Działania komisarza Várhelyiego budzą wątpliwości. Jest „Lordem Voldemortem” rozszerzenia UE

UE-rozszerzenie-Várhelyi-Orban-serbia-bałkany-praworządność-Macedonia-Albania-von-der-leyen-komisja-europejska

Unijny komisarz ds. sąsiedztwa i rozszerzenia Olivér Várhelyi / foto via wikimedia commons ( "CC-BY-4.0: © European Union 2019 – Source: EP") [European Parliament from EU]

Jak wynika ze słów kilkunastu urzędników z wielu instytucji unijnych, a także analizy dokumentów wewnętrznych, komisarz ds. sąsiedztwa i rozszerzenia Olivér Várhelyi w swojej pracy wielokrotnie bagatelizował obawy o stan praworządności i przestrzegania praw człowieka w państwach kandydujących do członkostwa w UE.

 

 

Dziennikarze portalu Politico wykazali, że pochodzący z Węgier komisarz – mimo że ma bezstronnie oceniać wszystkie potencjalne państwa członkowskie UE – jednoznacznie faworyzuje kandydaturę przede wszystkim jednego kraju, czyli Serbii.

Budzi to kontrowersje, gdyż – według organów nadzorujących demokrację, Belgrad nie poczynił postępów w kluczowych dla osiągnięcia unijnych wartości kwestiach, a w niektórych obszarach się nawet cofnął – np. w rankingu Freedom House w 2019 r. utracił miano państwa demokratycznego na status: częściowo demokratyczny reżim hybrydowy, a w badaniu Democracy Index Serbia odnotowała w tym roku najgorszy wynik od początku prowadzenia zestawienia w 2006 r.

Nie przeszkadza to jednak w łagodzeniu lub usuwaniu z inicjatywy Várhelyiego zapisów w dokumentach, w których jest mowa m.in. o brakach w praworządności czy nieprzestrzeganiu praw człowieka.

Politico poinformowało, że Dyrekcja Generalna Komisji Europejskiej ds. Sprawiedliwości i Konsumentów wydała „negatywną opinię” na temat tegorocznego projektu sprawozdania dotyczącego rozszerzenia. Posunięcie to wynikało głównie z obaw, że postępy Serbii zostały przedstawione jako „zbyt pozytywne”.

„Istniała duża presja”, aby otworzyć szerszą perspektywę dla Serbii, dodał urzędnik Komisji, zauważając, że pracownicy zostali poproszeni o „przyspieszoną” pracę w tym temacie.

Szczyt UE-Bałkany Zachodnie: Zapewnienia o perspektywie europejskiej, ale brak konkretów co do akcesji

Podczas szczytu podkreślono jednoznaczne poparcie dla europejskiej perspektywy państw Bałkanów Zachodnich.

Ciałem w Brukseli, duchem w Budapeszcie

Dziennikarze Politico ocenili, że polityka prowadzona przez Várhelyiego nie pasuje do unijnej agendy („poszanowanie praw człowieka i rządów prawa powinny być fundamentem naszej współpracy międzynarodowej” – napisała do komisarza na początku kadencji przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen), za to doskonale odzwierciedla stanowisko jednego rządu – tego z siedzibą w Budapeszcie.

„Premier Viktor Orbán wielokrotnie odrzucał poglądy instytucji UE na rządy prawa i demokrację, a przede wszystkim na krytykę własnych rządów. Jest on orędownikiem unijnych aspiracji Serbii, południowego sąsiada Węgier rządzonego przez sojusznika ideologicznego Orbána – prezydenta Aleksandara Vučicia. Oboje są powszechnie oskarżani o tendencje autorytarne” – napisano.

Postawa Węgier wobec polityki państw bałkańskich już nie raz budziła kontrowersje. Jak przypomniał w wywiadzie dla EURACTIV.pl Tomasz Żornaczuk z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, przykładem negatywnych działań jest postawa węgierskich władz wobec przyjaciela ideologicznego Viktora Orbána, byłego premiera Macedonii Północnej, Nikoły Gruewskiego, który został prawomocnie skazany przez sąd w Skopje na dwa lata więzienia za nadużywanie władzy. Aktualnie przebywa on właśnie na Węgrzech, gdzie został nielegalnie wywieziony przez węgierskie służby w 2018 r., a następnie uzyskał azyl.

Kwestia macedońska została również podjęta w artykule Politico. Zaznaczono, że Várhelyi „niedostatecznie” stara się rozwiązać impas związany z bułgarskim wetem ws. rozpoczęcia negocjacji akcesyjnych przez Macedonię Północną. Jak stwierdził jeden z unijnych dyplomatów, powinno być to „najważniejszą sprawą” dla węgierskiego komisarza, ale ten nie poczynił w tej kwestii „żadnego postępu”.

„Komisarz Várhelyi popierał także pomysł, żeby rozdzielić Albanię i Macedonię Płn. w procesie akcesyjnym. Można się domyślić, że miało to na celu osamotnienie rządu w Skopje, którzy współtworzą socjaldemokraci, czyli przeciwnicy węgierskiego azylanta politycznego – Gruewskiego” – stwierdził Tomasz Żornaczuk.

„Z punktu widzenia Polski i wszystkich państw, które optują za poszerzaniem obszaru bezpieczeństwa oraz stabilności politycznej i gospodarczej w Europie, pomysły takie jak ten są bardzo destrukcyjne i szkodliwe” – dodał ekspert PISM.

Várhelyi „podważa wiarygodność Komisji w oczach partnerów i państw członkowskich”, oświadczył natomiast jeden z unijnych urzędników, dodając że komisarz „wyraźnie osłabia długoterminową politykę UE wobec Bałkanów Zachodnich i stawia pod znakiem zapytania twierdzenie, że ​​jest to komisja geopolityczna”.

"Weto ws. negocjacji akcesyjnych Albanii i Macedonii Północnej nie jest na rękę całej UE" [WYWIAD]

„Myślę, że realny impas w integracji krajów Bałkanów Zachodnich z UE pozostanie z nami na długie lata”, uważa Tomasz Żornaczuk z PISM.

Pracownicy Komisji: Várhelyi „Lordem Voldemortem” rozszerzenia UE

Wśród pracowników Komisji padają twierdzenia, że Olivér Várhelyi jest „Lordem Voldemortem (fikcyjny czarny charakter z serii książek i filmów o przygodach czarodzieja Harry’ego Pottera – red.) rozszerzenia Unii Europejskiej”.

Postać węgierskiego prawnika jeszcze przed nominacją budziła wątpliwości. Wcześniej reprezentował swój kraj m.in. w sporach z KE o kwestie związane z praworządnością. Do jego obowiązków należało bronienie stanowiska Węgier w tego typu sprawach. Frakcje centrowe oraz lewicowe chciały więc, aby Varhelyi bardziej zdecydowanie odciął się od ewentualnych przyszłych związków z rządem Viktora Orbana.

W przekazanym europosłom w listopadzie 2019 r. dokumencie, wówczas jeszcze jako kandydat na komisarza, Várhelyi pisał: „Nie będę związany ani nie będę działał pod wpływem jakiegokolwiek stanowiska dowolnego premiera dowolnego kraju czy innych przedstawicieli jakiegokolwiek rządu”.

Dodał, że jego zdaniem przestrzeganie praworządności jest naczelną zasadą, jaka powinna obowiązywać zarówno państwa członkowskie UE, jak i państwa do członkostwa kandydujące.

Von der Leyen: „Mam pełne zaufanie do moich komisarzy”

W artykule Politico, wobec komisarza z Węgier, pojawiły się również oskarżenia o wprowadzenie zamętu wśród podległych mu pracowników Dyrekcji Generalnej ds. Polityki Sąsiedztwa i Negocjacji w sprawie Rozszerzenia (DG Near). Według cytowanych urzędników wielu pracowników wyższego szczebla opuściło swoje stanowiska, a część z tych, którzy zostali, została „zdemoralizowana”.

Jak stwierdził rozmówca Politico, problem polega na tym, że większość pracowników „ma silne przywiązanie do wartości”, a teraz istnieje „widoczne starcie pomiędzy tymi wartościami a stanowiskiem pracodawcy”.

Mimo licznych wątpliwości co do działalności Várhelyiego, Ursula von der Leyen dzień po publikacji materiału zadeklarowała „pełne zaufanie” do wszystkich swoich komisarzy, w tym do Węgra.

Wyrażając poparcie dla pracy swojego zespołu, von der Leyen przyznała, że ​​Serbia wciąż boryka się z wyzwaniami w zakresie spełnienia wymogów akcesyjnych do UE.

„Serbia przeszła długą drogę, ale oczywiście jest jeszcze wiele do zrobienia, także w kwestii praworządności” – stwierdziła, dodając że „taka była również treść moich rozmów z prezydentem [Aleksandarem] Vučiciem i premier [AnąBrnabić, którzy zgodzili się ze mną”.

Jak podkreśliła przewodnicząca Komisji, liczni unijni obserwatorzy uważnie śledzą sytuację na Bałkanach i „regularnie informują o postępach poszczególnych krajów będących w trakcie procesu akcesyjnego”.