Turcja grozi zamknięciem amerykańskich baz

Amerykański myśliwiec F-16 w bazie Incirlik, źródło: U.S. Air Force, fot. Airman 1st Class Joseph Thompson (CC0 Public Domain)

Turcja grozi zamknięciem amerykańskich baz wojskowych na swoim terytorium. To reakcja na możliwość nałożenia na jego kraj przez USA sankcji za zakup rosyjskich systemów przeciwlotniczych.

 

Sprawa zakupu przez Turcję rosyjskich baterii przeciwlotniczych S-400 mocno poróżniła Ankarę z Waszyngtonem. Rosyjskie rakiety trafiły do tureckiego wojska w lipcu, a w listopadzie rozpoczął się proces ich integracji z tureckimi systemami obronnymi. Ponieważ te są z kolei zintegrowane z systemami innych państw NATO, USA zaczęły się obawiać, że rosyjskie rakiety „nauczą się” rozpoznawać natowskie niewykrywalne samoloty. Dlatego Turcja została wykreślona z programu amerykańskich myśliwców F-35.

Ponieważ Ankara nie uległa amerykańskiej presji i nie zrezygnował z rosyjskich rakiet, sprawa do dziś dzieli mocno Turków i Amerykanów. Demokraci (a także część Republikanów) w Kongresie od dłuższego czasu domagają się nałożenia na Turcję sankcji za zbrojeniową współpracę tego kraju z Rosją.

Sankcje dopisane do ustawy

Wezwanie do Białego Domu do nałożenia wobec Turcji gospodarczych restrykcji znalazło się w projekcie ustawy o wydatkach obronnych USA, który czeka na uchwalenie przez kongresmenów i powinna zostać przyjęta do 20 grudnia. Dzięki temu zabiegowi nie można tych dwóch spraw rozdzielić, co zwiększa prawdopodobieństwo przyjęcia pierwszego oficjalnego dokumentu o sankcjach wobec Turcji.

Ostateczną decyzje o nałożeniu ewentualnych sankcji musiałby jednak podjąć dopiero prezydent Donald Trump, który jeszcze niedawno groził Ankarze sankcjami za interwencję militarną przeciw syryjskim Kurdom, ale ostatnio mocno złagodził swój kurs wobec Turcji. W połowie ubiegłego miesiąca przyjął nawet w Waszyngtonie z honorami tureckiego prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana. „Mamy świetne relacje. Prezydent Erdogan i ja jesteśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi. Jestem jego wielkim fanem. Turcja jest dla nas bardzo ważnym, strategicznym partnerem” – mówił wówczas Trump.

Ale w zdominowanej przez Demokratów Izbie Reprezentantów rośnie opozycja wobec amerykańsko-tureckiego ponownego zbliżenia. W październiku, krótko przed wizytą Erdogana w Waszyngtonie reprezentanci (także część Republikanów) przyjęli rezolucję uznającą rzeź Ormian z lat 1915-1917 za ludobójstwo. Turcja, choć przyznaje, że zginęło wówczas wielu Ormian, zaprzecza, że działo się to w sposób odgórnie zaplanowany. W ubiegłym tygodniu rezolucje Izby Reprezentantów poparła także zdominowany przez Republikanów Senat.

Teraz Izba Reprezentantów może dopisać sankcje wobec Turcji do ustawy zbrojeniowej. Zapowiedzi zamknięcia amerykańskich baz na tureckim terytorium to element nacisku na Trumpa, żeby tej ustawy w takiej formie nie podpisywał. Nie ukrywał tego ani turecki minister spraw zagranicznych Mevlut Cavusoglu, ani prezydent Erdogan. „Ta opcja będzie rozważana. Nie chcę mówić o najgorszych scenariuszach, one zależą od rozwoju wydarzeń. Decyzja Kongresu nie kończy sprawy. Liczy się też decyzja administracji Trumpa. Jeśli sankcje przeciwko Turcji przejdą, to jaki wpływ będzie miał Biały Dom na ich wdrożenie? Musimy to wszystko rozważyć” – mówił wczoraj (15 grudnia) minister Cavusoglu.

Turcja jednak blokuje plany NATO ws. obrony wschodniej flanki?

Turcja zablokuje ostateczną zgodę na plan NATO dotyczący obrony Polski i państw bałtyckich do czasu uznania przez sojuszników kurdyjskich milicji działających w Syrii za terrorystów –   zapowiedział w piątek szef tureckiej dyplomacji Mevlüt Çavuşoğlu.

Erdogan: Będziemy brać odwet

Dziś potwierdził powyższe słowa Erdogan. „Jeśli konieczne będzie poczynienie takiego kroku, oczywiście mamy takie kompetencje… Jeśli jest to konieczne, to zamkniemy bazę Incirlik. Turcja może też zamknąć bazę Kurecik, jeśli będzie taka konieczność. Jeśli straszą nas wdrożeniem tych sankcji, oczywiście będziemy brać odwet” – mówił turecki prezydent.

W istniejącej od lat 50. XX wieku bazie lotniczej Incirlik w południowej Turcji stacjonuje 5 tys. Amerykanów. Znajdują się tam nie tylko amerykańskie samoloty bojowe, ale także głowice nuklearne typu B-61. Jednostka ta miała kluczowe znaczenie w okresie zimnej wojny i jest jedną z 13 największych amerykańskich baz wojskowych poza USA.

Natomiast stacja radarowa w Kurecik w południowo-wschodniej Turcji to baza wczesnego ostrzegania przeciwrakietowego powiązana z podobnymi antyrakietowymi instalacjami w Polsce i Rumunii. Obie bazy działają dzięki amerykańsko-tureckiej współpracy w ramach NATO. Wyłączenie działających od 2012 r. instalacji radarowych w Kurecik zmniejszyłoby ochronę Europy i USA przed potencjalnym ostrzałem ze strony Iranu.

Zamknięcie amerykańskich baz w Turcji to nie jedyny możliwy odwet ze strony Ankary za rezolucje i ustawy przyjmowane w Kongresie USA. Erdogan mówił niedawno o tym, że także turecki parlament może przyjąć rezolucję na temat historii i uznać za ludobójstwo zabijanie rdzennych mieszkańców Ameryki w XVIII i XIX w.

Obecne groźby zamknięcia bazy w Incirlik to nie pierwsza taka sytuacja w historii amerykańskiej obecności wojskowej w Turcji. Tym samym groziły bowiem tureckiego władze w 1975 r., gdy Waszyngton nałożył na Ankarę embargo handlowe za turecką inwazję na Cypr. Ostatecznie jednak żadnej amerykańskiej bazy wojskowej w Turcji nie zamknięto, a sankcje zostały zniesione w 1978 r.

Rosja ostrzega, NATO deklaruje gotowość do obrony, a Turcja stawia ultimatum

Prezydent Putin ostrzegł, że zbliżanie infrastruktury wojskowej NATO do granic Rosji zostanie potraktowane jako zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju, a szef NATO zapewnił, że na atak na Polskę czy kraje bałtyckie odpowie cały Sojusz.