Unijne sankcje dla prorosyjskich separatystów z Donbasu

Bruksela. Rada UE ds. Ogólnych, źródło KE

Bruksela. Rada UE ds. Ogólnych, źródło KE

Rada UE zatwierdziła wczoraj (10 grudnia) unijne sankcje wobec dziewięciu osób zaangażowanych w organizację nielegalnych wyborów w Donbasie. Ministrowie spraw zagranicznych państw UE nie zdecydowali się jednak na żadne restrykcje za rosyjski atak na ukraińskie okręty w Cieśninie Kerczeńskiej.

 

Sankcjami objęci zostali: przewodnicząca Centralnej Komisji Wyborczej tzw. Donieckiej Republiki Ludowej Olga Pozdniakowa, szefowa CKW tzw. Ługańskiej Republiki Ludowej Ołena Krawczenko, wybrany przywódca Ługańskiej Republiki Leonid Pasicznyk, przewodniczący tzw. Rady Ludowej Donieckiej Republiki Ludowej Wołodymyr Bidiowka oraz jego odpowiednik z Ługańskiej Republiki Ludowej Denys Myrosznyczenko. Ponadto na liście znaleźli się też wiceszefowie i sekretarz komisji wyborczych z Donbasu. Żadna z osób, które znalazły się na tej liście, nie będzie mogła wjechać na terytorium UE, a ich aktywa w Unii zostaną zablokowane.

Unijne sankcje dla organizatorów wyborów w Donbasie?

Z inicjatywy Polski UE ma objąć sankcjami dziewięć osób związanych z organizacją wyborów na wschodzie Ukrainy. Ostateczna decyzja w tej sprawie ma zapaść w najbliższą środę. Tymczasem separatyści wciąż atakują w Donbasie, a szef NATO ostrzega Europę przed rosyjskimi rakietami.

Sankcje za “wybory” w Donbasie

Zatwierdzone wczoraj sankcje dotyczą „wyborów” z 11 listopada, podczas których mieszkańcy Donbasu wybrali nowych przywódców i członków Rad Ludowych, czyli separatystycznych parlamentów powołanych w dwóch tzw. republik: donieckiej i ługańskiej. Separatyści z  ogłosili datę wyborów we wrześniu, po śmierci przywódcy Donieckiej Republiki Ludowej Ołeksandra Zacharczenki, który zginął w zamachu bombowym 31 sierpnia w Doniecku.

Początkowo Francja i Niemcy proponowały rozszerzenie listy osób objętych unijnymi sankcjami  jedynie o kolejne pięć nazwisk, jednak Polska oraz inne kraje naszego regionu forsowały większą ich liczbę i ostatecznie stanęło na sankcjach wobec dziewięciu osób.

Ukraina i Zachód uznały głosowanie na wschodzie Ukrainy za nielegalne i sprzeczne z porozumieniami mińskimi w sprawie uregulowania konfliktu w Donbasie. Prezydent Francji Emmanuel Macron i kanclerz Niemiec Angela Merkel, uznali wtedy, że wybory zorganizowane przez separatystów podważają integralność i suwerenność Ukrainy.

Po nielegalnych wyborach w Donbasie bez zmian

Prezydent Macron i kanclerz Merkel wspólnie uznali głosowanie w Donbasie za bezprawne. W tzw. Donieckiej Republice Ludowej liderem niedzielnych (11 listopada) wyborów okazał się dotychczasowy przywódca Denis Puszylin, a w Ługańskiej – pełniący analogiczną funkcję Leonid Pasicznyk.

Bez decyzji ws. sankcji za atak w  Cieśninie Kerczeńskiej

Na poniedziałkowym spotkaniu unijni ministrowie zajęli się również rosyjskim atakiem na ukraińskie okręty w Cieśninie Kerczeńskiej. Polska i państwa bałtyckie opowiedzieli się za tym, żeby UE rozszerzyła swoje sankcje wobec Rosji za użycie siły wobec jednostek sąsiedniego państwa. Na razie nie ma jednak mowy o takiej decyzji.

“Mówiłam, że musimy mieć na stole wszystkie elementy tej sytuacji i wówczas będziemy mogli zadać sobie pytanie, czy sankcje są niezbędne” – tłumaczyła przed rozpoczęciem obrad Karin Kneissl szefowa dyplomacji Austrii, która do końca roku sprawuje prezydencję UE. Minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas stwierdził natomiast, że w obawie przed pogorszeniem sytuacji UE wzywa tylko obie strony do wysiłków na rzecz deeskalacji napięcia.

Rośnie zniecierpliwienie

Kilka państw członkowskich jest jednak zniecierpliwionych tym, że odpowiedź UE na rosyjski atak, ogranicza się do wyrażenia zaniepokojenia. “Trudno tutaj mówić o prowokacji ze strony ukraińskiej, ponieważ to do jej okrętów otworzono ogień. To rażące naruszenie prawa międzynarodowego, które nie może zostać bez konsekwencji” – oświadczył szef litewskiej dyplomacji Linas Linkeviczius.

Moskwa oskarżyła bowiem Kijów o prowokację w Cieśninie Kerczeńskiej, a w moskiewskich aresztach przetrzymywani są marynarze należący do załóg trzech niewielkich okrętów wojennych przejętych przez Rosję 25 listopada. Rosjanie ostrzelali je m.in. z myśliwca i śmigłowca bojowego, gdy zmierzały z Odessy nad Morzem Czarnym do Mariupola nad Morzem Azowskim. Ukraina uznała incydent za otwartą agresję.

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko, którego pozycja przed przyszłorocznymi wyborami jest bardzo słaba, zdecydował się na wprowadzenie w części obwodów kraju stanu wojennego. Obserwatorzy podkreślają, że taka decyzja  nie zapadła nawet wtedy, gdy na wschodzie kraju trwały zacięte walki.

Stan wojenny na Ukrainie. Społeczność międzynarodowa potępia Rosję

Stan wojenny na Ukrainie będzie trwać miesiąc – zdecydował ukraiński parlament w reakcji na atak rosyjskich okrętów w Cieśninie Kerczeńskiej. Tego samego dnia zarówno NATO, jak i Rada Bezpieczeństwa potępiły Rosję za bezprawne działania w rejonie Morza Azowskiego.