USA wzywa Europę do wspólnej walki z „agresją” Chin. „Nie możemy pozwalać na prześladowanie ludzi”

Antony Blinken, USA, sekretarz stanu

„Kiedy działamy razem, jesteśmy wobec Chin silniejsi i o wiele skuteczniejsi, niż gdyby każdy z nas podejmował własne kroki”, stwierdził sekretarz stanu USA Antony Blinken. / Zdjęcie: NATO, https://www.nato.int/cps/en/natohq/photos_182460.htm. Content policy: https://www.nato.int/copyright/

Ameryka i UE muszą wspólnie odpowiadać na stosowanie przez Chiny „agresji i przymusu”, zaapelował w Brukseli sekretarz stanu USA Antony Blinken. Na początku tygodnia Stany Zjednoczone wraz z sojusznikami wprowadzili antychińskie sankcje w związku z traktowaniem Ujgurów w prowincji Sinciang.

 

Jak stwierdził Blinken, USA chce współpracować z Europą w kwestiach „obrony wspólnego interesu gospodarczego” obu stron i „przeciwdziałania niektórym agresywnym i noszącym znamiona przymusu działaniom Chin, jak również naruszeniom przez ten kraj międzynarodowych zobowiązań, także w przeszłości”.

Strony USA i UE zgodziły się co do potrzeby dialogu nad – jak określił szef unijnej dyplomacji Josep Borrell – „pełnym zakresem możliwości i wyzwań”, jakie niosą za sobą relacje z Chinami. „Zgadzamy się co do tego, że Chiny są jednocześnie naszym partnerem, ale też konkurentem, systemowym rywalem”, powiedział Borrell po spotkaniu z Antonym Blinkenem, do którego doszło na marginesie drugiego dnia spotkania ministrów spraw zagranicznych NATO.

Blinken: Razem jesteśmy silniejsi wobec Chin

„Kiedy działamy razem, jesteśmy silniejsi i o wiele skuteczniejsi, niż gdyby każdy z nas podejmował własne kroki”, zwrócił uwagę Blinken. Przypomniał, że PKB Stanów Zjednoczonych stanowi ok. 1/4 światowego wskaźnika, ale już PKB USA i ich sojuszników w Europie i w Azji to łącznie 60 proc. wartości światowej. „Chinom o wiele trudniej będzie to zignorować”, podkreślił.

W poniedziałek (22 marca) Stany Zjednoczone, Unia Europejska, Wielka Brytania i Kanada nałożyły na Chiny sankcje w związku z traktowaniem mniejszości ujgurskiej. Restrykcje objęły czterech urzędników administracji Sinciangu, którym zamrożono aktywa i zakazano wjazdu na teren krajów, które przyjęły sankcje.

Chiny zastosowały sankcje odwetowe wobec 10 Europejczyków, w tym deputowanych oraz pracowników uniwersyteckich, a także czterech instytucji, m.in. Komitetu Polityki i Bezpieczeństwa Rady Unii Europejskiej, założonej przez byłego sekretarza generalnego NATO Andersa Fogha Rasmussena, organizacji Alliance for Democracies Foundation oraz niemieckiego think-tanku Merics, z którym współpracują także polscy analitycy. Pekin zarzucił tym organizacjom i instytucjom „rozprzestrzenianie z premedytacją kłamstw i dezinformacji”.

Według Blinkena chińskie sankcje odwetowe dobitnie pokazują, że USA i Europa „muszą pozostać nieugięte i działać razem”. W przeciwnym razie, jak podkreślił, wysyłają Chinom sygnał, że mogą one bezkarnie prześladować ludzi.

Chiny i Rosja jednoczą się przeciwko sankcjom. "Ingerencja w sprawy wewnętrzne niepodległego państwa jest niedopuszczalna”

Ławrow uważa, że nakładane sankcje zbliżają Rosję do Chin, a wpływają negatywnie na jej stosunki z Unią Europejską.

„Nasi sojusznicy nie będą musieli wybierać między nami a Chinami”

Chiny są gospodarczym rywalem, ale i kluczowym partnerem UE, dlatego w ostatnich latach, wraz z rosnącą potęgą Pekinu Bruksela ma problemy z pogodzeniem interesów gospodarczych z potrzebą zajęcia bardziej stanowczego stanowiska wobec Chin, wynikającą z jednej strony z pozycji Chin jako konkurenta, a z drugiej – z łamania przez ten kraj praw człowieka.

W grudniu Unia Europejska i Chiny osiągnęły porozumienie polityczne w sprawie kompleksowej umowy inwestycyjnej (CAI). Było to na kilka tygodni przed zaprzysiężeniem Joego Bidena i pojawiły się wówczas głosy, że krok ten może zaszkodzić próbom przyszłego prezydenta USA ostrzejszego podejścia do Pekinu.

Amerykański sekretarz stanu zapewnił jednak, że „Stany Zjednoczone nie będą wymuszały na sojusznikach postawy „my albo oni”, jeśli chodzi o relacje z Chinami”. Ostrzegł przed niebezpieczeństwem związanym z działaniami ChRL – jak wskazał, „nie znaczy to jednak, że państwa nie mogą współpracować z Chinami tam, gdzie jest to możliwe, na przykład w kwestii zmian klimatu i bezpieczeństwa zdrowotnego”.

Stoltenberg: Chiny nie podzielają naszych wartości

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg stwierdził w środę, że Sojusz „nie postrzega Chin jako przeciwnika”, podkreślając jednak, że „wzrost potęgi Chin ma bezpośrednie konsekwencje dla naszego bezpieczeństwa”. Przypomniał, że Pekin inwestuje duże sumy w wyposażenie wojskowe i wzmacnia potencjał nuklearny.

„Co jednak ważniejsze, Chiny nie podzielają naszych wartości. Widzieliśmy to w podejściu do demokratycznych protestów w Hongkongu, a także w prześladowaniu mniejszości ujgurskiej we własnym kraju oraz w działaniach, naruszających (geopolityczny – red.) porządek oparty na zasadach”, ocenił Norweg.