Trump wycofuje część wojsk z Niemiec. Czy żołnierze z Niemiec trafią do Polski?

Prezydenci Andrzej Duda i Donald Trump w Nowym Jorku, źródło Jakub Szymczuk KPRP

Prezydenci Andrzej Duda i Donald Trump w Nowym Jorku, źródło Jakub Szymczuk KPRP

Prezydent USA Donald Trump zdecydował, że kontyngent amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Niemczech zostanie zmniejszony o 9,5 tys. osób. Docelowo ma on nie przekraczać 25 tys.

 

Trump wycofuje część wojsk z Niemiec

Jak wynika z informacji „Wall Street Journal”, decyzję o wycofaniu części wojsk amerykańskich z Niemiec podjęli Donald Trump oraz sekretarz obrony Mark Esper. Prezydent USA uważa bowiem, że Berlin zbyt mało wydaje na obronność (nie realizuje natowskiego celu wydawania 2 proc. PKB na sprawy wojskowe) i sam powinien więcej wydawać na swoje bezpieczeństwo.

Obecnie w Niemczech stacjonuje 34,5 tys. żołnierzy amerykańskich. Po wycofaniu niemal jednej trzeciej kontyngentu, na terytorium niemieckim ma ich pozostać maksymalnie 25 tys. W dłuższej perspektywie Amerykanie mogą wycofać nawet 15 tys. swoich żołnierzy z Niemiec.

Na plany amerykańskie zareagował już minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas. W rozmowie z „Bildem” przyznał, że więzi transatlantyckie pozostają mocne, ale relacje z USA są „skomplikowane”, a poza tym „obecność amerykańskich żołnierzy w Niemczech służy interesom obu krajów”.

Czechy: Rząd wydalił z kraju dwóch pracowników ambasady Rosji

Sprawa domniemanego otrucia prezydenta Pragi Zdeněka Hřiba oraz burmistrza 6. dzielnicy Ondřeja Kolářa znalazła swoją kontynuację

Żołnierze z Niemiec trafią do Polski?

Nie jest jeszcze jasne, czy amerykańscy żołnierze, którzy nie będą stacjonować w Niemczech, wrócą do USA czy zostaną rozmieszczeni w innych państwach sojuszniczych. Po artykule WSJ pojawiły się spekulacje, że część żołnierzy może trafić do Polski.

Do możliwości tej odniósł się już premier Mateusz Morawiecki, mówiąc w rozmowie z RMF FM, że ma „głęboką nadzieję, że część tych żołnierzy stacjonujących dzisiaj w Niemczech i wycofywanych przez USA trafi do Polski. Będzie to wzmocnienie wschodniej flanki NATO”.

Bardziej zachowawczo wypowiedział się szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski. „Polska nie wiąże obecności wojsk amerykańskich w naszym kraju z obecnością w żadnym inny państwie sojuszniczym”, stwierdził.

Japonia nie potępi razem z USA chińskiej ustawy dot. Hongkongu. Dlaczego Japonia „gra na dwa fronty”?

Japonia nie zdecydowała się podpisać pod wspólnym stanowiskiem USA, Kanady, Australii oraz Wielkiej Brytanii.

Jak reaguje świat?

W Niemczech głos Maasa, który w dyplomatyczny sposób wyraził niezadowolenie z decyzji Trumpa, nie jest odosobniony. Bernd Riegert, korespondent Deutsche Welle, pisze, że decyzja prezydenta USA to zagrywka wyborcza, która ucieszy jedynie Władimira Putina. Niemniej, twierdzi Riegert, Europa musi wziąć na siebie ciężar zapewnienia sobie bezpieczeństwa, co przywodzi skojarzenia z wypowiedziami Angeli Merkel ze stycznia 2017 r., kiedy po wyborze Donalda Trumpa, kanclerz mówiła właśnie, że Europa musi zatroszczyć się o własne bezpieczeństwo.

W podobnym duchu co Maas zdążył się już wypowiedzieć Norbert Röttgen, który jest przewodniczącym komisji spraw zagranicznych Bundestagu. Nie wszyscy w Niemczech są jednak niezadowoleni z decyzji Trumpa. Lewicowa Die Linke, głosem Dietmara Bartscha, stwierdziła, że Niemcy powinny się z tą decyzją pogodzić, a ponadto zaoszczędzą mnóstwo pieniędzy, kiedy amerykańskie wojska nie będą już stacjonować w Niemczech.

Za oceanem decyzję Trumpa skrytykował amerykański generał Ben Hodges, który stwierdził, że to „kolosalna pomyłka”, zaś konserwatywny i nie zawsze krytyczny wobec Trumpa „Wall Street Journal” w artykule redakcyjnym stwierdził, że ze względu na chińskie zagrożenie „Ameryka potrzebuje sojuszników na całym świecie”, tymczasem w związku z tą decyzją „nie zostało wydane żadne oficjalne oświadczenie, ani wytłumaczenie”.

Przez polskich komentatorów decyzja Trumpa też nie została przyjęta pozytywnie. „Jest jasne, że Donald Trump nie wycofuje żołnierzy z Niemiec po to, by wesprzeć flankę wschodnią. Nie jest to działanie na rzecz Polski czy państw bałtyckich. Lecz skierowane przeciwko Niemcom”, pisze w „Rzeczpospolitej” Jerzy Haszczyński.

W tym samym duchu w „Gazecie Wyborczej” pisze Roman Imielski: „Nawet jeśli Trump przerzuci do Polski wycofywane z Niemiec wojska, to lekceważąc Berlin, Paryż czy Rzym per saldo obniża bezpieczeństwo naszego kraju”.