Ukrainie grozi wojna z Rosją o wodę?

Alex Tora by wikimedia

Największa od ponad stulecia susza dotknęła okupowany przez Rosję Krym, który nie ma własnych zasobów słodkiej wody. Tymczasem w reakcji na aneksję ukraińskie władze zamknęły w 2014 r. śluzy doprowadzające wodę do Kanału Północnokrymskiego, który zaopatrywał w wodę cały półwysep. Teraz Rosja zbroi zaanektowane terytorium i rosną obawy przed wojną o wodę.

 

Rosja, mimo epidemii koronawirusa, intensywnie zwiększa liczebność wojsk na Krymie. O wielkiej koncentracji wojsk rosyjskich na całej długości granic Rosji z Ukrainą, zwłaszcza na Krymie informuje nie tylko ukraiński wywiad, ale także amerykańscy obserwatorzy, którzy ostrzegają przed inwazją Moskwy w tamtym rejonie.

Tymczasem od 2014 r. w Donbasie wciąż trwają, choć z różnym nasileniem, walki wspieranych militarnie przez Rosję separatystów z oddziałami ukraińskiej armii. W wojnie na wschodzie Ukrainy śmierć poniosło już ponad 13 tys. osób, w tym ok. trzy tysiące cywilów.

Krymowi grozi katastrofa ekologiczna

Ponieważ jedyne zasoby słodkiej wody są na terytorium Ukrainy, to wobec klęski suszy Kreml może posunąć się do użycia siły, żeby uzyskać do niej dostęp – cytuje Onet ostrzeżenie niezależnego dziennikarza Marka Sieranta. Przywołując zdanie ukraińskich wojskowych dziennikarz pisze z Kijowa, że szybki wzrost liczebności rosyjskich oddziałów na półwyspie może świadczyć o przygotowaniach Moskwy do kolejnej inwazji na Ukrainę.

Niedługo po aneksji Krymu w 2014 r., ówczesny prezydent Ukrainy Petro Poroszenko nakazał zamknięcie śluz doprowadzających wodę do 400-kilometrowego Kanału Północnokrymskiego, który zaopatrywał cały półwysep w wodę. Poroszenko zapowiedział wtedy, że ws. dostaw wody “żadnych rozmów, żadnych prób, żadnych małych kroków” nie będzie i podkreślił, że – jest to polityczne stanowisko Ukrainy.

Prezydent Ukrainy: Nie mamy wyboru – musimy rozmawiać z Rosją

O konflikcie w Donbasie Ukraina musi rozmawiać z Rosją i prezydentem Putinem – twierdzi Wołodymyr Zełenski.

Od tego czasu zapasy wody na Krymie maleją, a Rosjanom nie udaje się doprowadzić do negocjacji w tej sprawie ze stroną ukraińską. Tymczasem bez dostaw, które dawniej doprowadzały kanałem wodę z Dniepru, Krymowi grozi katastrofa ekologiczna. Na apele Moskwy o ponowne otwarcie śluzy, Kijów niezmiennie stawia jeden  warunek: rezygnacja Rosji z okupacji i natychmiastowe wycofanie  wojsk z półwyspu.

Rośnie napięcie po obu stronach

Socjolog Mykoła Sungurowski dyrektor programów wojskowych niezależnego think tanku Centrum Razumkowa napisał na portalu Slovo i Dilo, że Ukraina słusznie zamknęła śluzę na Dnieprze w Nowej Kachowce, mieście oddalonym o ok. 80 km. od granicy Krymu. “Rosyjska Federacja mogła o tym pomyśleć, kiedy zabierała się do aneksji Krymu, a nie występować z wezwaniami o konieczności dostaw wody z Dniepru” – cytują jego wypowiedź media. Jego zdaniem “żadne humanitarne idee” nie usprawiedliwiają zgody na wznowienie dostaw wody.

Natomiast wiceszef komitetu obrony rosyjskiej Dumy Państwowej Andriej Krasow ostrzegł, że Ukrainę czeka “smutny koniec”. “Ukraińskie siły zbrojne są nieprzygotowane do realnych działań bojowych. Jeśli zainicjują jakąkolwiek prowokację, to dla Ukrainy zakończy się to wszystko bardzo tragicznie” – powiedział agencji Interfax.

Tymczasem w ocenie przewodniczącego Medżlisu (parlament Tatarów krymskich) Refata Czubarowa „wody na półwyspie realnie jest na półtora miesiąca i nie wystarczy jej nawet na potrzeby armii”. “Jeżeli dostawy wody nie zostaną wznowione, oni mogą sięgnąć po scenariusz siłowy” – powiedział w wywiadzie radiowym. “To oznacza, że wojska rosyjskie mogą uderzyć na północ, by sięgnąć po źródła wody dla Krymu” – doprecyzował Czubarow.

Przewiduje się, że celem byłby ważny strategicznie obwód chersoński, gdzie znajduje się zamknięta śluza na Dnieprze. Dla Ukrainy, po utracie Krymu, ten obwód stanowi bowiem nową bramę wodną, natomiast dla Rosji zajęcie tego regionu oznaczałoby zyskanie lądowego połączenia nie tylko z okupowanym Donbasem, ale też drogi do Odessy i Naddniestrza.

Przygotowania do inwazji?

W raporcie Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE), przedstawionym na początku lipca, Ukraińcy sugerują, że podczas planowanych przez Rosję na wrzesień manewrów „Kaukaz 20”, które odbędą się na Morzu Czarnym, może dojść do zmasowanego ataku na Ukrainę z kierunku południowego. Strona ukraińska nie wyklucza również działań z północy i wschodu.

Gen. Leonid Holopatiuk, odpowiedzialny w Ministerstwie Obrony za wojskową współpracę międzynarodową, twierdzi, że Rosja od kilku lat militaryzuje strefę niczyją w Donbasie, która oddziela siły ukraińskie od oddziałów rebeliantów. “Liczebność rosyjskich sił lądowych, rozmieszczonych wzdłuż granicy z Ukrainą wynosi około 87 tys. żołnierzy, 1100 czołgów, 2600 pancernych wozów bojowych, 1100 systemów artyleryjskich, 360 systemów rakiet bojowych i 18 systemów taktycznych rakiet balistycznych” – przekazał Holopatiuk podczas niedawnej wideokonferencji zorganizowanej przez OBWE.

Według niego rosyjskie siły pozostają w pełnej gotowości bojowej, więc są zdolne do natychmiastowych działań ofensywnych na terytorium Ukrainy. Dodał też, że na samym tylko Krymie stacjonuje blisko 32 tys. rosyjskich żołnierzy i że zreorganizowano obronę nadbrzeżną, która składa się teraz z dwóch brygad Gwardii Narodowej i Służby Granicznej Federacji Rosyjskiej.

Rosja znacząco wzmocniła siły powietrzne, stacjonujące na Krymie, tworząc grupy bombowe i szturmowe, a ukraiński wywiad twierdzi, że Kreml prawie zakończył odbudowę dwóch ważnych lotnisk na Krymie: Belbek i Gwardijskije. Wzmocniono też siły morskie o siedemdziesiąt kutrów bojowych i sześć łodzi podwodnych, na których znajduje się ponad osiemdziesiąt rakiet. Rosja przerzuciła ponadto na Krym sześćdziesiąt trzy samoloty bojowe i trzydzieści helikopterów. Poważnie wzmocniono także oddziały pancerne.

Natomiast Ukraina w ramach pomocy wojskowej USA otrzymała pod koniec czerwca przeciwczołgowe systemy Javelin. Ponadto Departament Stanu USA wyraził zgodę na sprzedaż Ukrainie szesnastu kutrów bojowych typu „Mark VI” i uzbrojenia za ponad 600 mln dolarów.

Ukraina członkiem Programu Rozszerzonych Możliwości NATO

Współpraca Ukrainy z NATO wkracza na nowy poziom. Kraj przystąpił do Programu Rozszerzonych Możliwości Sojuszu.

Putin: Rosja ma pełne prawo do roszczeń terytorialnych wobec b. republik ZSRR

Moskwa zaprzecza jednak, by przygotowywała się do jakiejkolwiek akcji militarnej. “To jakiś absolutny idiotyzm, do tego podszyty antyrosyjską histerią” – ocenił rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow raport Holopatiuka. Jednak prezydent Władimir Putin powiedział w niedawnym wywiadzie telewizyjnym, że Rosja ma pełne prawo do roszczeń terytorialnych wobec byłych republik Związku Radzieckiego, które opuściły ZSRR po jego rozpadzie w 1991 r., i że tę katastrofę należałoby jakoś „naprawić”.

Natomiast związany z rosyjskim resortem obrony redaktor naczelny czasopisma „Nacjonalna Oborona” płk Igor Korotczenko nie kryje, że w razie konfrontacji “ledwie pół godziny i ukraińskiej marynarki nie byłoby”. Na pytanie “Rz” o militaryzację Krymu przekonuje, że to „z powodu aktywności NATO na Morzu Czarnym”.

Znów incydent na granicy Armenii i Azerbejdżanu. Dziś zginęło kolejne 7 osób

Gorąco na granicy między skonfliktowanymi Armenią i Azerbejdżanem. W kolejnym incydencie zginęło tam siedmiu Azerów, w tym wysocy rangą oficerowie. Strona armeńska nie informowała o ofiarach śmiertelnych. Zwiększone napięcie trwa od niedzieli (12 lipca).

USA ostrzega przed inwazją we wrześniu

Amerykańscy analitycy, podobnie jak ukraińscy, ostrzegają przed zaostrzeniem sytuacji na wschodzie i południu Ukrainy. Prezes amerykańskiego think tanku Jamestown Foundation Glen Howard przewiduje, że w związku z rekordowo suchym latem, w regionie Morza Czarnego może dojść do eskalacji konfliktu. Podczas czerwcowej konferencji online poświęconej bezpieczeństwu powiedział, że Rosjanie, chcą zapewnić sobie dostęp do wody jaką z Dniepru można dostarczyć na Krym jedynie Kanałem Północnokrymskim.

Również były dowódca amerykańskich wojsk w Europie gen. Ben Hodges jest zdania, że Rosjanie nie bez przyczyny koncentrują tak znaczne siły i dozbrajają je najnowocześniejszym sprzętem wojskowym. “Ukraina nie zamierza atakować Rosji. Musimy uważnie obserwować sytuację szczególnie w kontekście wody na Półwyspie Krymskim” – podkreślił w rozmowie z agencją Unian. “Rosja już ogłosiła humanitarną katastrofę, a naszej uwadze nie powinny umykać wrześniowe manewry `Kaukaz 2020`” – dodał amerykański generał.

Tymczasem Mykoła Bielieskow z Narodowego Instytutu Studiów Strategicznych ostrzegł w Radiu Swoboda, że rosyjska armia jest w stanie przejść do aktywnych działań bojowych przeciwko Ukrainie nawet bez wrześniowych ćwiczeń. Jego zdaniem z powodu pandemii koronawirusa manewry Kaukaz-2020 będą miały mniejszą skalę niż zwykle. Również w jego ocenie po reformie rosyjska armia jest w stałej bojowej gotowości. „Dlatego zagrożenie dla Ukrainy jest w pewien sposób stałe i nasi wojskowi przygotowują się do najgorszego scenariusza” – przyznał ekspert.

Ukraina ma nowego premiera

Dotychczasowy wicepremier Denys Szmyhal został wczoraj nowym szefem ukraińskiego rządu. Wcześniej parlament przyjął dymisję premiera Ołeksija Honczaruka i jego gabinetu.

Ukraina spodziewa się rosyjskiego ataku

Zastępca szefa Sztabu Generalnego Oleksij Taran powiedział w wywiadzie prasowym, że Ukraina spodziewa się ataku i jest do niego gotowa. “Ich plany są nam znane i oczywiste. Zbrojne Siły Ukrainy szykują się do obrony wzdłuż całej ukraińskiej granicy. Nie tylko na obecnym froncie w Donbasie, ale także w innych regionach, włączając w to granicę z Białorusią oraz w pobliżu Krymu” – zapewnił.

Na początku zeszłego tygodnia nowy dowódca Ukraińskiej Marynarki Wojennej kontradmirał Ołeksij Nejiżpapa (objął to stanowisko 11 czerwca) ostrzegł, że trwający od ponad sześciu lat konflikt rosyjsko-ukraiński może rozszerzyć się o nową wojnę – o wodę. W wywiadzie dla odesskiego portalu dumskaya.net., na który powołują się media, przyznał w zeszłą niedzielę (5 lipca)  ukraińska marynarka wojenna przygotowuje się do poważnej konfrontacji wojskowej.

Nejiżpapa oświadczył, że gdy tylko na Krymie rozpocznie się odbudowa Kanału Północnokrymskiego, to to będzie sygnałem, że “Rosja szykuje się do wielkiej konfrontacji”. “Wtedy będziemy musieli odpowiedzieć na wyzwanie” – podkreślił uprzedzając, że pociągnie to za sobą śmierć wielu ukraińskich żołnierzy i cywilów.

Były dowódca ukraińskiej floty wiceadmirał Siergiej Hajduk uważa tymczasem, że jeśli Rosjanie zaatakują od strony Krymu, to będzie nie tylko operacja lądowa, ale również w powietrzu i na morzu. “Niewykluczone, że przy okazji będą chcieli przebić korytarz, który połączyłby okupowaną część Donbasu z półwyspem wzdłuż Morza Azowskiego” – powiedział “Rzeczpospolitej”. Również wiceszef ukraińskiego MSZ Wasyl Bodnar nie wyklucza, że Rosja może zaatakować z powodu braku dostaw wody na Krym. On też przypomniał, że władze Ukrainy już dawno zdecydowały, że woda nie będzie dostarczana na półwysep, dopóki nie wróci on pod kontrolę Kijowa.

Walki w Donbasie trwają, ale wymiana jeńców bliska?

Wysocy rangą przedstawiciele prezydentów Rosji i Ukrainy spotkali się w Mińsku w sprawie dalszej wymiany jeńców oraz kontynuacji rozmów na szczycie w tzw. formacie normandzkim. Tymczasem w Donbasie wciąż trwają walki i giną ludzie.

Zamknięty kanał i susza

Kanał Północnokrymski, którego budowę rozpoczęto jeszcze za czasów Chruszczowa w latach 60., aż do 2014 roku zapewniał 85 proc. zapotrzebowania Krymu na słodką wodę. Używana była przede wszystkim do celów przemysłowych i rolniczych, a wody pitnej w dostatecznej ilości dostarczały źródła własne. Jednak wobec największej od 150 lat suszy, która nawiedziła Krym sytuacja z wodą na półwyspie staje się krytyczna.

Moskwa domaga się od Ukrainy wznowienia dostaw wody na półwysep, ale Kijów odpowiada, że może wznowić dostawę wody z Dniepru tylko pod warunkiem zakończenia okupacji. Oficjalne stanowisko Kijowa jest niezmienne – na początku czerwca minister spraw zagranicznych Dmytro Kuleba stwierdził, że „Ukraina nie planuje pomagać Rosji w rozwiązywaniu jej problemów” na Krymie.

Według oficjalnych danych, które przywołują media, w krymskich zbiornikach jest nawet trzy razy mniej wody niż w zeszłym roku, bo tylko ok. 110 mln metrów sześciennych. Ale według nieoficjalnych danych, wody jest jeszcze mniej – 85 mln metrów sześciennych. Przedstawiciel rosyjskich władz na Krymie Siergiej Aksionow już na początku czerwca przyznał, że ten rok jest najsuchszym, jaki odnotowano przez 150 lat obserwacji.