych z Macedonią było już dwa razy przekładane. Jeszcze raz i moi rodacy naprawdę stracą wszelką nadzieję i przestaną popierać integrację europejską, twierdzi prezes Instytutu na rzecz Demokracji „Societas Civilis” (IDSCS) Marko Trosanovski w rozmowie z EURACTIV.pl.

 

 

Karolina Zbytniewska: Na jakim etapie są rozmowy między Unią Europejską i Macedonią Północną?

Marko Trosanovski: Rozpoczęcie negocjacji akcesyjnych to obecnie nadrzędny cel Macedonii Północnej. W ostatnim czasie udało się podpisać porozumienie z Prespy, dla którego poświęciliśmy naszą narodową dumę i w które, jako obywatele, wiele zainwestowaliśmy. Jednak już dwukrotnie byliśmy od UE odpychani. Jeżeli powtórzy się to po raz trzeci, ludzie stracą nadzieję. Taka sytuacja może też podważyć wiarygodność samego procesu rozszerzenia, co zostanie wykorzystane przez populistyczne i nacjonalistyczne siły w kraju.

Czy mówiąc o poświęceniu narodowej dumy ma Pan na myśli zmianę nazwy państwa?

Tak. Z powodu długotrwałego sporu z Grecją zrezygnowaliśmy z dotychczasowej nazwy, a przecież prawo do samodzielnego wyboru nazwy państwa przysługuje każdemu członkowi ONZ. Zrobiliśmy to jednak, aby pokazać, że jesteśmy zdolni dokonać gruntownej transformacji i tym samym wypełnić wstępne warunki akcesji do UE.

Macedonia Płn. skończyła spór z Grecją. Teraz zacznie z Bułgarią?

Premier Bułgarii Bojko Borysow ostrzegł Macedonię Północną przed stosowaniem „antybułgarskiej retoryki”. Wezwał też rząd macedoński do zaprzestania zawłaszczania historii Bułgarii.
 

Chcąc rozwijać dobre relacje zapoczątkowane podpisaniem w 2018 r. układu o dobrym sąsiedztwie, Macedonia Północna i Bułgaria powołały wspólną komisję do …

W języku polskim mamy takie przysłowie, które mówi, że „ryba psuje się od głowy”. W Macedonii Północnej doszło do zmiany rządu w związku z serią podsłuchów tzw. bomb. Obnażyło to skalę korupcji i zepsucie klasy politycznej. I choć obecny socjaldemokratyczny rząd robi wszystko, aby przekonać do siebie rozczarowanych obywateli, to przecież przejął władzę, gdy sytuacja w kraju była bardzo zła. W tym kontekście chyba trudno się dziwić, że UE podjęła decyzję o stonowaniu swojego rozszerzeniowego entuzjazmu.

To prawda. Ale to stwierdzenie jest tak samo prawdziwe w odniesieniu do innych państw, które, w odróżnieniu od Macedonii Północnej, są już członkami UE. Mam na myśli przede wszystkim naszych sąsiadów z Bałkanów – Bułgarię i Rumunię. Nie można w tym kontekście zapominać też o państwach, które uważa się za liderów procesu integracji – chodzi tu o Serbię i Czarnogórę.

Wszystko sprowadza się do politycznej woli przywódców, którzy chcą wprowadzać reformy. Jeżeli jednak system polityczny jest skorumpowany od środka – czy to przez kulturę klientelizmu czy nepotyzm – to, w przypadku takich państw jak Macedonia Północna, musi istnieć siła zewnętrzna, która będzie monitorować reformy i mobilizować elity polityczne do wprowadzania zmian. Z punktu widzenia naszego państwa jest to szczególnie ważne, ponieważ wsparcie dla integracji europejskiej utrzymuje się tu na bardzo wysokim poziomie. Choć społeczeństwo jest zróżnicowane, to panuje niemal pełna zgoda co do kierunku, w którym musimy podążać. Presja zewnętrzna naprawdę może przyspieszyć reformy wewnętrzne.

Przykład Polski i Węgier pokazuje raczej, że krytyka ze strony Brukseli przynosi odwrotne skutki.

Ale na początku waszej drogi do UE było zupełnie inaczej. Nam przez ostatnie 30 lat nie udało się stworzyć w pełni liberalnego i demokratycznego państwa. Nasi politycy nie należeli do najbardziej uczciwych, a ten stan rzeczy był utrwalany przez struktury administracji państwowej. Dlatego też niezbędny jest zewnętrzny nadzór UE nad postępami w transformacji. To naprawdę może przybliżyć nas do zjednoczonej Europy.

Macedonia Płn. coraz bliżej negocjacji akcesyjnych, niepewna sytuacja Albanii

Na jutro (18 czerwca) wyznaczono termin posiedzenia Rady do Spraw Ogólnych UE (GAC), na którym ma zostać podjęta decyzja o rozpoczęciu rozmów akcesyjnych z Macedonią Północną i Albanią. Wiele wskazuje na to, że początek rozmów przesunięty zostanie na wrzesień. Wątpliwości …

Czy wobec tego istnieje w Macedonii Północnej partia, która sprzeciwia się integracji europejskiej?

Jedynym ugrupowaniem antyunijnym jest Jedna Macedonia, która ma liczne związki z Jedną Rosją Władimira Putina. Ta kanapowa partia powstała zaledwie w zeszłym roku, w samym szycie kryzysu politycznego, kiedy doszło do zmiany rządu. Jej szefem jest oficer służb wywiadu, a członkowie ugrupowania prowokowali do przemocy w czasie protestów i wprowadzali rosyjskich lub prorosyjskich intelektualistów do debaty publicznej. Wszystko po to, aby utrwalać antyunijne i antynatowskie nastroje. Ale tak, jak mówiłem – wpływ Jednej Macedonii jest znikomy. Nie mają swoich przedstawicieli w parlamencie ani poparcia społecznego.                        

Na razie.

Dokładnie. Jeśli kolejny raz nie uda się rozpocząć rozmów akcesyjnych to jestem przekonany, że ich wynik będzie dużo wyższy.

No właśnie. Można odnieść wrażenie, że z perspektywy UE rozszerzenie o Macedonię Północną i Albanię to transakcja wiązana. Podobnie kiedyś było z Bułgarią i Rumunią. Czy nie uważa Pan, że może to mieć negatywny wpływ na pozycję negocjacyjną Macedonii Północnej? No i czy w ogóle jest to sprawiedliwe podejście?

Podejście, o którym pani mówi, oficjalnie nie istnieje, ale rzeczywiście jesteśmy w ten sposób traktowani. Oczywiście, że jest to niesprawiedliwe. Przeczy to unijnym oświadczeniom, które wyraźnie stanowią, że każde państwo powinno być oceniane na podstawie swoich własnych dokonań i postępów. Ale kto powiedział, że polityka międzynarodowa jest sprawiedliwa?

Mimo wszystko odnoszę jednak wrażenie, że retoryka przedstawicieli UE zmieniła się na korzyść Macedonii Północnej. Państwo zaczęło być przedstawiane jako „wzór dla regionu”, by zacytować komisarza Johannesa Hahna i nową przewodniczącą KE Ursulę von der Leyen.

Macedonia Północna: Prozachodni kandydat zwyciężył w wyborach prezydenckich

Związany z rządzącymi socjaldemokratami Stewo Pendarowski zostanie według wstępnych wyników nowym prezydentem Macedonii Północnej. Jest już pewne, że wybory będą ważne, ponieważ frekwencja przekroczyła wymagane 40 proc. Głosowanie traktowane było jako sprawdzian poparcia dla socjalistów, którzy doprowadzili do historycznego porozumienia …

Takie stwierdzenia mogą pomóc w zmianie podejścia przez UE, zwłaszcza, że Holandia zawetowała rezolucję w sprawie kontynuacji rozmów z Albanią, ale przyjęła analogiczny dokument w odniesieniu do Macedonii Północnej. Ale Francja nadal podchodzi do sprawy z dużą dozą ambiwalencji.

Dokładnie, jedynie Francja jest jeszcze niezdecydowana. Szczerze mówiąc, nie rozumiem dlaczego. Oba procesy – reform wewnętrznych i akcesji do UE – mogą przecież toczyć się równolegle. Negocjacje nie oznaczają automatycznie akcesji, a raczej stopniową integrację i stabilizację.

Innym problemem Francji jest to, że zaniedbuje strategiczny interes UE. Stabilność najbliższego sąsiedztwa UE ma przecież bezpośredni wpływ na stabilność samej UE.

Wydaje się, że wszystko przemawia za rozpoczęciem negocjacji akcesyjnych. Jakie zatem są kontrargumenty Francji?

Oczywiście istnieją uzasadnione obawy dotyczące niektórych aspektów praworządności w kraju. Jednak ogólne przeświadczenie jest takie, że Macedonia Północna dobrze sobie radzi. Oczywiście nadal pozostaje wiele do zrobienia, ale nasze starania powinny być nagrodzone statusem kandydata, aby móc efektywniej rozwiązywać istniejące problemy.

Takie rozwiązanie miałoby pozytywny wpływ na cały region. Moglibyśmy wreszcie zakończyć konflikt Serbii z Kosowem. Przecież jedyną motywacją do jego rozwiązania jest perspektywa integracji z UE. Jeśli Macedonia Północna nic nie otrzyma w zamian za porozumienie z Prespy i za podobny układ z Bułgarią, to w jaki sposób zmotywować Serbię i Kosowo do osiągnięcia kompromisu w sprawie ich własnego sporu? Jeżeli UE nie będzie działać, straci wiarygodność.

Porozumienie z Prespy, które jest dla państw regionu przykładem. Nie byłoby możliwe, gdyby UE nie zachęciła Greków i Macedończyków do przełamanie wieloletnich uprzedzeń. Paru polityków zapłaciło za to stanowiskami, ale nadejdzie czas, kiedy wszyscy będziemy z tego porozumienia czerpać korzyści. Państwa członkowskie UE powinny to dostrzegać.

Szczyt Bałkanów Zachodnich w Poznaniu nie przyniósł przełomu. Start negocjacji jest zaplanowany na październik 2019 r. Jaka może być data zakończenia rozmów? 2025 r.?

Nie powinniśmy skupiać się na dacie zakończenia negocjacji. Naszym nadrzędnym celem jest ich jak najszybsze rozpoczęcie, czyli na początku jesieni. Wyznaczenie daty końcowej sprawiłoby, że państwa kandydujące zaczęłyby w nieskończoność odkładać reformy. Powinniśmy przystąpić do UE dopiero wtedy, gdy z powodzeniem przeprowadzimy wszystkie istotne zmiany, sukcesywnie zamykając kolejne rozdziały na drodze do zjednoczonej Europy.

Brak daty końcowej oraz uzależnienie akcesji od przeprowadzenia odpowiednich reform powinny przekonać Francję.

Zdecydowanie. Tymczasem rok 2025 uważam za najbardziej optymistyczną datę zakończenia procesu akcesyjnego.