Wideoszczyt UE-Chiny i apele o więcej wzajemności w gospodarce

Szczyt UE-Chiny miał rozładować napięcia we wzajemnych relacjach, źródło: EC-Audiovisual Service, European Union 2020, fot. Etienne Ansotte

Szczyt UE-Chiny miał rozładować napięcia we wzajemnych relacjach, źródło: EC-Audiovisual Service, European Union 2020, fot. Etienne Ansotte

Była to pierwsza okazja do unijno-chińskich rozmów na tak wysokim szczeblu od czasu wybuchu pandemii koronawirusa. Rozmowy dotyczyły dziś nie tylko kwestii zdrowotnych czy gospodarczych, ale także klimatycznych.

 

Rozmowy między przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oraz szefem Rady Europejskiej Charlesem Michelem chińskim premierem Li Keqiangiem miały posłużyć rozładowaniu napięcia w unijno-chińskich relacjach. Dodatkowo doszło też do rozmowy Michela z przewodniczącym Chińskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej Xi Jinpingiem.

Wzrost napięcia w relacjach UE-Chiny

Ostatnio to wzajemne napięcie wzmocniło się za sprawą pandemii koronawirusa SARS-CoV-2, która zaczęła się właśnie w Chinach (a jest wiele wątpliwości czy Pekin nie za późno powiadomił świat o powadze zagrożenia). Później zaś Chiny wykorzystywały swoje możliwości w produkcji sprzętu medycznego, aby rozgrywać politycznie państwa europejskie (tzw. dyplomacja maseczkowa).

UE boli też stosowanie przez stronę chińską dezinformacji, a przede wszystkim próba zacierania w zagranicznej przestrzeni medialnej informacji o początkach pandemii. W niedawnym raporcie podlegającego KE zespołu ds. dezinformacji wprost wskazano na wspieranie przez rząd w Pekinie fake newsów.

Kolejna kość niezgody to sytuacja wokół Hongkongu, którego autonomię chińskie władze centralne po kawałeczku okrajają, mimo, że zawarta z Wielką Brytanią umowa gwarantowała dawnej brytyjskiej kolonii pełną niezależność przez przynajmniej 50 lat pod 1997 r.

Dlatego szefowie unijnych instytucji podczas dzisiejszego 6-godzinnego wideoszczytu podkreślali konieczność przestrzegania przez Chiny praw człowieka i swobód obywatelskich, a także poszanowania międzynarodowych zobowiązań.

„Jasno powiedzieliśmy, że to prawo (nowa ustawa o bezpieczeństwie Hongkongu – przyp. red.) jest niezgodne z hongkońskim prawodawstwem, pozbawia go autonomii i jest niezgodne z międzynarodowymi zobowiązaniami Chin” – powiedział Ursula von der Leyen.

Starcia na granicy indyjsko-chińskiej. Zginęło co najmniej 20 żołnierzy

20 indyjskich żołnierzy zginęło we wtorek w starciach z chińskimi siłami.

Apele o więcej wzajemności w gospodarce

Duża część rozmów dotyczyła jednak kwestii gospodarczych, a przede wszystkim równorzędnego traktowania się przez strony. UE zarzuca bowiem Chinom utrzymywanie barier i nadmierną ochronę własnego rynku przed europejskimi podmiotami biznesowymi.

UE i Chiny są dla siebie bardzo ważnymi partnerami ekonomicznymi, a ponadto dwoma gigantycznymi rynkami. Ich wzajemne obroty to średnio ponad 1 mld euro dziennie. Z wyliczeń KE wynika, że tylko USA są większym partnerem handlowym dla UE. Natomiast na liście zagranicznych partnerów Chin to UE zajmuje pierwsze miejsce.

Ale strona unijna zwraca uwagę, że Chiny do tej pory nie otworzyły w pełni swojego rynku dla europejskich inwestorów i nie ograniczyły subsydiów dla podmiotów chińskich, co utrudnia uczciwą konkurencję. Porozumienie o inwestowaniu powinno zostać wdrożone najpóźniej do końca bieżącego roku.

„Podkreślaliśmy konieczność wdrożenia zobowiązań Chin już podczas ubiegłorocznego szczytu” – przypominał Charles Michel. W tym roku unijno-chiński szczyt odwołano z powodu pandemii koronawirusa i zastąpiono wideokonferencją.

Tyle, że teraz w unijno-chińskich relacjach handlowych pojawił się jeszcze czynnik amerykański. Podpisując porozumienie kończące wojnę celną z USA Pekin zobowiązał się do sprowadzania większej ilości amerykańskich towarów (np. produktów rolnych). UE obawia się, że stanie się ofiarą tego porozumienie, bo zmniejszy to (albo nawet po prostu nie zwiększy) importu z Europy do Chin.

Wicepremier Chin w ubiegłotygodniowym liście do wiceprzewodniczącego KE Valdisa Dombrovskisa zapewniał, że UE nie będzie w Państwie Środka gospodarczo dyskryminowana z powodu porozumienia z USA, ale wątpliwości w Brukseli jednak pozostały.

KE podaje bowiem przykład sektora mięsnego. Już ponad 1 tys. amerykańskich przedsiębiorstw dostało specjalne zezwolenia na zwiększony eksport do Chin, podczas gdy w Europie zezwolono na to jedynie ok. 100 firmom.

Dlatego szefowie unijnych instytucji zaapelowali do strony chińskiej o więcej przejrzystości, wzajemności oraz jaśniejszych zasad partnerstwa gospodarczego. UE chce też poprawy dostępu do chińskiego rynku, zwłaszcza w sektorach biotechnologicznym, telekomunikacyjnym czy usług z dziedziny automatyki.

Problemem są jednak nie tylko kwestie utrudniania dostępu do chińskich zamówień i przetargów publicznych czy nadmierne dotowanie rodzimych przedsiębiorstw, ale także zmuszanie europejskich inwestorów do transferu technologii do Chin.

Europa domaga się również, aby Chiny zmniejszyły swoją ofensywę eksportową. Przykładem jest m.in chińska stal, która zalewa światowy rynek. To właśnie od ceł na tego typu produty rozpoczęła się ubiegłoroczna amerykańsko-chińska wojna celna. Ale Europa także odczuła to, że w ostatniej dekadzie Chiny zwiększyły swoje możliwości produkcji stali aż dziesięciokrotnie.

Co więcej, chińskie huty są dotowane państwowo, co bardzo utrudnia im konkurowanie z chińskimi. To istotne, ponieważ spada globalny popyt na stal, co jeszcze dodatkowo pogłębia kryzys gospodarczy wywołany przez pandemię koronawirusa. UE namawia więc Chiny, aby powróciły do dialogu na temat rynku stali na forum G20.

Chiny: Najwięcej nowych zakażeń koronawirusem od połowy kwietnia. Teraz w Pekinie

W Chinach w przeciągu ostatniej doby stwierdzono 57 nowych infekcji koronawirusem SARS-CoV-2. Ostatni raz stwierdzono więcej, czyli 89 przypadków stwierdzono tam dokładnie dwa miesiące temu, czyli 13 kwietnia.

Trudne rozmowy o klimacie

UE chce też, aby Chiny zaczęły ograniczać emisję CO2. O ile bowiem Europa wdraża coraz więcej zobowiązań i planów służących dochodzeniu do neutralności klimatycznej, we wciąż rozwijających podstawowe elementy gospodarki Chinach emisje rosną.

Dziś już prawie 1/4 światowej emisji gazów cieplarnianych pochodzi z Chin, do czego przyczynia się zarówno wzrost chińskiej emisji, jak i ograniczanie emisyjności innych gospodarek. UE ma świadomość, że bez udziału Chin w ujęciu globalnym obniżanie emisji może nie przynieść zakładanego efektu klimatycznego.

Ale Europie trudno jest namówić Chiny do stawiania sobie ambitnych celów klimatycznych. Wciąż nie wdrożono tam np. systemu handlu pozwoleniami na emisje. Dlatego unijna sugestia, aby wzorem UE Chiny też dochodziło do neutralności emisyjnej w najbliższych dekadach, jest trudna do przeforsowania.

Bruksela, która chce aby cała UE była neutralna klimatycznie do 2050 r. (na co na nie zgadza się wśród państw członkowskich już tylko Polska), podsuwa Chinom pomysł celowania w neutralność klimatyczną już w 2060 r., co na razie w Pekinie nie przynosi zrozumienia.

W przyszłym roku jednak Chiny ogłoszą swój kolejny 5-letni plan gospodarczy, a UE ma nadzieję, że uda się (np. zwiększaniem wymiany handlowej) przekonać Chińczyków do większych ambicji klimatycznych już w tej następnej „pięciolatce”.