UE wyśle obserwatorów do Boliwii?

Były prezydent Boliwii Evo Morales, źródło: Flickr, fot. Sebastian Baryli (CC BY 2.0)

Sytuacja w Boliwii wciąż jest napięta po tym, jak dotychczasowy prezydent podał się do dymisji i opuścił kraj. Protesty uliczne jednak nie ustają. UE wezwała strony do zachowania spokoju i rozważa wysłanie tam misji obserwacyjnej.

 

„Najważniejsze jest uniknięcie przemocy wywołanej przez którąkolwiek ze stron i wykazanie się taką umiejętnością kierowanie państwem, jaka jest w tej chwili potrzebna. Liczę na to, że wkrótce w Boliwii przeprowadzone zostaną wiarygodne wybory” – powiedziała Wysoka Przedstawiciel Unii Europejskiej ds. polityki międzynarodowej i bezpieczeństwa Federica Mogherini po spotkaniu ministrów spraw zagranicznych państw członkowskich.

Szef dyplomacji Hiszpanii, czyli kraju historycznie najmocniej zaangażowanego w sytuację w tej części Ameryki Południowej, Josep Borrell stwierdził natomiast, że „sytuacja w Boliwii staje się coraz bardziej niepokojąca”. „Nie wiadomo, kto sięgnie po władzę i wykorzysta pustkę, jaką na najwyższym urzędzie spowodowało ustąpienie prezydenta” – stwierdził Borrell, który niebawem zastąpi w Komisji Europejskiej Federikę Mogherini. Poinformował także, że UE rozważa wysłanie do Boliwii misji obserwacyjnej. Miałaby ona przyglądać się przygotowaniom do nowych wyborów w tym kraju.

Zamieszki w stolicy kraju

Sytuacja w Boliwii jest coraz trudniejsza. Kolejną noc z rzędu w stolicy kraju – La Paz – dochodzi do poważnych zamieszek i rabowania sklepów. Protestują teraz zarówno zwolennicy opozycji, jak i stronnicy byłego już prezydenta. A wśród nich pełno jest osób, którym chodzi jedynie o skorzystanie z okazji i dokonywanie kradzieży. Zwolennicy prezydenta zaczęli nawet ustawiać barykady w okolicy stołecznego lotniska.

Latynoamerykanistka z Uniwersytetu Warszawskiego dr Joanna Gocłowska-Bolek mówi, że w Boliwii sytuacja jest bardzo napięta. „Po ogłoszeniu rezygnacji Evo Moralesa wybuchła radość. Z budynku parlamentu ściągnięto andyjską flagę wiphala, która na mocy konstytucji stanowi jeden z symboli państwa, policjanci zrywali wiphala z mundurów. To symboliczny koniec państwa wielonarodowego, o które Morales walczył. Ale już wieczorem i w nocy w La Paz zapanował chaos i terror. Dochodziło do podpaleń, plądrowania sklepów, barów, restauracji” – podkreśla ekspertka.

„Policja zajęta ściganiem zwolenników rządu, nie reagowała na akty przemocy. W niektórych dzielnicach zabrakło prądu i wody. Część zdezorientowanych mieszkańców zaczęła robić zapasy. Podpalono dom Waldo Albarracina – jednego z ważnych opozycjonistów w La Paz, rektora Uniwersytetu San Andrés, zaś przeciwnicy rządu splądrowali dom Moralesa w Cochabambie. Wcześniej podpalono dom jego siostry” – dodaje dr Gocłowska-Bolek.

UE wzywa Boliwię do przeprowadzenia II tury wyborów prezydenckich

Najwyższy Sąd Wyborczy (TSE) w Boliwii ogłosił, że zwycięzcą wyborów został już w I turze urzędujący prezydent Evo Morales. Opozycja oskarża władze o fałszerstwa i domaga się wyborczej dogrywki.

 

Po uwzględnieniu 99,99 proc. głosów ustalono, że Evo Morales wyprzedził swojego opozycyjnego …

Był pucz czy nie było?

Sytuacja w Boliwii uległa zaostrzeniu po tym, jak w niedzielę (10 listopada) prezydent Morales ustąpił z urzędu. Przez poprzednie 3 tygodnie trwały przeciw niemu wielkie protesty uliczne. Opozycja wskazywała na nieprawidłowości z wyborach prezydenckich z 20 października, po których Morales ogłosił swoje zwycięstwo w I turze. Wątpliwości boliwijskiej opozycji potwierdziła też Organizacja Państw Amerykańskich. W raporcie OPA zakwestionowano prawidłowość przeprowadzenia wyborów i wezwano do ich powtórzenia. Morales jednak konsekwentnie odmawiał.

Były już prezydent Boliwii po ogłoszeniu swojej rezygnacji schronił się w ambasadzie Meksyku w La Paz. Podobnie miało zrobić ok. 20 parlamentarzystów z jego partii – Ruchu na rzecz Socjalizmu. Nie jest do końca jasne, czy Morales ustąpił jedynie pod naporem opozycji, czy też po stronie protestujących stanęła także armia. Na ulicach boliwijskich miast nie pojawiły się czołgi, ale wysocy rangą boliwijscy dowódcy mieli przeprowadzić rozmowy z Moralesem.  Fakt tych rozmów potwierdził szef sztabu boliwijskiej armii gen. Williams Kaliman Romero. Lider opozycji i niedawny kontrkandydat Moralesa w wyborach prezydenckich – Carlos Mesa – ogłosił natomiast, że byłego prezydenta „obaliło ludowe powstanie”.

Sam Morales wprost oskarżył Mesę oraz drugiego z liderów opozycji Luisa Fernando Camacho o przeprowadzenie puczu. „Oni kłamią i próbują przerzucić na nas winę za chaos i przemoc, które wywołali” – napisał Morales na Twitterze. Kilka godzin później okazało się, że były prezydent opuścił Boliwię. Samolotem meksykańskich sił powietrznych udał się Meksyku, gdzie otrzymał natychmiast azyl polityczny. Prezydent Meksyku Andres Manuel Lopez Obrador oraz szef tamtejszej dyplomacji Marcelo Ebrard także stwierdzili, że w Boliwii doszło do puczu. Również prezydent-elekt Argentyny Alberto Fernandez nazwał działania boliwijskiej opozycji „zamachem stanu”. Boliwijska armia poinformowała zaś jedynie, że „będzie chronić obiekty użyteczności publicznej”.

Organizacja Państw Amerykańskich zwołała na dziś (12 listopada) specjalne spotkanie w Waszyngtonie, aby omówić sytuację w Boliwii. Do zorganizowania specjalnej sesji wezwały wspólnie USA, Wenezuela, Brazylia, Kanada, Kolumbia, Gwatemala, Peru i Dominikana.

Pożary w Amazonii: Irlandia grozi zablokowaniem umowy z Mercosurem

Premier Irlandii Leo Varadkar ostrzegł w piątek, że jeśli Brazylia nie zaangażuje się w ochronę Amazonii, Irlandia spróbuje zablokować umowę między Unią Europejską a Wspólnym Rynkiem Południa (Mercosur).
 

 

Podczas gdy Irlandia grozi zablokowaniem umowy z Mercosurem, Argentyna i Chile oferują pomoc …

Rosja i USA różnie oceniają sytuację

Sytuację w Boliwii bacznie obserwuje również Rosja. Moskwa wezwała obie strony boliwijskiego konfliktu do rozpoczęcia dialogu, a społeczność międzynarodową do „wstrzemięźliwości”. „Jesteśmy zaniepokojeni rozwojem wydarzeń i obserwujemy sytuację. Wzywamy siły polityczne w Boliwii do spokoju i poszukiwania uregulowania w oparciu o dialog i w interesach jak najszybszego przywrócenia rządów konstytucyjnych i zapewnienia praw obywatelskich. Liczymy na wstrzemięźliwość ze strony społeczności międzynarodowej, w tym ze strony sąsiadów Boliwii i krajów regionu” – oświadczył doradca prezydenta Rosji Władimira Putina ds. polityki zagranicznej Jurij Uszakow.

USA natomiast wyraziły zadowolenie z odsunięcia Moralesa od władzy w Boliwii. „To znacząca chwila dla demokracji na zachodniej półkuli. Rezygnacja Evo Moralesa ocaliła demokrację w Boliwii” – stwierdził Donald Trump. „Stany Zjednoczone składają wyrazy szacunku narodowi boliwijskiemu za to, że domagał się wolności oraz boliwijskiej armii za to, że dotrzymała swej przysięgi, by chronić nie pojedynczą osobę, ale konstytucję Boliwii” – dodał amerykański prezydent.

Waszyngton wezwał też boliwijski parlament – Wielonarodowe Zgromadzenie Legislacyjne – aby jak najszybciej zebrał się i podjął decyzję o przygotowaniach do sformowania nowych władz kraju, które „wypełnią polityczną próżnię”. W apelu Departamentu Stanu USA napisano też, że „strony powinny powstrzymać się od przemocy”. Stwierdzono też, że rezygnacja Moralesa nie jest przez władze amerykańskie postrzegana jako zamach stanu, ale jako „wyraz woli narodu, który miał dość bycia ignorowanym”.

Grecja uznaje lidera opozycji za tymczasowego prezydenta Wenezueli

Zwrot w greckiej polityce wobec Wenezueli. Nowy centroprawicowy rząd w Atenach oficjalnie uznał przywódcę wenezuelskiej opozycji Juana Guaido za prawowitego tymczasowego prezydenta. Dotąd Grecja za prawowitą głowę wenezuelskiego państwa uważała Nicolasa Maduro. Miała więc odwrotne stanowisko niż większość państw UE.
 

O …

Kim jest Evo Morales?

Morales był najdłużej rządzącym Boliwią przywódcą i liderem mocno lewicowego Ruchu na rzecz Socjalizmu. Był pierwszym prezydentem tego kraju, który wywodził się z rdzennej ludności indiańskiej. Wywodzi się z plemienia Ajmarów, którzy stanowią 30 proc. mieszkańców Boliwii (a razem z plemieniem Keczua nawet 60 proc.). Wybory wygrywał także w 2006 r., a dzięki wprowadzonym za jego drugiej kadencji (za sprawą referendum) zmianom w konstytucji mógł się w 2014 r. ubiegać o trzecią, a w tym roku o czwartą kadencję. Zostały one również wydłużone z 3 do 5 lat.

Morales prowadził mocno socjalną politykę, rozbudował m.in. system zasiłków. Doprowadził także do nacjonalizacji wielu gałęzi gospodarki oraz zerwał bliską współpracę z USA. Jednak po latach poparcie dla Moralesa zaczęło spadać.

Dr Joanna Gocłowska-Bolek ocenia, że były prezydent Boliwii popełnił ostatnio serię politycznych błędów. „Warto pamiętać, że PKB Boliwii wzrastał w ciągu ostatnich 5 lat o 4,6 proc. rocznie, nierówności spadły zaś o 25 proc.. Bezrobocie (4 proc.) i inflacja (1,7 proc.) są najniższe w całym regionie. Zasługi Moralesa w zakresie zwalczania ubóstwa i podnoszenia poziomu życia ludności tubylczej trudno podważyć. Zabrakło mu jednak umiejętności i chęci słuchania głosu społeczeństwa. Zamiast tego Morales coraz wyraźniej narzucał autorytaryzm. Nie wystarczyły mu dwie kadencje, koniecznie chciał rządzić czwartą. Zarzuty sfałszowania ostatnich wyborów przepełniły tylko czarę goryczy – tłumaczy ekspertka.

Jak dodaje, „gdyby Morales pozostał w Boliwii, mogło być nawet zagrożone jego życie.” „Po ogłoszeniu rezygnacji Moralesa wybuchła radość. Z budynku parlamentu ściągnięto andyjską flagę wiphala, która na mocy konstytucji stanowi jeden z symboli państwa, policjanci zrywali wiphala z mundurów. To symboliczny koniec państwa wielonarodowego, o które Morales walczył. Ale już wieczorem i w nocy w La Paz zapanował chaos i terror. Dochodziło do podpaleń, plądrowania sklepów, barów, restauracji. Policja zajęta ściganiem zwolenników rządu, nie reagowała na akty przemocy. W niektórych dzielnicach zabrakło prądu i wody. Część zdezorientowanych mieszkańców zaczęła robić zapasy. Podpalono dom Waldo Albarracina – jednego z ważnych opozycjonistów w La Paz, rektora Uniwersytetu San Andrés, zaś przeciwnicy rządu splądrowali dom Moralesa w Cochabambie. Wcześniej podpalono dom jego siostry” – mówi Joanna Gocłowska-Bolek.

Unia Europejska przeciwna polityce Trumpa w Wenezueli

Najnowsze i zarazem najdotkliwsze sankcje Białego Domu za kadencji Donalda Trumpa nie spotkały się z poparciem Unii Europejskiej. Wspólnota jest za dialogiem z Nicolasem Maduro, choć nie wyklucza sankcji dla członków reżimu w przypadku braku postępu w rozmowach z opozycją.
 

Lista …