Czy UE nałoży kolejne sankcje na Turcję? Ankara zapowiada odpowiedź

Wysoki przedstawiciel UE ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Josep Borrell i minister spraw zagranicznych Turcji Mevlüt Çavuşoğlu, Ankara, 6 lipca 2020 r. [Twitter, @MevlutCavusoglu]

Wysoki przedstawiciel UE ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Josep Borrell i minister spraw zagranicznych Turcji Mevlüt Çavuşoğlu, Ankara, 6 lipca 2020 r. [Twitter, @MevlutCavusoglu]

Ankara odpowie na wszelkie dalsze sankcje UE przeciwko Turcji, zapowiada minister spraw zagranicznych Mevlüt Çavuşoğlu. Do podjęcia takich kroków wzywa Unię Francja, która toczy spór z Turcją z powodu ostatnich wydarzeń na Morzu Śródziemnym.

 

Deklaracja padła po spotkaniu z wysokim przedstawicielem UE do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Josepem Borrellem, które miało miejsce w poniedziałek (6 lipca). „Decyzje przeciwko Turcji nie rozwiążą istniejących problemów, a przeciwnie, pogłębią je. Jeśli Unia Europejska podejmie dalsze kroki przeciwko Turcji, będziemy zmuszeni na nie odpowiedzieć”, powiedział Çavuşoğlu podczas wspólnej konferencji prasowej.

Macron: Turcja prowadzi niebezpieczną grę w Libii

Prezydent Francji Emmanuel Macron rozmawiał telefonicznie z Donaldem Trumpem na temat sytuacji w Libii.

Napięte relacje

Szef tureckiej dyplomacji zapowiedział jednocześnie chęć poprawy relacji z UE „na każdym polu”. Zaznaczył jednak, że aby to było możliwe, strona unijna musi „kierować się obiektywnymi, a nie politycznymi kryteriami”. „UE powinna stanowić część rozwiązania, a nie część problemu”, stwierdził Çavuşoğlu.

Borrell ze swojej strony przyznał, że relacje unijno-tureckie są obecnie „dalekie od idealnych”. Wskazał w tym kontekście na „pilne i poważne problemy”, które wymagają niezwłocznej uwagi. Podkreślił, że jego wizyta w Ankarze ma na celu „deeskalację” we wzajemnych stosunkach.

Çavuşoğlu zarzucił także Unii Europejskiej nieprzestrzeganie warunków umowy między UE a Turcją w sprawie migracji, podpisanej w marcu 2016 r. Obie strony zobowiązały się w niej do „przyspieszenia procesu akcesyjnego” Turcji do UE, m.in. poprzez przyjęcie mapy drogowej liberalizacji prawa wizowego, zakładającej zniesienie obowiązku wizowego dla tureckich obywateli „najpóźniej do końca czerwca 2016 r.”, pod warunkiem spełnienia wszystkich wyznaczonych kryteriów. „Wiem, że Unii się to nie podoba, ale zobowiązała się do liberalizacji prawa wizowego, a podjęte zobowiązania należy wypełniać niezależnie od tego, czy się je akceptuje, czy nie”, przypomniał Çavuşoğlu.

Odniósł się także do roli Brukseli w relacjach między Turcją a Cyprem, Francją i Grecją. „Jeśli UE chce być mediatorem, jesteśmy w stanie się na to zgodzić zarówno jeśli chodzi o Cypr, jak również inne kwestie, pod warunkiem, że Unia Europejska będzie uczciwym pośrednikiem”, zaznaczył.

W najbliższy poniedziałek (13 lipca) odbędzie się specjalne spotkanie Rady UE ds. Zagranicznych, poświęcone relacjom między UE a Turcją. Zostanie ono zwołane na wniosek Francji, która będzie się starała przekonać pozostałe kraje członkowskie do przyjęcia nowych sankcji przeciwko Turcji.

Unia Europejska szuka porozumienia z Turcją w sprawie kryzysu migracyjnego

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan spotkał się w poniedziałkowy wieczór z liderami Unii Europejskiej w sprawie rozwiązania kryzysu na granicy grecko-tureckiej. Jakie są efekty ponad dwugodzinnej rozmowy z przewodniczącą Komisji Europejskiej oraz szefem Rady Europejskiej?

 

 

Wobec walk w Syrii i napięć …

Spór o operację Sea Guardian

Zarzewiem najnowszego konfliktu między Francją i Grecją a Turcją stał się incydent na Morzu Śródziemnym, który doprowadził do zawieszenia przez Francję udziału w natowskiej operacji „Sea Guardian”.

10 czerwca w okolicach Krety grecka fregata Spetsai w czasie patrolu w ramach nowej unijnej Operacji IRINI (uruchomionej w marcu br. jako kontynuacja wcześniejszej Operacji Sophia), której głównym celem jest egzekwowanie embarga na broń nałożonego na Libię przez ONZ, namierzyła płynący pod tanzańską banderą statek towarowy Cirkin. Podejrzewa się, że bandera ta używana jest przez Turcję do transportu czołgów i broni dla uznawanego przez ONZ libijskiego rządu. Grecka fregata oraz wysłany w celu dokładniejszego przyjrzenia się okrętowi helikopter zostały jednak odstraszone przez trzy jednostki tureckiej marynarki wojennej, które wysłały informację, że namierzony okręt przewoził sprzęt medyczny i znajdował się pod turecką ochroną.

Według informacji przekazywanych przez francuskie ministerstwo obrony jeszcze tego samego dnia ta sama turecka flotylla została namierzona przez francuską fregatę rakietową Courbet, prowadzącą działania w ramach operacji NATO Sea Guardian. Jak twierdzi resort, fregata Courbet trzykrotnie była celem namierzania radarem kierowania ognia przez turecką fregatę. Tureckie władze dementują tę informację, twierdząc, że interakcja z załogą Courbet miała „przyjazny” charakter, a co więcej, turecka flotylla zatankowała francuską fregatę.

Konsekwencją incydentu była decyzja Francji o zawieszeniu udziału w operacji Sea Guardian. Ambasador Francji przy NATO Muriel Domenach wystosowała list do sekretarza generalnego Jensa Stoltenberga, w którym powiadomiła go o decyzji dotyczącej wycofania udziału kraju w operacji. W liście ambasador stwierdziła, że raport NATO dotyczący incydentu „nie oddaje faktów”. Treść raportu jest tajna.

Kwatera główna NATO nie potwierdziła oficjalnie otrzymania listu. Wypowiadając się na temat incydentu, Stoltenberg przyznał, że „dwóch sojuszników w zupełnie inny sposób przedstawia przebieg zdarzeń”. Jak jednak podkreślał, wszyscy zgadzają się co do konieczności „wspierania wysiłków ONZ na rzecz wypracowania rozwiązania konfliktu w Libii”.

Francja uzależnia wznowienie swojego udziału w operacji Sea Guardian od spełnienia przez Sojusz czterech warunków: potwierdzenia przez NATO przywiązania do ustanowionego przez ONZ embarga na broń, wykluczenia używania natowskich symboli przez jednostki pływające podczas operacji krajowych, poprawy koordynacji między Sea Guardian a unijną Operacją IRINI (których cele są zbieżne) oraz wypracowania mechanizmu rozwiązywania konfliktów i unikania w przyszłości podobnych incydentów między sojusznikami.

W kwestii wojny domowej w Libii Ankara i Paryż zdaniem wielu ekspertów stoją po przeciwnych stronach barykady. Turcja wspiera uznawany przez ONZ Rząd Jedności Narodowej (GNA) Fajiza as-Sarradża z siedzibą w Trypolisie, zarzucając jednocześnie Francji, że ta (wraz z Egiptem, Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi i Rosją) udziela wsparcia dowódcy walczącej z tym rządem samozwańczej Libijskiej Armii Narodowej (ANL) Chalifę Haftara. Francja oficjalnie zaprzecza tym twierdzeniom.

Francja oskarża Turcję o łamanie embarga na dostawy broni do Libii. Paryż zawiesza udział w misji NATO

Francja powiadomiła NATO o zawieszeniu swojego udziału w operacji Sea Guardian. Powodem jest spór Francji i Turcji o przestrzeganie embarga ONZ na dostawy broni do Libii. Paryż oskarża Ankarę o łamanie zakazu.

Relacje Unia Europejska – Turcja: kryzys migracyjny i pucz z 2016 r.

Tureckie starania o przystąpienie do Unii Europejskiej (a wcześniej do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej) sięgają roku 1987 wraz ze złożeniem przez Ankarę do EWG oficjalnej aplikacji o przyjęcie do organizacji. Na mocy postanowień szczytu Rady Europejskiej w Helsinkach w 1999 r. Turcja została uznana za oficjalnego kandydata do członkostwa w UE. Negocjacje akcesyjne rozpoczęły się w październiku 2005 r.

Współpraca między Unią Europejską a Turcją została z konieczności zacieśniona po wybuchu kryzysu migracyjnego w 2015 r. Brukseli zależało na tym, by Turcja powstrzymywała napływ nielegalnych migrantów do UE. Komisja Europejska kilkukrotnie wspierała finansowo Ankarę w zamian za powstrzymywanie imigrantów przed wkroczeniem na terytorium UE oraz przyjmowanie nielegalnych imigrantów odsyłanych przez Unię. W marcu 2016 r. obie strony podpisały umowę, na mocy której każdy imigrant przybywający do Grecji, który nie złoży wniosku o azyl lub którego wniosek będzie odrzucony, zostanie odesłany do Turcji. Unia ze swojej strony zobowiązywała się do dostarczenia na miejsce ok. 2300 osób, w tym służb związanych z bezpieczeństwem i migracją oraz tłumaczy, aby ułatwić wdrożenie umowy. W zamian za wywiązywanie się z warunków umowy UE obiecała Turcji liberalizację prawa wizowego z perspektywą całkowitego zniesienia wiz do UE w ciągu kilku miesięcy. Na stole znalazło się również przyspieszenie rozmów akcesyjnych.

Perspektywy tureckiej akcesji do UE, już wcześniej niepewne za sprawą licznych działań Ankary podających w wątpliwość w oczach wielu państw zachodnich respektowanie przez tamtejsze władze praworządności i praw człowieka, zostały ostatecznie oddalone przez brutalne stłumienie przez tureckie władze zamachu stanu z 2016 r. Przyczyniły się do tego również prowadzone na ogromną skalę aresztowania i zwolnienia z pracy osób podejrzewanych o udział w organizacji puczu.

W listopadzie 2016 r. w specjalnym oświadczeniu ówczesna wysoka przedstawiciel UE Federica Mogherini potępiła działania tureckich władz, obejmujące „propozycję złożenia w parlamencie projektu ustawy o przywróceniu kary śmierci; ciągłe ograniczanie wolności słowa, także w mediach społecznościowych” oraz „zamykanie kolejnych środków masowego przekazu i wydawanie nakazów aresztowania dziennikarzy”. Zaznaczyła, że ”Turcja powinna podjąć proporcjonalne działania, (…) by mając na uwadze zobowiązania spoczywające na niej jako kraju kandydującym, zachowała zasady demokracji parlamentarnej, czyli przestrzegała praw człowieka, praworządności, podstawowych wolności i prawa do sprawiedliwego procesu sądowego”.

W tym samym miesiącu Parlament Europejski przyjął rezolucję, w której wezwał Komisję Europejską do tymczasowego wstrzymania negocjacji akcesyjnych. Jako główny argument podawał „niewspółmierne represje wprowadzone w Turcji od czasu nieudanego wojskowego zamachu stanu w lipcu 2016 r.”, m.in. wprowadzony przez władze stan wyjątkowy.

Po zamrożeniu rozmów akcesyjnych prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan stwierdził, że „Turcja nie potrzebuje już członkostwa w UE”, podkreślając jednak, że ze strony Ankary nie dojdzie do jednostronnego zerwania negocjacji.

NATO przyjmuje plan obrony wschodniej flanki. Turcja wycofuje weto

Sojusz Północnoatlantycki przyjął tzw. plany stopniowej odpowiedzi NATO, koncentrujące się na obronie Polski i państw bałtyckich i blokowane od ubiegłego roku przez Turcję.

Operacja „Źródło pokoju” a spór francusko-turecki

Relacje między Paryżem a Ankarą zostały na dodatkowo zaostrzone nie tylko przez ostatni incydent na Morzu Śródziemnym, ale także przez tureckie działania w Syrii pod koniec ubiegłego roku, które wzbudziły głośny sprzeciw większości państw zachodnich.

9 października Turcja, zachęcona decyzją USA o wycofaniu amerykańskich wojsk z Syrii, rozpoczęła operację „Źródło pokoju”, której celem było wyparcie kurdyjskich bojowników z przygranicznego pasa na środkowym odcinku granicy między Turcją a Syrią i stworzenie na tym terytorium „strefy bezpieczeństwa”. Mieliby trafić do niej przebywający na terenie Turcji uchodźcy.

Operacja, określona przez znaczną część społeczności międzynarodowej mianem inwazji, została potępiona przez UE. Kwatera główna NATO odcięła się od tureckich działań. Państwem najbardziej oburzonym turecką polityką w Syrii była wówczas Francja, która podjęła decyzję o zakazie eksportu broni do Turcji.

Turecka operacja w Syrii była prawdopodobnie jedną z głównych przyczyn słynnej wypowiedzi prezydenta Francji Emmanuela Macrona o „śmierci mózgowej” NATO w wywiadzie dla magazynu „The Economist”. Wypowiedź spotkała się z ostrą odpowiedzią Erdoğana, który stwierdził, że „Macron sam powinien sprawdzić, czy nie jest w stanie śmierci mózgowej”. Ocenił także, że słowa francuskiego prezydenta świadczą o jego „chorym i powierzchownym” rozumieniu NATO. Komentarz Erdoğana została uznany przez Pałac Elizejski za „zniewagę”.

Wkrótce Turcja ogłosiła, że nie poprze tzw. Planów Stopniowej Odpowiedzi NATO, czyli planów obrony wschodniej flanki Sojuszu, dopóki NATO nie uzna. kurdyjskiej Partii Unii Demokratycznej (PYD) oraz Ludowych Jednostek Samoobrony (YPG) za organizacje terrorystyczne. Później jednak tureccy urzędnicy obwinili za całą sytuację Francję, która rzekomo miała odpowiadać za przecieki z procesu negocjacyjnego planów. Zdaniem Ankary, wypłynęły one w momencie, gdy rozmowy były już praktycznie zakończone. Postępowanie Francji skłoniło jednak Turcję do zmiany postawy i zablokowania planów obronnych.

Turcja oficjalnie wycofała swoje weto na początku lipca.