Unia Europejska upomina się o uwięzionego białoruskiego blogera – Siarhieja Cichanouskiego

Siarhiej Cichanouski stał się najpopularniejszym białoruskim blogerem, źródło: YouTube/Страна для жизни

Siarhiej Cichanouski stał się najpopularniejszym białoruskim blogerem, źródło: YouTube/Страна для жизни

Unia Europejska wezwała Białoruś do natychmiastowego uwolnienia niezależnego białoruskiego blogera Siarhieja Cichanouskiego. Jego żona jest opozycyjną kandydatką w zbliżających się wyborach prezydenckich.

 

„Unia Europejska wzywa władze Białorusi do natychmiastowego i bezwarunkowego uwolnienia wideoblogera Siarhieja Cichanouskiego” – oświadczył dziś (9 czerwca) rzecznik Komisji Europejskiej ds. międzynarodowych Peter Stano.

„W świetle arbitralnej natury zatrzymania i oskarżenia pana Cichanouskiego UE cały czas wzywa do jego natychmiastowego i bezwarunkowego uwolnienia a także, by wszystkie zarzuty przeciwko niemu i innym aktywistom zostały wycofane” – dodał na konferencji prasowej w Brukseli.

Cichanouski został zatrzymany 29 maja w Grodnie podczas opozycyjnej pikiety, która towarzyszyła akcji zbierania podpisów pod prezydencką kandydaturą jego żony, również działaczki opozycyjnej Swiatłany Cichanouskiej.

Białoruś przed wyborami prezydenckimi

Białoruski prezydent Alaksandr Łukaszenka podpisał wczoraj dekret o dymisji rządu Siarhieja Rumasa – podała państwowa telewizja.

Kim jest Siarhiej Cichanouski?

Pochodzący z Homla na południowym-wschodzie Białorusi Cichanouski stał się obecnie najpopularniejszym niezależnym aktywistą w kraju. Niegdyś posiadał Studio Kompas – firmę realizującą filmy reklamowe (także dla państwowych przedsiębiorstw), ale w 2018 r. stracił swój biznes.

W międzyczasie stworzył w internecie wideobloga, który dzięki poruszaniu ważnych dla zwykłych ludzi tematów, stał się bardzo popularny. Najpierw opowiadał o prawosławnej duchowości, ale w marcu ubiegłego roku zajął się także bardziej przyziemnymi sprawami, np. wykluczeniem transportowym czy problemami drobnych przedsiębiorców.

Nagrywane przez niego filmy umieszczane na kanale zatytułowanym „Kraj do życia” na YouTube oglądane są przez dziesiątki tysięcy osób. Z czasem pojawiać się zaczęło więcej wątków politycznych, a od jesienie ubiegłego roku, od wyborów parlamentarnych, także relacje z opozycyjnych manifestacji.

Powstaje wówczas kolejny jego kanał wideo o nazwie „Belarus12stop”. Na nim znajduje się już wyłącznie polityka. O ile wcześniej Cichanouski próbował rozliczać niegospodarność urzędników czy łamanie przez nich przepisów, to od listopada wprost krytykuje już reżim Aleksandra Łukaszenki, który prezydentem Białorusi jest od 1994 r., a po każdych wyborach prezydenckich OBWE alarmuje o nieprawidłowościach bądź fałszerstwach.

Premier Węgier z wizytą na Białorusi

Viktor Orbán przyjął zaproszenie Alaksandra Łukaszenki i udał się dziś z oficjalną wizytą na Białoruś. W Mińsku mówił o znoszeniu unijnych sankcji i węgiersko-białoruskiej współpracy w energetyce jądrowej.

Cichanouski inspiruje opozycyjne akcje

Nazwa nowego wideobloga nawiązuje do promowane przez Cichanouskiego akcji społecznej. Namawia on Białorusinów do symbolicznego zatrzymywania się na ulicy lub pracy na chwilę codziennie o 12:00 oraz do noszenia białych opasek lub wywieszania białych płacht w oknach.

Kolejne wypromowane przez niego hasło brzmi zaś: „STOP Karaluchowi”. To akcja atakująca Łukaszenkę nazywanego „ostatnim dyktatorem Europy”, co sam białoruski prezydent – jak przyznaje – poczytuje sobie za zaszczyt.

Od grudnia ubiegłego roku Cichanouski był już wiele razy zatrzymywany przez milicję i osadzany za różne drobne wykroczenia w kilkunastodniowym tzw. areszcie administracyjnym. W jego obronie zaczęli na opozycyjnych pikietach występować ludzie.

Gdy Cichanouski postanowił zarejestrować się jako kandydat w planowanych na 9 sierpnia wyborach prezydenckich, osadzono go w areszcie akurat wtedy, kiedy mijał termin składania dokumentów w Centralnej Komisji Wyborczej.

Bloger zdołał jednak przekazać odpowiednie pełnomocnictwo, a jego przedstawiciele pojechali do CKW. Ale ta dopatrzyła się formalnych uchybień i wniosek o rejestrację kandydata odrzuciła.

Wtedy swój start w wyborach ogłosiła jego żona – Swiatłana. Pod jej kandydaturą podpisy składają dziesiątki tysięcy Białorusinów. A w Mińsku czy Grodnie organizowane są największe od ponad dekady opozycyjne pikiety.

Koronawirus na Białorusi: Łukaszenka nadal igra z ogniem

Prezydent Białorusi zachęca obywateli do normalnego trybu życia

Cichanouski znowu w areszcie

To wszystko nie podoba się władzom, które Cichanouskiego znowu zamknięto w areszcie. Teraz jednak grozi mu już nie krótki areszt, ale regularna odsiadka. Według komunikatu Komitetu Śledczego Białorusi Cichanouski razem z siedmioma innymi osobami usłyszał zarzuty z dwóch artykułów kodeksu karnego.

Pierwszy dotyczy o organizacji i przygotowaniu działań naruszających porządek publiczny, a drugi stosowania przemocy w stosunku do funkcjonariusza państwowego. Chodzi o grodzieńskiego milicjanta, który miał się potknąć, gdy próbował aresztować Cichanouskiego.

W pierwszym przypadku blogerowi grożą trzy lata więzienia, w drugim nawet sześć. Unia Europejska uznaje jednak te działania za motywowane politycznie. Rzecznik KE przypomniał, że w gorącym okresie przedwyborczej kampanii, należy pilnować zasad demokracji.

„Teraz białoruskie władze stają przed ważnym wyborem. Jest kluczową rzeczą, aby fundamentalne prawa i wolności obywateli Białorusi były w pełni przestrzegane, a władze stworzyły warunki umożliwiające prawdziwą rywalizację polityczną. Takie kroki wspierałyby rozwój demokracji na Białorusi” – powiedział Peter Stano.

I wprost oświadczył, że od przebiegu kampanii wyborczej oraz samych wyborów prezydenckich „będzie zasadniczo zależeć dalszy rozwój relacji między Unią Europejską a Białorusią”.

Litwa sprowadziła miliony tabletek z jodem. Z obawy o białoruską elektrownię

Cztery miliony tabletek z jodkiem potasu zamówiono w związku z planowanym na ten rok uruchomieniem elektrowni atomowej w Ostrowcu na Białorusi. Litwa od lat protestuje przeciw budowie tej siłowni.

Tajemnicze 900 tys. dolarów i milicyjne przeszukanie

Cichanouski być może otrzyma jeszcze kolejne zarzuty. W ubiegłym tygodniu w jego domku letniskowym pod Homlem przeprowadzono trwającą 12 godzin rewizję, podczas której aż trzykrotnie zmieniano ekipę prowadzącą przeszukanie.

Dopiero trzecia z nich, około godziny 2:00 w nocy odnalazła nagle, leżące niemal na wierzchu 900 tys. dolarów amerykańskich w gotówce. Później państwowa białoruska telewizja wiele razy pokazywała ułożone w stosy na stole pieniądze.

Swiatłana Cichanouska zaprzecza jednak, że te pieniądze należą do niej i do jej męża. Przekonuje, że podrzucono je, aby ich skompromitować. I zwraca uwagę, że dwie pierwsze ekipy przez wiele godzin nie mogły nic kompromitującego znaleźć, choć przeszukiwały mieszkanie centymetr po centymetrze.

Sam Łukaszenka długo lekceważąco odnosił się do Cichanouskiego. Nazywa go „pryszczatym facetem, który chodzi po Mińsku i krzyczy”. I przekonuje, że bloger jest wspierany przez Rosję, aby zaszkodzić białoruskiemu prezydentowi.

Jednak kilka godzin przed ostatnim zatrzymaniem Łukaszenka ostrzej wypowiedział się o Cichanouskim. Nazwał go „narwańcem, którego milicja już dawno powinna uciszyć”. Współpracownicy blogera przekonują, że incydent z milicjantem w Grodnie był prowokacją.

Najpierw bowiem Cichanouskiego usiłowała sprowokować do kłótni nieznana mu kobieta (potem okazało się, że to prostytutka z Bobrujska na drugim końcu Białorusi. Gdy Cichanouski nie dał się sprowokować, milicjanci sami zaczęli go zaczepiać.

Zatrzymanie blogera nie ostudziło jednak kampanii wyborczej jego żony, ale odwrotnie – jeszcze napędziło jej zwolenników, a zbieranie podpisów potrzebnych do ostatecznej rejestracji kandydatury toczy się szybciej.

W obronie Cichanouskiego organizowane są też kolejne manifestacje, m.in. w Grodnie, Mińsku i Brześciu. Solidarność z nim i jego żoną wyrazili wszyscy pozostali niezależni kandydaci na prezydenta, a oprócz UE o uwolnienie blogera zaapelowała też OBWE.