Turcja krytykuje UE za poparcie dla opozycji

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan// Źródło: MSZ Turcji

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan skrytykował poparcie wyrażane przez UE i państwa członkowskie dla aresztowanych członków tureckiej opozycji. Erdoğan stwierdził, że te kraje „wspierają terroryzm”.

 

Turecka policja w nocy z czwartku na piątek (3/4 listopada) aresztowała współprzewodniczących trzeciej siły w parlamencie, Ludowej Partii Demokratycznej (HDP) – Selahattina Demirtaşa i Figen Yüksekdağ. Wraz z nimi zostali zatrzymani członkowie ich ugrupowania.

Aresztowania

Współprzewodniczących aresztowano za podejrzenie o wspieranie terroryzmu, a także za odmowę składania zeznań przeciw członkom ich partii. Ich proces odbędzie się w piątek 11 listopada.

Już wcześniej w południowowschodniej części kraju, zamieszkanej przez mniejszość kurdyjską, wymieniono burmistrzów na przychylnych rządzącej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), a także zawieszono w pracy ok. 11 tys. nauczycieli. Aresztowano także współburmistrzów miasta Diyarbakır, wspieranych przez HDP Fırata Anlıego i Gültan Kışanak.

HDP jako partia lewicowo-liberalna wspiera prawa mniejszości w Turcji, w tym prawa Kurdów. Wielu członków partii wywodzi się także z mniejszości kurdyjskiej.

Kurdowie

Zatrzymani zostali oskarżeni przez władze o wspieranie i współpracę z Partią Pracujących Kurdystanu (PKK). Jest to bojówka kurdyjska od 30 lat walcząca o prawa Kurdów, a optymalnie – o własne państwo.

W 2013 r. AKP rozpoczęło rozmowy pokojowe z PKK. Jednak wzrost autonomii Kurdów w Syrii, którzy zaczęli się zbliżać coraz bardziej do utworzenia niepodległego państwa, a także chęć wzmocnienia pozycji AKP wewnątrz kraju doprowadziły ostatecznie w 2015 r. do załamania negocjacji i powrotu do konfliktu.

Po zatrzymaniach

4 listopada z samego rana, po zatrzymaniach w Diyarbakır, wybuchła bomba w centrum miejscowości, w pobliżu więzienia i akademii policyjnej. Zabiła on 11 osób, a dalszych 100 zostało rannych.

Jeden z odłamów PKK wziął na siebie odpowiedzialność za wybuch, co potwierdziło oświadczenie rządu. Jednak Państwo Islamskie także twierdzi, że to ich bojówki przygotowały i przeprowadziły zamach w Diyarbakır.

Europejskie poparcie

Unia Europejska i jej państwa członkowskie negatywnie zareagowały na tureckie aresztowania. Szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini i komisarz ds. Europejskiej polityki sąsiedztwa i negocjacji ws. rozszerzenia Johannes Hahn wydali wspólne oświadczenie, w którym wyrazili „skrajne zaniepokojone” rozwojem wydarzeń w Turcji.

„Oczekujemy, że Turcja będzie wciąż stała na straży zasad demokracji parlamentarnej, w tym poszanowania praw człowieka i rządów prawa” – stwierdzili Mogherini i Hahn. Do ich krytyki przyłączyły się także państwa członkowskie – w tym Francja i Niemcy.

Turecka reakcja

Turcja nie była jednak pod wrażeniem słów ze strony Brukseli. Ankara na unijną krytykę odpowiedziała własnymi oskarżeniami.

„Nie obchodzi mnie, że nazywają mnie dyktatorem, jednym uchem mi to wpada, drugim wypada” – stwierdził wczoraj (6 listopada) prezydent kraju Recep Tayyip Erdoğan. Dodał także, że „Europa wspiera terroryzm. Jest to jasne nawet mimo ich deklaracji, że uznają PKK za organizację terrorystyczną – ale może ona tam działać swobodnie i bez przeszkód”.

Dziś z kolei minister spraw zagranicznych Turcji Ömer Çelik spotkał się z ambasadorami państw członkowskich. Po spotkaniu przyznał, że relacje unijno-tureckie „są obecnie w delikatnym okresie”.