Frans Timmermans o Białorusi: To chwila prawdy dla europejskich wartości

DISCLAIMER: Stwierdzenia i opinie zawarte w tym artykule odzwierciedlają poglądy autora i nie przedstawiają stanowiska redakcji EURACTIV.pl

frans-timmermans-komisja-europejska-bialorus-aleksandr-lukaszenka-dyktator-rezim-represje-roman-protasewicz-sofia-sapiega

Frans Timmermans twierdzi, że reakcja UE na działania białoruskich władz jest właściwa, ale należy wprowadzić kolejne sankcje i bardziej wspierać społeczeństwo tego kraju. [flickr.com/pes_cor]

Stanowczość jest jedyną odpowiedzią na działania Aleksandra Łukaszenki przypominające najczarniejsze czasy istnienia Związku Radzieckiego. Ale oprócz surowych sankcji, ci, którzy protestują przeciwko prześladowaniom, potrzebują naszej pomocy, pisze specjalnie dla sieci EURACTIV Frans Timmermans, wiceprzewodniczący wykonawczy Komisji Europejskiej.

 

 

Dwie godziny lotu samolotem od Brukseli znajduje się europejski kraj rządzony przez bandytów. To kraj, gdzie wybory zostały tak jawnie i bezwstydnie zmanipulowane, że nawet największa państwowa propaganda nie była w stanie skłonić obywateli do uwierzenia w zwycięstwo dyktatora. 

To kraj, gdzie więzi się, torturuje, odurza i grozi śmiercią setkom pokojowym demonstrantów. Gdzie przywódcy siłą zmusili do lądowania europejski samolot podczas kursu z jednej europejskiej stolicy do drugiej. Świadomie narażali przy tym pasażerów na niebezpieczeństwo, tylko po to, by aresztować dwie młode osoby, legalnie zamieszkujące państwa członkowskie UE, które miały odwagę opowiedzieć się przeciwko bezprawnemu reżimowi i jego przestępstwom.

Unia Europejska zareagowała zgodnie na to skandaliczne wydarzenie, w sposób szybki i przejrzysty. Wkrótce wprowadzone zostaną kolejne sankcje. Jest to konieczne. Ten poziom bandytyzmu wymaga stanowczej odpowiedzi, zwłaszcza jeśli ów bandytyzm zagraża obywatelom UE oraz wpływa bezpośrednio i negatywnie na interesy i bezpieczeństwo państw członkowskich Unii.

Jak dotąd najbardziej dotknięta sytuacją na Białorusi była Litwa, ale nie tylko dlatego, że sąsiaduje z tym krajem. To właśnie Litwa na przestrzeni lat była bezpiecznym schronieniem dla Białorusinów poszukujących wolności. Litwini mają szczególną wrażliwość na represje ze strony Łukaszenki, ponieważ przypominają im one to, czego sami doświadczyli pod okupacją sowiecką. 

Przestępczy sposób, w jaki Roman Protasewicz i Sofia Sapiega zostali porwani, a także haniebne wymuszenie na opozycjoniście przyznania się do winy w telewizji, przypominają najczarniejsze czasy istnienia Związku Radzieckiego, kiedy szef KGB Jurij Andropow udoskonalił system represji w celu eliminowania przeciwników. Był to system stworzony przez niepewnych i bojaźliwych ludzi, którzy wiedzieli, że nie utrzymają swoich kruchych rządów bez uzyskania całkowitej kontroli. 

Fikcyjne procesy, fałszywe zeznania, zmuszanie do spożywania narkotyków, całkowity ostracyzm społeczny, groźby pod adresem rodziny i najbliższych, przymusowe umieszczanie w zakładach psychiatrycznych lub obozach pracy – tak właśnie wyglądał plan Andropowa, obecnie wiernie kopiowany przez Łukaszenkę. 

Cel jest jasny: wzbudzić strach w całym społeczeństwie, pokazując polityczne, moralne i psychologiczne zniszczenie tych, którzy mają w sobie odwagę, aby wystąpić przeciwko reżimowi. Nie wystarczy ich zamknąć ani nawet zamordować. Trzeba ich zupełnie zniszczyć na oczach wszystkich, aby nie zyskali miana bohaterów ani męczenników.

Życie Białorusinów przerodziło się w koszmar. Setki ludzi przebywają w więzieniu, setki tysięcy obawiają się, że mogą być następnymi, a miliony zastanawiają się, jak wiele złego ich jeszcze spotka, zanim reżim upadnie.

Dzieje się to tuż za naszymi granicami, a białoruskie władze usiłują zastraszać tych, którzy zdążyli już uciec do UE. Białorusini są teraz naszymi sąsiadami, współpracownikami i studiują na naszych uniwersytetach. Wielu z nich ma zaledwie dwadzieścia parę lat. Proszę sobie wyobrazić, co to znaczy żyć na wygnaniu i nadal obawiać się, że będzie się następnym zatrzymanym.

Decyzja UE i państwa członkowskich o nałożeniu surowych sankcji była ze wszech miar właściwa, ale powinniśmy zrobić więcej. Musimy wspierać Litwę i inne kraje sąsiadujące z Białorusią poprzez niezwłoczne utworzenie i finansowanie struktur pomocy psychologicznej dla wszystkich osób na uchodźstwie, które jej potrzebują. 

Europejskie uniwersytety powinny zaoferować białoruskim studentom stypendia, a firmy powinny – miejsca pracy lub staże. Tam, gdzie jest to potrzebne, UE powinna dostosować istniejące programy, takie jak Erasmus, aby zapewnić możliwość wsparcia studentom z Białorusi.

Europejscy naukowcy, instytuty badawcze i ośrodki szkolnictwa wyższego powinny wzmocnić współpracę z Białorusinami, gdzie jest to możliwe. Należy wesprzeć niezależne białoruskie media. Unijne media w mogłyby natomiast rozważyć wzięcie swoich białoruskich kolegów pod swoje skrzydła.

To moment prawdy dla nas wszystkich. Musimy wspierać tych, którzy sprzeciwiają się uciskowi, ponieważ wierzymy, że każdy powinien mieć prawo do życia w wolnym kraju. Wiemy też, że jeśli nie staniemy w obronie wyznawanych przez nas wartości, ryzykujemy, że niestabilność i niesprawiedliwość – które są nieodłączną częścią planu białoruskiego dyktatora – dotkną i nas. Działając na rzecz białoruskiego społeczeństwa, działamy dla siebie samych.