UE powinna uelastycznić sankcje wobec Rosji?

Prezydent Rosji Władimir Putin, źródło: kremlin.ru

Prezydent Rosji Władimir Putin, źródło: kremlin.ru

Unia Europejska powinna przemyśleć swoje „zerojedynkowe” podejście w kwestii sankcji nałożonych na Rosję, sugeruje najnowszy raport International Crisis Group.

 

„Państwa europejskie powinny zaangażować Rosję w dyskusje nt. bezpieczeństwa europejskiego, w tym regionalnego i subregionalnego ograniczania broni. Powinny one również rozważyć dostosowanie obecnego systemu sankcji, aby umożliwić zniesienie niektórych z nich, jeżeli Rosja przyczyni się do rzeczywistego postępu na drodze do pokoju” – pisze International Crisis Group (ICG) we wstępie do raportu „Pokój na Ukrainie I: Wojna europejska”.

Ten apolityczny think tank z główną siedzibą w Brukseli wzywa do złagodzenia niektórych sankcji nałożonych przez UE na Rosję, jeżeli Moskwa zrobi postępy w realizacji porozumień z Mińska. Skąd taki pomysł? „Sztywne sankcje zmniejszają prawdopodobieństwo zmiany zachowania” – twierdzi Olga Oliker, szefowa działu Europa i Azja Centralna brukselskiego think-thanku.

Autorzy raportu sugerują równocześnie, że jeżeli dalsze rosyjskie postępy nie będą zauważalne, sankcje zostaną automatycznie przywrócone. Zdaniem Oliker, powinno się to odbywać „metodą wzajemnych małych kroczków” czyli systemem nagród za postępy. W zależności od zachowania Rosji, ICG proponuje przyznanie jej dostępu do niektórych unijnych rynków kapitałowych oraz niektórych technologii dla sektora naftowego.

Raport ICG to już kolejne w ostatnim czasie wezwanie do przemyślenia przez Zachód strategii wobec Rosji i konfliktu w Donbasie. Pod koniec ubiegłego roku propozycję ułożenia na nowo stosunków pomiędzy Rosją a Zachodem poprzez zmianę „porządku regionalnego” przedstawiło międzynarodowe grono ekspertów z  RAND Corporation.  Propozycja ta została jednak przez wielu zachodnich polityków i obserwatorów skrytykowana jako idąca na zbyt dalekie ustępstwa wobec Moskwy. Za złagodzeniem sankcji wobec Moskwy – pod warunkiem postępu w realizacji porozumień z Mińska – opowiedział się również już kilka lat temu ówczesny szef niemieckiego MSZ (a obecnie prezydent Niemiec) Frank-Walter Steinmeier. Jego zdaniem bezpieczeństwo Europy możliwe jest tylko wtedy, gdy utrzymuje ona dobre relacje z Rosją. Plan, który Steinmeier przedstawił w ubiegłym roku (tzw. formuła Steinmeiera), zakładał uregulowanie konfliktu poprzez nadanie Donbasowi szczególnego statusu z jednoczesnym przeprowadzeniem tam uczciwych wyborów, po których z zagłębia wycofałyby się rosyjskie wojska i sprzęt. To rozwiązanie nie znalazło dotychczas szerszego poparcia, zwłaszcza po stronie ukraińskiej.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Stanowisko UE a rosyjski obraz sprawy

Obecnie Unia Europejska stoi na stanowisku, że złagodzenie sankcji związanych z konfliktem w Donbasie może nastąpić tylko wtedy, gdy w pełni zostaną wprowadzone w życie postanowienia rozejmu podpisanego w Mińsku w 2015 r. W praktyce oznacza to zaprzestanie walk i próbę rozwiązania konfliktu środkami pozamilitarnymi. Andrius Kubilius, litewski eurodeputowany z ramienia Europejskiej Partii Ludowej twierdzi, że: „Jest tylko jeden, jasny sposób prowadzący do rozważenia zniesienia sankcji – zaprzestanie przez Rosję agresji i interwencji w sprawy Ukrainy”. Z kolei w trakcie swego wysłuchania w Komitecie Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego wówczas jeszcze kandydat, a dziś już unijny komisarz ds. Sąsiedztwa i Rozszerzenia Olivér Várhelyi deklarował: „Musimy pomóc Ukrainie w odzyskaniu suwerenności nad całym jej terytorium i stać w obronie jej praw, włączając w to dalsze przedłużenie sankcji wobec Rosji, dopóki nie zobaczymy postępów w realizacji postanowień porozumienia mińskiego”.

Tymczasem, poza wynegocjowaną na szczycie „normandzkiej czwórki” (Ukrainy, Rosji, Francji i Niemiec) w grudniu 2019 r. wymianą jeńców pomiędzy Rosją a Ukrainą, w ostatnich latach nastąpił niewielki postęp w realizacji tego porozumienia, a jeszcze niedawno OBWE oceniała, że żadna ze stron konfliktu tak naprawdę nie dąży do przywrócenia pokoju w regionie. W dodatku wieloletni minister spraw zagranicznych Rosji Sergiej Ławrow stwierdził niedawno, że trudno spodziewać się pozytywnych rezultatów także po nadchodzącej w tym tygodniu  wideokonferencji ministrów spraw zagranicznych ‚normandzkiej czwórki’.

Ukraińcy też nie są optymistami. Ukraiński minister spraw zagranicznych Dmytro Kuleba uważa, że spotkania ‚normandzkiej czwórki’ powinny odbywać się częściej niż raz na rok, tak aby – zgodnie z pierwotnymi założeniami stojącymi za powołaniem tego mechanizmu kontrolnego  – ministrowie czterech państw mogli na bieżąco nadzorować proces „przywracania pokoju na Ukrainie i zakończenia okupacji naszych terytoriów”. Obecna częstotliwość spotkań, jego zdaniem, jest niewystarczająca.

Rosja: Przez koronawirusa nie będzie Defilady Zwycięstwa 9 maja

Miało być wielkie święto z okazji 75. rocznicy zakończenia II wojny światowej, ale na razie uroczystości zaplanowane na 9 maja w Moskwie się nie odbędą.

Tło unijnych sankcji

Unia Europejska zaczęła wprowadzać sankcje wobec Rosji od  2014 r. w odpowiedzi na aneksję Krymu i działania mające na celu destabilizację Ukrainy. Sankcje gospodarcze, stosowane od lipca i września 2014 roku, obejmują obecnie  m.in. ograniczenie dostępu do unijnych rynków kapitałowych dla głównych rosyjskich instytucji finansowych z większościowym udziałem skarbu państwa oraz ich spółek zależnych. Nałożony został również zakaz eksportu i importu broni oraz ograniczenie dostępu Rosji do technologii i usług, które mogłyby zostać wykorzystywane do produkcji i wydobycia ropy naftowej.

W marcu 2015 r. – a więc rok po aneksji Krymu – państwa UE uzależniły ich zniesienie od pełnego wdrożenia porozumień mińskich, które zostały wynegocjowane we wrześniu 2014 r. i w lutym 2015 r. Sankcje gospodarcze są przedłużane sukcesywnie co sześć miesięcy przy pełnej jednomyślności krajów członkowskich UE (obecnie obowiązują one do końca lipca 2020 r.)

Ilja Ponomariow: Rosja lubi psuć Zachodowi szyki

Jestem przeciwny nakładaniu sankcji na mój naród. W obecnym kształcie zubożają go jeszcze bardziej. Co gorsza sprawiają, że ludzie obwiniają za to ubożenie Zachód. A zdaje się, że cel tych sankcji jest dokładnie przeciwny – by pokazać ludziom, że to …

Co pewien czas pojawiają się jednak głosy o potrzebie zniesienia sankcji. Wielu przywódców europejskich obawia się jednak sytuacji, w której UE zniesie sankcje, a Rosja nie będzie wdrażała porozumień mińskich. Wówczas może już zabraknąć chętnych do przywrócenia sankcji, bowiem część państw otwarcie opowiada się przeciwko dalszemu karaniu Rosji. Przeciwne sankcjom są np. Węgry czy Włochy (absurdalnymi unijne sankcje nazywa np. były wicepremier Włoch, Matteo Salvini). Wiele europejskich państw (np. Austria, Grecja, Finlandia, Niemcy, Węgry czy Włochy) wciąż utrzymuje dobre relacje polityczne i gospodarcze z Rosją. Dlatego Oliker wskazuje, że dążenie do utrzymywania jedności w kwestii, która nie przynosi oczekiwanych efektów, trudno nazwać pełnym sukcesem. Jej zdaniem równie ważna jest skuteczność prowadzonej polityki, a dotychczas nie udało się nakłonić Rosji do zmiany zachowania.

O tym, czy będzie to możliwe, nie będzie okazji się na razie przekonać, bowiem w marcu odwołany został z powodu epidemii koronawirusa szczyt normandzkiej czwórki. Nie wiadomo też, kiedy może do niego dojść, ponieważ obecnie dla wszystkich zainteresowanych państw sprawą priorytetową stała się walka z pandemią.

Rosja i Chiny sieją dezinformację na temat koronawirusa

Chińskie i rosyjskie media oraz wspierane przez Moskwę i Pekin profile w serwisach społecznościowych są zaangażowane w szerzenie dezinformacji oraz narracji spiskowych na temat pandemii koronawirusa – informuje Europejska Służba Działań Zewnętrznych (ESDZ).

PEŁNY TEKST RAPORTU ICG: https://www.crisisgroup.org/europe-central-asia/eastern-europe/ukraine/256-peace-ukraine-i-european-war