Ukraina: Biura podróży pomagają kupić fałszywe wyniki testów na koronawirusa?

Coraz więcej krajów wymaga od przybywających do nich turystów zaświadczeń o braku zakażenia koronawirusem (Photo by Raygar He on Unsplash)

Coraz więcej krajów wymaga od przybywających do nich turystów zaświadczeń o braku zakażenia koronawirusem (Photo by Raygar He on Unsplash)

Ukraińskie media donoszą, że turyści z tego kraju kupują za pomocą biur podróży podrobione wyniki testów na obecność koronawirusa w organizmie. Chodzi oczywiście o dokumenty z negatywnym wynikiem, które pozwalają pojechać na urlop tam, gdzie taki dokument jest wymagany.

 

O sprawie poinformował portal RBK-Ukraina, który po głosach od swoich czytelników przeprowadził dziennikarską prowokację. Dziennikarz, udając potencjalnego turystę, wysłał zapytania do dziesięciu działających na Ukrainie biur podróży. Dwa z nich w ciągu kilku godzin odpowiedziały pozytywnie.

Nie były to co prawda największe ukraińskie biura podróży (te prośby o pomoc z zdobyciu fałszywego wyniku testu zignorowały), ale jednak spółki wysyłające na zagraniczne wakacje tysiące Ukraińców.

UNWTO: Globalna branża turystyczna straciła przez koronawirusa 460 mld dolarów w niecałe trzy miesiące

Działająca w strukturach ONZ Światowa Organizacja Turystyki (UNWTO) opublikowała swoje statystyki dotyczące strat w sektorze turystycznym w związku z wybuchem pandemii koronawirusa. W pierwszym półroczu 2020 r. było to 460 mld dolarów.

Fałszywka tańsza i szybsza od oryginału

W obu przypadkach zastrzeżono, że biura podróży same takich podrobionych dokumentów nie oferują, ale „mogą pomóc” w ich załatwieniu. Oba podały też cenę takiego dokumentu. Było to albo 800 hrywien, albo 500 hrywien. Jedno z nich kusiło nawet, że cenę można obniżyć do 400 hrywien.

To o wiele mniej niż koszt przeprowadzenia prawdziwego testu na koronawirusa, który na Ukrainie kosztuje nawet 2 tys. hrywien. Co więcej, na wyniki testu należy poczekać 2-3 dni, co utrudnia skorzystanie z atrakcyjnych cenowo ofert last minute. Fałszywy wynik testu można zaś odebrać od ręki.

Nie bez znaczenia jest także fakt, że kupując podrobione zaświadczenie o braku infekcji koronawirusem – zawsze będzie się miało negatywny wynik, choć – jak podkreśla RBK-Ukraina – większość kupujących fałszywki osób mówi raczej o cenie i załatwianiu całej procedury online, a więc bez konieczności składania wizyty w placówce medycznej.

Islandia przywraca część obostrzeń z powodu rosnącej liczby zakażeń koronawirusem

Islandzki rząd ogłosił ponowne wprowadzenie części przeciwepidemicznych obostrzeń w związku z ponownym pojawieniem się infekcji koronawirusem SARS-CoV. Dzięki wcześniejszemu masowemu testowaniu obywateli i turystów udało się epidemię, zwalczyć niemal całkowicie, ale teraz jest strach przed jej powrotem.

Z fałszywką np. do Egiptu

Fałszywe zaświadczenia służą Ukraińcom do wyjazdów na wakacje w krajach, które wpuszczają obecnie ukraińskich obywateli, ale wymagają albo negatywnego wyniku testu na koronawirusa, albo odbycia kwarantanny po przylocie.

To przede wszystkim bardzo popularny wśród ukraińskich turystów Egipt, ale także Tunezja. W przypadku krajów członkowskich Unii Europejskiej ten sposób wjazdu się nie sprawdza, bowiem Ukrainy nie ma opracowywanej przez Komisję Europejską liście krajów wobec obywateli których rekomendowane jest otwarcie granicy.

Jak zauważa RBK-Ukraina, ciężko jest obecnie ocenić skalę zjawiska kupowania fałszywych wyników testu na koronawirusa. Wiele wskazuje na to, że nie jest to masowe zjawisko, a większość biur podróży nie pozwala w ten sposób swoim klientom oszukiwać inne kraje.

Austria: Kolejny kurort ogniskiem koronawirusa. Władze reagują szybko, by nie powtórzyć Ischgl

W turystycznej miejscowości Sankt Wolfgang w graniczącej z niemiecką Bawarią Górnej Austrii wykryto infekcje koronawirusem u pracowników kilku hoteli i restauracji. Lokalne władze natychmiast zarządziły masowe testy personelu. Nie chcą bowiem powtórzyć błędów innego austriackiego kurortu – Ischgl w Tyrolu.

Jest popyt, to pojawia się podaż

Ale nawet duże biura podróży zauważyły, że problem istnieje. „W ostatnim czasie coraz częściej zwracają się do mnie turyści z prośbą o zorganizowanie wycieczki i jednocześnie umożliwienie zakupu podrobionego zaświadczenia. My tego nie robimy. Ale jeśli jest popyt na takie usługi, to na pewnie jest też podaż” – powiedziała ukraińskiemu portalowi Maryna Kazakowa z biura podróży Kazakovs Travel.

Nie wiadomo też ilu Ukraińców opuszcza kraj mając w ręku zaświadczenie o braku infekcji koronawirusem. Jak powiedział w rozmowie z RBK-Ukraina rzecznik prasowy ukraińskiej straży granicznej Andrij Demczenko, ukraińskie służby tego nie kontrolują.