Turcja: 104 wyroki dożywocia za udział w nieudanym puczu z 2016 r.

Przeciwnicy puczystów na ulicach Stambułu 15 lipca 2016 r., źródło Wikipedia, fot. Maurice Flesier

Przeciwnicy puczystów na ulicach Stambułu 15 lipca 2016 r., źródło: Wikipedia, fot. Maurice Flesier

Sąd w Izmirze na zachodzie kraju skazał w sumie ponad 150 osób, głównie byłych wojskowych, za próbę zbrojnego obalenia prezydenta i rządu oraz „członkostwo w organizacji terrorystycznej”. Część osądzonych otrzymała jednak niższe wyroki. Uniewinniono także prawie 130 osób.

 

Wczorajszy (21 maja) wyrok sądu w Izmirze był bardzo surowy. Większość ze 104 skazanych na dożywocie osób otrzymało tzw. karę kwalifikowaną, co oznacza, że będą ją odbywać w zaostrzonych warunkach. Dodatkowo 21 osób skazano na 20 lat więzienia za „udział w spisku na życie prezydenta”, a 31 osób na 10,5 roku więzienia za „członkostwo w organizacji terrorystycznej”. W tym ostatnim przypadku chodzi o faktyczne lub domniemane związku ze stowarzyszeniami czy fundacjami powiązanymi z przebywającym na stałe w USA muzułmańskim kaznodzieją Fethullahem Gulenem, którego prezydent Recep Tayyip Erdogan uważa za głównego inicjatora nieudanego puczu wojskowego z 15 lipca 2016 r.

Masowe aresztowania i zwolnienia z pracy

W sumie na ławie oskarżonych w Izmirze zasiadło 280 osób, ale w tygodniach i miesiącach, jakie nastąpiły po udaremnieniu puczu, do aresztów trafiło ponad 50 tys. osób. Duża część z nich otrzymała potem formalne zarzuty i stanęła lub stanie przed sądem. Z urzędów, szkół, uczelni czy służb publicznych zwolniono natomiast za domniemane powiązania z puczystami prawie 160 tys. Władze uderzyły też w niezależne media, wtrącając do więzień wielu dziennikarzy. Represje dotknęły także działaczy społecznych, w tym obrońców praw człowieka.

Dożywotnie więzienie to najsurowsza sankcja przewidziana w tureckim prawie. Karę śmierci zniesiono w Turcji w 2004 r. Jednak prezydent Erdogan, krótko po zdławieniu wojskowego puczu mówił nawet o jej przywróceniu, ale ostatecznie do tego nie doszło.

Turcja: Kolejnych 14 dziennikarzy skazanych

Sąd w Stambule skazał na kary więzienia czternastu dziennikarzy związanych z opozycyjnym dziennikiem „Cumhuriyet”. Ich proces wzbudził oburzenie na świecie i traktowany był jako atak na wolną prasę. „Cumhuriyet” ostro krytykował politykę obecnych tureckich władz.
 
„Dosyć tego okrucieństwa” – taki tytuł …

Nieudany pucz

Współczesna historia Turcji naznaczona jest cyklicznymi przewrotami wojskowymi, jednak ten sprzed niemal dwóch lat był najbardziej nieudolnym z nich. Dlatego szybko pojawiły się podejrzenia, że cała operacja mogła zostać sfingowana przez same władze lub, że służby wierne prezydentowi dosyć wcześnie odkryły spiskowców, a potem zadbały o to, aby tym razem pucz się nie powiódł. Eksperci zwracają uwagę, że zbuntowani wojskowi zdecydowali się złamać wiele niepisanych reguł, np. zamiast wyprowadzić wojsko na ulice nad ranem, aby wszystkich zaskoczyć, rozpoczęli swoją operację w piątkowy letni wieczór, gdy Stambuł i Ankara tłumnie bawią się na mieście. Czołgi i pojazdy wojskowe z powodu tłoku na ulicach miały problemy z zajęciem strategicznych pozycji i opanowaniem budynków rządowych. Do tego meczety były tego dnia pełne konserwatywnych i religijnych Turków, którzy zwykle popierają Erdogana i jego Partię Sprawiedliwości i Rozwoju. Wierni prezydentowi imamowie łatwo mogli skrzyknąć zwolenników władz, aby zablokowali wojskowe posterunki.

Nie udała się także operacja schwytania samego Erdogana oraz premiera i członków rządu. Prezydent przebywał wówczas na urlopie w jednym z kurortów na południu kraju nad Morzem Egejskim. Gdy jednak w prezydenckim hotelu wylądowały helikoptery z odziałem zbuntowanych komandosów, okazało się, że Erdogan… wyszedł z budynku kwadrans wcześniej. Prezydent szybko (za pośrednictwem aplikacji wideo w smartfonie) przemówił do Turków za pośrednictwem jednej z prorządowych telewizji. Pucz zaczął się więc załamywać. W sumie w wyniku tamtych kilkugodzinnych wydarzeń zginęło przynajmniej 260 osób, zaś ponad 2,2 tys. zostało rannych. Część ofiar to także szeregowi żołnierze, których zlinczowali na ulicach zwolennicy rządu i prezydenta.

Choć teoria o puczu jako prowokacji ma tylu zwolenników co przeciwników, większość obserwatorów nie ma wątpliwości, iż wydarzenia z lipca 2016 r. są przez władze Turcji wykorzystywane do rozprawienia się z opozycją oraz społeczeństwem obywatelskim.

Turcja: Opozycja planuje wystawić wspólnego kandydata w wyborach prezydenckich

Przyspieszone wybory prezydenckie i parlamentarne odbędą się w Turcji w przyszłym miesiącu. Największe ugrupowanie opozycyjne – świecka i socjaldemokratyczna Republikańska Partia Ludowa (CHP) wyznaczyła już swojego kandydata na prezydenta. Jest już także bliska osiągnięcia porozumienia z prawicowymi partiami opozycyjnymi, aby …