UE zaniepokojona brytyjskimi planami dotyczącymi złamania umowy brexitowej

Wiceprzewodniczący KE Maroš Šefčovič, źródło: EC - Audiovisual Service/European Union 2020, fot. Etienne Ansotte

Wiceprzewodniczący KE Maroš Šefčovič, źródło: EC - Audiovisual Service/European Union 2020, fot. Etienne Ansotte

„To złamałoby prawo międzynarodowe i podważyłoby zaufanie” – powiedziała o planach rządu w Londynu przewodnicząca Komisji Europejskiej. „Trzeba jak najszybciej zwołać posiedzenie wspólnej unijno-brytyjskiej komisji ds. wdrożenia umowy o wyjściu Wielkiej Brytanii z UE” – oświadczył jeden z jej zastępców.

 

A wszystko to za sprawą projektu brytyjskiej ustawy o rynku wewnętrznym, która – nawet według Londynu – naruszy wynegocjowany już i zatwierdzony przez obie strony status handlowy Irlandii Północnej.

KE: To byłoby złamanie prawa międzynarodowego

Dziś kwestia relacji z Wielką Brytanią była jednym z głównych tematów posiedzenia kolegium komisarzy UE. Przewodnicząca KE Ursula von der Leyen powiedziała potem, że jest brytyjskimi planami zaniepokojona. „To złamałoby prawo międzynarodowe i podważyłoby zaufanie. Zasada >>pacta sunt servanda<< (>>umów należy dotrzymywać<< – przyp. red.) – to podstawa pomyślnych przyszłych stosunków” – powiedziała.

I dodała, że jeśli Londyn naruszy uzgodnione już i ratyfikowane przez obie strony w umowie rozwodowej ustalenia dotyczące statusu granicy między Irlandią a Irlandią Północną, to „nie będzie przyszłego partnerstwa między UE a Wielką Brytanią.”

Z kolei wiceprzewodniczący KE Maroš Šefčovič stwierdził, że „należy tak szybko, jak to możliwe, zwołać nadzwyczajne posiedzenie wspólnej unijno-brytyjskiej komisji ds. wdrożenia umowy o wyjściu Wielkiej Brytanii z UE.”

„Podczas tego posiedzenia nasi brytyjscy partnerzy będą mogli wyjaśnić swoje stanowisko i dać nam zapewniania, że porozumienie o wyjściu będzie w pełni przestrzegane. Wciąż czekamy na konkretne informacje na temat dokładnych planów brytyjskiego rządu” – dodał słowacki członek KE.

Šefčovič odbył też telefoniczną rozmowę z odpowiadającym za podtrzymywanie jedności Zjednoczonego Królestwa ministrem bez teki w brytyjskim rządzie Michaelem Govem. „W tej rozmowie jasno przekazałem mu, że umowa o wyjściu nie podlega renegocjacjom. Powiedziałem, że oczekujemy, że litera i duch porozumienia będą przestrzegane w pełni” – poinformował wiceprzewodniczący KE.

Zadaniem unijno-brytyjskiej komisji ds. wdrożenia umowy o wyjściu Wielkiej Brytanii z UE nie jest renegocjowanie porozumienia, ale monitorowanie właściwej jej realizacji. Wspólna komisja poza nadzorowaniem, wdrażaniem i interpretacją umowy o wystąpieniu ma też dążyć do rozwiązania wszelkich wynikających z niej problemów.

Brexit: Wielka Brytania unieważni ustalenia z UE ws. protokołu irlandzkiego?

Ursula von der Leyen zastrzegła, że „protokół w sprawie Irlandii i Irlandii Północnej ma kluczowe znaczenie dla pokoju i stabilności na wyspie oraz dla integralności jednolitego rynku”.

Londyn: Złamiemy prawo międzynarodowe, ale tylko troszeczkę

Kontrowersje w Brukseli wywołał projekt brytyjskiej ustawy o rynku wewnętrznym. W założeniu ma ona zapewnić „płynne funkcjonowanie” handlu między Anglią, Walią, Szkocją i Irlandią Północną po opuszczeniu przez Wielką Brytanię jednolitego rynku UE i unii celnej wraz końcem tego roku.

Ale według przecieków jakie trafiły do brytyjskich mediów (pierwszy napisał o tym „Financial Times”) nowa ustawa naruszyłaby wcześniejsze ustalenia dotyczące utrzymania handlu między Irlandią a Irlandią Północną na zasadach zbliżonych do tych obecnych.

Utrzymanie otwartej w różnych aspektach granicy irlandzko-irlandzkiej (która będzie jedyną lądową granicą między UE a Wielką Brytanią) jest uważana za kluczowy element utrzymania pokoju na Zielonej Wyspie i funkcjonowania zasad wynegocjowanych z tzw. Porozumieniu Wielkopiątkowym, które zakończyło wojnę domową w Irlandii Północnej.

Dokładny kształt brytyjskiej ustawy nie jest jeszcze upubliczniony, ale brytyjski minister ds. Irlandii Północnej Brandon Lewis przyznał wczoraj (8 września) w Izbie Gmin, że tekst ten „narusza prawo międzynarodowe”.  Zastrzegł jednak, że robi to w „bardzo ograniczony sposób”.

Ale sam fakt planowanego przez obecny brytyjski rząd „naruszenia prawa międzynarodowego” w choćby najmniejszym stopniu wywołał falę krytyki ze strony brytyjskiej opozycji. Również część konserwatystów, w tym była premier Theresa May, która negocjowała dużą część umowy rozwodowej z UE, publicznie krytykuje obecnego premiera Borisa Johnsona.