Turcja: Opozycja ponownie wygrywa w Stambule

Plakat wyborczy Ekrema Imamoglu, źródło: Wikipedia. fot. MHIRM (CC BY-SA 3.0)

Plakat wyborczy Ekrema Imamoglu, źródło: Wikipedia. fot. MHIRM (CC BY-SA 3.0)

W powtórzonych wyborach burmistrza największego tureckiego miasta znów wygrał kandydat opozycji – Ekrem Imamoglu. Głosowanie powszechnie uważane jest w Turcji za test poparcia dla rządzącego krajem prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana. Poprzednie wybory w Stambule unieważniono, ponieważ domagała się tego rządząca partia.

 

Według wyników z 99 proc. komisji wyborczych na reprezentującego opozycyjną Partię Ludowo-Republikańską (CHP) Ekrema Imamoglu zagłosowało 54 proc. wyborców. Na kandydata rządzącej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) Binaliego Yildirima głos oddało zaś 45 proc. Pozostałych 19 kandydatów (głównie startujących bezpartyjnie) uzbierało łącznie około 1 proc. głosów.

Dlaczego w Stambule głosowano ponownie?

Wybory w Stambule powtarzano, ponieważ wyniki marcowego głosowania zaskarżyli przedstawiciele partii AKP, którzy wskazali, że 0,75 proc. z 30 tys. przewodniczących obwodowych komisji wyborczych nie miało stosownych uprawnień do sprawowania swojej funkcji. Opozycja uznała to za wybieg, po który sięgnął rząd niezadowolony ze zwycięstwa opozycji. Wówczas również wygrał Imamoglu, pokonując Yildirima.

Ostatecznie Najwyższa Komisja Wyborcza Turcji (YSK) podzieliła opinie wyrażone w proteście wyborczym i nakazała powtórkę wyborów. „Prezydent Recep Tayyip Erdogan nie przegrywa wyborów” – komentowali wówczas politolodzy. Powszechnie wskazywano na to, że większość członków YSK jest wierna głowie państwa. Decyzję o powtórce skrytykowała nie tylko opozycja, ale także część polityków związanych z obozem władzy, w tym były prezydent Abdullah Gül czy były premier Mevlut Cavusoglu.

Wybory w Stambule są bardzo ważne. To nie tylko największe miasto kraju (trzy razy ludniejsze niż stolica – Ankara), ale także najważniejszych ośrodek biznesowy i kulturalne centrum Turcji. Erdogan wiele razy powtarzał, że „kto ma Stambuł, ten ma Turcję”. Wiedział co mówi, bo sam zaczynał swoją polityczną karierę właśnie jako burmistrz tej ogromnej, rozpiętej na dwóch brzegach cieśniny Bosfor metropolii. Rządził nią w latach 1994-1998.

Dlatego władze Turcji wystawiły w Stambule bardzo mocnego kandydata – byłego premiera Yildirima, który rządem kierował w latach 2016-2018. Premierem przestał być, ponieważ taki urząd zlikwidowano. Turcja stała się republiką prezydencką, a niemal pełnię władzy skupił w swoich rękach Erdogan. Porażka w rodzinnym mieście musiała prezydenta mocno zaboleć.

W marcu Imamoglu wygrał z Yildirimem o włos – pokonał go różnicą zaledwie 13 tys. głosów. To w liczącym 16 mln mieszkańców Stambule tyle co nic. Tym razem jednak zwycięstwo Imamoglu było o wiele większe. Zdobył o ponad 775 tys. głosów więcej niż Yildirim. Stało się nie tak nie tylko dzięki wielkiej mobilizacji zwolenników CHP, ale także 6 partii lewicowo-centrowych, które wycofały swoich kandydatów i wezwały do głosowania na Imamoglu. Yildirim zdobył natomiast tylko dodatkowe głosy ze strony nacjonalistów.

Istniały wielkie obawy o to jak władze Turcji przyjmą ewentualne ponowne zwycięstwo opozycji w Stambule. Porażka w tym mieście to bowiem wielka rysa na poparciu dla Erdogana. Po ponownym zwycięstwie Imamglu na stambulskie ulice, zwłaszcza w liberalnych dzielnicach położonych po zachodniej stronie Bosforu, wylegli zwolennicy opozycji. W internecie zaroiło się od filmów pokazujących jak w dzielnicy Besiktas tańczono na ulicach z radości. Podobnie było w portowej dzielnicy Kadiköy.

Władze Turcji uznają porażkę

Kiedy tylko pojawiły się pierwsze wstępne wyniki wyborów, Yildirim oświadczył, że uznaje swoją porażkę. „Mój rywal prowadzi w wyborach. Gratuluję mu i życzę sukcesu. Wybory są równoznaczne z demokracją. Te wybory udowodniły, że demokracja w Turcji działa bardzo dobrze. Końcowe wyniki będą ogłoszone później. Mam nadzieję, że będę korzystne dla Stambułu” – powiedział były premier.

Imamoglu otrzymał także gratulacje od samego prezydenta. „Gratuluję Ekremowi Imamoglu, który zgodnie z nieoficjalnymi wynikami wygrał wybory” – napisał na Twitterze Erdogan. Imamoglu, występują na powyborczym wiecu, zrewanżował mu się słowami: „Panie prezydencie, chciałbym z panem pracować, spotkać się z panem, aby porozmawiać o problemach, które tylko my wspólnie możemy rozwiązać, takich jak transport, kryzys migracyjny i przygotowanie miasta na wypadek trzęsienia ziemi. Chciałbym pokazać Panu mapę drogową dla naszego miasta.”

Opozycyjny polityk, który w kwietniu został ostatecznie zaprzysiężony na tymczasowego burmistrza, stwierdził też, że „wynik wyborów nie jest zwycięstwem, ale nowym początkiem”. Obiecał również troszczyć się o wszystkich mieszkańców miasta. „Otwieramy nową kartę w dziejach miasta. Na tej nowej karcie znajdą się sprawiedliwość, równości i miłość” – powiedział Imamoglu.

Turcja: Ponad 150 osób skazanych na dożywocie za pucz

W Turcji zakończył się jeden z największych z dotychczasowych procesów oskarżonych o udział w próbie zamachu stanu z 2016 r. Wśród skazanych na dożywocie znajdują się były dowódca sił powietrznych i były bliski współpracownik prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana. Zaoczny proces islamskiego …

Początek końca Edrogana?

Komentatorzy zwracają uwagę, że porażka w Stambule może się odbić Erdoganowi poważną czkawką. Choć z jednej strony udało mu się skupić w swoich rękach bardzo wiele władzy i spacyfikować opozycję w wielu regionach kraju, to jednak w jego rządzonej po wodzowsku partii AKP zaczynają być widoczne coraz głębsze pęknięcia. Część z byłych bliskich współpracowników zaczyna się powoli zwracać przeciwko niemu. To właśnie oni najmocniej protestowali przeciw powtórce głosowania w Stambule.

Jednocześnie powtórzone głosowanie pokazało, że antyerdoganowska opozycja potrafiła się zjednoczyć i jej kandydat jeszcze zwiększył poparcie. Głosowali również na niego masowo zwolennicy prokurdyjskiej Ludowej Partii Demokratycznej (HDP). W Stambule mieszka bardzo duża społeczność Kurdów. Nawet część wyborców o nacjonalistycznych poglądach wolała kandydata opozycji niż byłego premiera.

Ponadto, 49-letni Imamoglu jeszcze kilkanaście miesięcy temu był praktycznie nieznany, dziś jest o krok od stania się najważniejszą twarzą opozycji. Wypromowała go właśnie powtórka wyborów w Stambule. Imamoglu poprowadził też skuteczną kampanię, w której starał się wysyłać możliwie pozytywny przekaz. Nie atakował rządu, ale mówił o konieczności pojednania i współpracy/ „Będziemy przytulać tych, którzy są nam przeciwni” – mawiał na wiecach Imamoglu. Dużo też mówił o konieczności ukrócenia ogromnej korupcji i marnowania pieniędzy z miejskiej kasy. Nie bez przyczyny, wokół prezydenta wybuchło ostatnio kilka poważnych skandali finansowych związanych m.in. z jego zięciem.

Utrata Stambułu jest dla Erdogana tym trudniejsza, że opozycja w marcu przejęła też władzę w stołecznej Ankarza i utrzymała w ogromnie ważnym portowym Izmirze. Dlatego obserwatorzy spodziewają się, że teraz prezydent i jego partia zmienią taktykę. Zamiast otwarcie atakować Imamoglu i partię CHP, będą się starać rzucać burmistrzowi Stambułu kłody pod nogi, ale wykazać jego nieudolność. Od sprawności Imamoglu i jego urzędników zależeć więc będzie to, czy w Turcji zacznie się powoli kończyć era Erdogana.

UE ponownie ostrzega Turcję ws. nielegalnych odwiertów na Cyprze

Unia Europejska rozważy podjęcie „odpowiednich środków” przeciwko Turcji w związku z prowadzoną przez nią „nielegalną działalnością wiertniczą” na morskich terytoriach Cypru – informuje komunikat prasowy Rady ds. Ogólnych UE wydany po zorganizowanym we wtorek (18 czerwca) w Luksemburgu spotkaniu ministrów …