Turcja wznowiła w poniedziałek (12 października) prace sejsmiczne w poszukiwaniu ropy i gazu we wschodniej części Morza Śródziemnego. Oprócz okrętu Oruç Reis w kierunku terenu będącego przedmiotem sporu z Atenami płyną też dwa inne tureckie statki, Ataman i Czyngis-chan. Według wstępnych założeń odbywające się na południe od greckiej wyspy Kastelorizo poszukiwania mają potrwać dziesięć dni, do 20 października.

Szef greckiej dyplomacji Nikos Dendias w wystosowanym oświadczeniu określił krok Turcji jako „bezpośrednie zagrożenie dla pokoju i bezpieczeństwa w regionie”. Jak napisał, tureckie działania są świadectwem „nierzetelności Turcji oraz jej niechęci do uczciwego dialogu”.

Porozumienie pokojowe Izraela ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Prezydent Andrzej Duda w Kijowie / Europa i świat w skrócie.

Według premiera Benjamina Netanjahu porozumienie odzwierciedla „drastyczną zmianę” geopolitycznej pozycji Izraela / Europa i świat w skrócie.

Turcja i Grecja zapowiadają kolejne ćwiczenia wojskowe

Wcześniej Ankara zgodziła się wycofać okręty ze spornego obszaru, dając tym samym zgodę na rozpoczęcie rozmów dyplomatycznych z Grecją. Teraz jednak napięcia w regionie ponownie rosną.

Obie stolice zapowiedziały na koniec miesiąca organizację manewrów wojskowych na spornym obszarze. Ateny planują ćwiczenia 29 października, w dniu tureckiego Święta Republiki. Turcja wyznaczyła zaś swoje manewry na dzień wcześniej, kiedy swoje święto narodowe ma Grecja.

Zarówno Grecja, jak i Turcja prowadziły już manewry w regionie w sierpniu. Do greckiej marynarki przyłączyły się wówczas wspierające ten kraj w sporze z Ankarą Francja i Włochy.

Trwający od lipca konflikt między Turcją a Grecją i Cyprem jest konsekwencją nierozwiązanego sporu terytorialnego. Ankara prowadzi prace sejsmiczne w poszukiwaniu złóż ropy i gazu w części Morza Śródziemnego, do której prawa roszczą sobie także Ateny i Nikozja.

"Chcemy dialogu z Turcją". Pierwsza rozmowa Macrona i Erdoğana od czasu sporu na Morzu Śródziemnym

Emmanuel Macron wezwał Ankarę do poszanowania prawa międzynarodowego oraz zaprzestania prowokacji. Przywódcy obu krajów rozmawiali po raz pierwszy od początku sporu o surowce na Morzu Śródziemnym.

Borrell: Decyzja tureckich władz doprowadzi do kolejnych napięć

Decyzja o wznowieniu prac przez Turcję na terenach, do których prawo roszczą sobie także Grecja i Cypr, wzbudziła „ubolewanie” Unii Europejskiej, powiedział wysoki przedstawiciel UE do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Josep Borrell po poniedziałkowym posiedzeniu Rady UE ds. Zagranicznych.

Jak stwierdził Hiszpan, taki krok ze strony Ankary „doprowadzi do kolejnych napięć, zamiast przyczynić się do deeskalacji”, o którą unijni przywódcy apelowali na ostatnim szczycie Rady Europejskiej.

Wycofanie przez Turcję jednostek z obszaru prowadzenia badań oficjalnie było przyczyną, dla której przedstawiciele państw UE wstrzymali się z dyskusją o ewentualnych sankcjach. Borrell poinformował, że temat powróci podczas następnego szczytu RE, który odbędzie się w tym tygodniu.

W poniedziałek prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan rozmawiał przez telefon z przewodniczącym Rady Europejskiej Charles’em Michelem o poprawie stosunków między Ankarą a Unią Europejską.

Turecki przywódca miał powiedzieć szefowi RE, że jego kraj spodziewa się „konkretnych kroków” ze strony Brukseli w sprawie zorganizowania konferencji regionalnej z państwami wschodniej części basenu Morza Śródziemnego. Jak przekazała kancelaria prezydenta, Erdoğan oskarżył także Grecję o „kontynuację działań w celu eskalacji napięć we wschodniej części Morza Śródziemnego pomimo podejścia Turcji, opartego na dobrych intencjach”.

Grecja: USA zaangażują się po stronie Aten w sporze z Turcją na Morzu Śródziemnym?

Sekretarz Stanu USA Mike Pompeo zapewnił Grecję o wsparciu Waszyngtonu w sporze dyplomatycznym z Turcją.

Rozmowy w NATO przyniosły owoce w postaci mechanizmu dekonfliktacji

Od kilku tygodni Turcja i Grecja, dwaj sojusznicy w ramach NATO, prowadzą pod auspicjami Sojuszu negocjacje robocze na szczeblu wojskowym, mające na celu deeskalację napięć i stworzenie gruntu pod rozmowy dyplomatyczne.

Rozmowy w kwaterze głównej NATO doprowadziły do wypracowania porozumienia w sprawie mechanizmu dekonfliktacji, na mocy którego Ankara i Ateny zobowiązały się m.in. do utworzenia specjalnej linii telefonicznej między obiema stolicami.

„Mam głęboką nadzieję, że kwestie sporne zostaną teraz rozwiązane na drodze negocjacji w duchu sojuszniczej solidarności i w poszanowaniu prawa międzynarodowego”, oświadczył w ubiegłym tygodniu sekretarz generalny Sojuszu Jens Stoltenberg, który złożył wizyty w obu stolicach.

Szef NATO wzywa do zawieszenia ognia w Górskim Karabachu i ostrzega Turcję ws. systemów S-400

„Nie ma militarnego rozwiązania sytuacji w Górskim Karabachu”, podkreślił Jens Stoltenberg.

UE niechętna sankcjom?

Sytuacja na forum UE jest o tyle różna od tej w NATO, że stronami konfliktu nie są dwa państwa należące do Wspólnoty. Turcja nie jest bowiem członkiem UE – jest nim za to również uczestniczący w konflikcie Cypr, który z kolei nie należy do Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Tym niemniej perspektywa wznowienia w przyszłości rozmów akcesyjnych z Turcją oraz unijne starania o jak najlepsze relacje z tym krajem zwłaszcza w kontekście umowy o zapobieganiu przemytowi imigrantów do Europy sprawiają, że wiele państw członkowskich pozostaje niechętnych wprowadzeniu sankcji na Ankarę. Podczas szczytu RE 1 października niektórzy przywódcy wyrazili sprzeciw wobec rozmów o sankcjach.

Według nieoficjalnych informacji sprawujące obecnie unijną prezydencję Niemcy, przy cichym poparciu Włoch i Hiszpanii, miały odrzucić grecki postulat automatycznego wdrożenia sankcji, gdy tylko Turcja dopuści się następnej prowokacji.

Tymczasem Ateny obawiają się ponoć, że w razie kolejnych napięć UE zmusi je do skorzystania z mechanizmu wypracowanego na forum NATO i w konsekwencji do podjęcia rozmów z Turcją – mimo że ta utrzymuje swoje jednostki na w uważanym przez Grecję za własne wody terytorialne.

Turcja odrzuca unijne ultimatum. Minister spraw zagranicznych grozi wojną

Konflikt na Morzu Śródziemnym narasta. Unia Europejska nie wyklucza możliwości zastosowania sankcji, zaś minister spraw zagranicznych Turcji Mevlüt Çavuşoğlu grozi rozpoczęciem wojny.

Weber: UE za mało stanowcza wobec Turcji

Przewodniczący frakcji Europejskiej Partii Ludowej w Parlamencie Europejskim Manfred Weber w rozmowie z grecką gazetą „Kathimerini” wyraził opinię, że Rada Europejska powinna zająć bardziej stanowczą pozycję wobec działań tureckich.

„Wprowadzając ponownie okręt Oruç Reis (na sporne wody – red.) Turcja znowu niweczy wysiłki na rzecz deeskalacji napięć na Morzu Śródziemnym”, stwierdził niemiecki europoseł. Wezwał Radę Europejską, aby ta „przekazała Erdoğanowi jasną wiadomość: albo statek zostanie wycofany do portu albo rozpoczynamy rozmowy o sankcjach”.

„Wznowienie przez Turcję poszukiwań gazu na spornych terenach wschodniej części Morza Śródziemnego byłby dużym krokiem w tył, jeśli chodzi o deeskalację”, powiedział z kolei niemiecki minister spraw zagranicznych Heiko Maas.

Niemcy, jako kraj sprawujący rotacyjną prezydencję w Radzie UE, od początku sporu prowadzą działania mediacyjne między Grecją i Cyprem a Turcją. Dziś Maas przebywa z wizytą w Nikozji, następnie zaś odwiedzi Ateny.